„Biuletyn Informacyjny” – nr 4 (79) / 2014

Z olbrzymim, bo niemal kwartalnym opóźnieniem ukazuje się kolejny numer „Biuletynu Informacyjnego”, tym razem o objętości 16 stron.
Minione wydarzenia dokumentują Kronika Oddziału oraz Kronika Koła PTT w Kozach o łącznej objętości 8 stron. Planowane wycieczki, prelekcje i spotkania przedstawiamy z kolei tradycyjnie na stronie 2 w planie wydarzeń na pierwszy kwartał 2015 r.
W numerze znajdziemy także relację z obchodów jubileuszu 90-lecia Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego w Bielsku-Białej oraz oddziałowej wyprawy w góry Hiszpanii i Andory.
Numer uzupełniają artykuł Anny Pyzary i Pawła Szatana o wycieczce po Beskidzie Śląskim oraz apel o przekazanie 1% podatku na rzecz naszego Oddziału.

Serdecznie zachęcamy do lektury! (pobierz -> 3,40 MB)

Opublikowano "Biuletyn Informacyjny" | Skomentuj

„Rowerem przez Bałkany” – prelekcja Kamy Guzik – 24 marca 2015 r.

„Silnym los pomaga. Śmiałym los sprzyja. Do odważnych świat należy…”

W ubiegłym roku bałkańska część świata należała do Kamy i Damiana, którzy wybrali się tam rowerami… Nie myślcie sobie, że było im lekko, słonecznie i sucho, wygodnie, wręcz plażowo…, i że mieli wszystko gotowe, przygotowane… tylko jechać! Nic z tego! Ale o tym dowiecie się w dalszej części tego opisu.
Wzięli ze sobą dużą ilość różnych części rowerowych (bo były dwa różne rowery!), ale, jak to zwykle bywa, zabrakło im na wyprawie tego jednego, jedynego bardzo ważnego i akurat potrzebnego przyrządu do mocowania szprych.
Wzięli odpowiednią odzież (czytaj: maksymalnie zminimalizowaną), sprzęt turystyczny, a więc namiot, śpiwory, materac, kuchenkę benzynowo-gazową z zapasami paliwa itd. Wzięli też ze sobą kaski rowerowe, po jednym dla każdego, o których celowo nie będę tu pisać…, a Damian wie dlaczego !!!
Wzięli mapy, przewodniki, aparat fotograficzny z nawigacją, optymizm, dobre chęci i wielkie pragnienie przejechania na rowerze zaplanowanej trasy od początku do końca, czyli od Bielska-Białej do Belgradu. Wzięli też ze sobą pogodę ducha, bo tę prawdziwą, atmosferyczną, bałkańską mieli zapewnioną, choć tak bardzo różną: od słońca mocno grzejącego po deszcz, a czasem nawet niejedną ulewę. Dziwne było lato tego roku na Bałkanach…
Podróż rowerem w czasie od 15 lipca do 15 sierpnia 2014 roku przebiegała przez 10 państw, nie licząc 50 km polskiego odcinka od Bielska-Białej do Zwardonia. Trzeba i należy w tym miejscu wymienić je po kolei: Słowacja – Węgry – Chorwacja – Bośnia i Hercegowina – Czarnogóra – Albania – Macedonia – Kosowo – Czarnogóra – Serbia.
Na rowerowej mecie, czyli w Belgradzie licznik pokazał im cyfrę 2905 km! Od tego miejsca mogli już jakby pożegnać się z jazdą na rowerze i mogli odłożyć rower na bok, niech też odpocznie. Przed nimi rozpoczęła się bowiem podróż pociągami do Polski, do upragnionego domu, do ostatecznej mety wyprawy. Tych pociągów było nie „aż”, ale „tylko” pięć… Piszę tak dlatego, bo mnie też zdarzyło się kiedyś wracać z rowerowej wyprawy pięcioma pociągami z… Łowicza do Bielska-Białej! Uznałam to wtedy za mój osobisty rekord Polski, którego zresztą nie ma co porównywać, bo to była przecież inna skala wyprawy!
Nie tylko przejazdy rowerami zabierały im czas wyprawy. Po drodze przecież było tyle ciekawych miejsc, zabytków do zwiedzania, tyle wszelakiego rodzaju atrakcji, że z pewnością niejeden raz musieli z bólem doprowadzać się do porządku: plan wyprawy jest zagrożony, musimy jechać dalej, i dalej…
Ograniczając ten opis wymienię w skrócie tylko niektóre miejsca, które Kama i Damian zobaczyli, zwiedzili, a niektórymi z nich zachwycili się ponad wszystko: Bańska Szczawnica (na liście UNESCO), katedra w Esztergomie, Balaton i Kaszthely, Jeziora i wodospady Plitwickie, Split, Medziugorie, Mostar, Dubrownik, Kotor (na liście UNESCO) i Zatoka Kotorska, Budva, Bar, Tirana, Przełęcz Qafa e Thanes, zjazd do Ochrydy (na liście UNESCO) nad Jezioro Ochrydzkie, Prizren w Kosowie, monastyry: męski w Decianie (z XIV w.) i żeński w Peci (z XIII w.), monastyry Sopociani, Studenica, cerkiew w nowym Pazarze, ruiny średniowiecznego zamku w Maglicu… Wiele było w nich historii, wiele kultur, wiele zabytków… Wprost nie do ogarnięcia przy tak ograniczonym czasie.
Skąd tyle sił w nogach i rękach mieli nasi rowerzyści? Skąd tyle odwagi, chęci i stanowczości? Aha! Już wiem! Zdążyłam już zapomnieć, ale teraz przypomniałam sobie, że „Silnym los pomaga. Śmiałym los sprzyja. Do odważnych świat należy…”
Kama nie użyła ani razu słów, że było jej ciężko, trudno, wręcz nie do wytrzymania, że chciałaby wracać… Damian powiedział (dla katowickiej gazety) między innymi tak: „wcześniej mokniemy podczas dwóch prawie 10-kilometrowych podjazdów i schniemy podczas równie długich zjazdów…”. Też nie narzekał! Tak było przed Dubrownikiem. W Kosowie natomiast wyjechali na przełęcz 1515 m n.p.m, z której później był zjazd 20 km do miasta Prizren, nazywanym Małym Stambułem. Dalsza droga w 27 dniu wyprawy (!) prowadziła trzygodzinnym podjazdem pod Przełęcz na wysokości 1690 m n.p.m , a stąd był już przejazd do Czarnogóry. Takich i innych, dużych i mniejszych podjazdów i zjazdów było na trasie dużo, bo Bałkany to przecież góry, ambitne i piękne.
Poniżej przytoczę słowa Damiana, który dla miłośników wycieczek rowerowych we wspomnianej wyżej gazecie „Wiadomości PKM Katowice” nr 1 z 2015 r. udzielił kilku praktycznych porad i podzielił się wspomnieniami z wyprawy przez Bałkany. Oto początkowy fragment tego artykułu:
„Podróż rowerem to dla mnie pełna integracja ze światem, który przemierzam. To czas, kiedy nic mnie nie ogranicza, ale i nic nie chroni przed słońcem, wiatrem, deszczem, temperaturą, ludźmi, zwierzętami, roślinami, zapachami, dźwiękami. To wolność od często zbędnych przedmiotów, którymi otaczam się w zwykłym, miejskim życiu. To pomoc dobrych ludzi, dzięki którym mam co jeść, gdzie spać, którzy są zawsze, gdy trzeba pomocy. To możliwość dotarcia tam, gdzie nie zajdę pieszo i nie dojadę samochodem. To świadomość, że wystarczy chcieć…”.
Z nami, bywalcami wtorkowych prelekcji w salce PTT i BKA w Bielsku-Białej właśnie Kama Guzik podzieliła się wspomnieniami z tej niezwykłej wyprawy. Prezentując ogromną ilość zdjęć sprawiła, że… zaczęło nam brakować słów, aby wyrazić ogromny podziw nad tą wyprawą. Pisząc tę relację w dalszym ciągu jeszcze bardziej brakuje mi słów, bo ciągle jeszcze jestem pod wrażeniem tej prelekcji. Wszyscy byliśmy tego wieczoru jakby oszołomieni od tej niesamowitej przygody, tak ciekawie zaprezentowanej. Kto nie był na tej prelekcji, ten naprawdę niech żałuje!
Brawo młodzi Przyjaciele! Gratulujemy Wam tej wspaniałej, rowerowej przygody! Zaimponowaliście nam pod każdym względem!

