Z okazji Dnia Mamy postanowiłam zaprosić moją mamę, aby razem w zaciszu Karpatka wsłuchać się w nie-cichą opowieść Adriana (kolegi z kursu przewodnickiego) i jego przyjaciela (tak pozwoliłam sobie Go nazwac po wysłuchaniu całości). Pomijając aspekty górskie trzeba przyznać, że była to nie tylko opowieść o podróży, która miała smak przygody, ale przede wszystkim o przygodzie, która smakowała niezliczoną ilością wszelakiego rodzaju zdarzeń losowych.
Myśle, że z takim kompanem nasz kurs przewodnicki też może być przygodą z gatunku tych niezapomnianych. Lekka, pełna humoru i energii relacja przeplatała historię, topografię, ciekawe (momentami bardzo) zdjęcia z ciekawostkami i przemyconą między słowami atmosferą tej podróży. Problemy z benzyną, noclegiem, fajka wodna, zimna Cola, miss bikini, zupa z niedogotowanych krowich i świńskich wnętrzności, kiszona mrożona papryka, pobudka w ślinie osła, muzykowanie z siostrami zakonnymi, zabójcza temperatura itp. – ot takie słowa klucze…
Jako reprezentant grupy kursantów dziękuję Adrianowi raz jeszcze za możliwość poczucia namiastki Waszej podróży. Było warto.
W prelekcji Adriana Bakalarza i Bartłomieja Żuka pt. „Fogarasze – tam i z powrotem” wzięło udział około 40.
Justyna

Bartłomiej Żuk na żywo, Adrian Bakalarz na zdjęciu – czyli kadr z prelekcji