CS
.

Kama Guzik w trakcie prelekcji

Opublikowano kronika - 2015 | Skomentuj

Przedpłaty na 23. tom „Pamiętnika PTT”

Na przełomie maja i czerwca br. powinien trafić do Waszych rąk kolejny, już 23 tom „Pamiętnika PTT” o objętości około 400 stron, którego tematem wiodącym będzie Kazimierz Przerwa-Tetmajer – piewca Tatr i Podhala, a okazją 150 rocznica jego urodzin i 75 rocznica śmierci. Wszechstronnie ukażemy sylwetkę poety, czołowego przedstawiciela „Młodej Polski” końca XIX wieku oraz rolę jaką odegrał w tworzeniu ruchu podhalańskiego i w działaniach na rzecz przyłączenia Orawy i Spisza do Polski, po I wojnie światowej. Niestety, niewiele wówczas uzyskaliśmy…
Dział poprzedzony będzie artykułem Józefa Durdena pt. „Cóż to są Tatry?”
W dziale „Człowiek i góry” publikujemy dalszy ciąg wspomnień „Jak poznawałem góry” Jana Sawickiego – znanego przedwojennego taternika, członka honorowego PTT – oraz poznamy stuletnią historię zmagań z Materhornem w artykule Aleksandra Kwiatkowskiego.
W dziale „Dziedzictwo” Jan Skłodowski opowie nam o obchodach stulecia walk legionów polskich w Karpatach wschodnich, a Wojciech Gąsienica-Byrcyn przypomni historię ratownictwa w Tatrach Polskich.
W Dziale „Varia” dzięki prof. Andrzejowi Paulo poznamy parki narodowe Andów w dorzeczu Amazonki (południowa Kolumbia, Ekwador, Peru i Boliwia).
Tom uzupełnią tradycyjne działy, jak „Rocznice”, „Z kroniki żałobnej”, „Recenzje” oraz „Kronika PTT”, w której każdy członek naszego Towarzystwa będzie mógł poczytać o wydarzeniach, w których sam brał udział.
Już teraz zachęcamy, by dokonać przedpłaty na 23. tom „Pamiętnika PTT”. Dokonując wpłaty 20 zł na konto ZG PTT: 47 1130 1150 0700 0000 0005 4585, należy wpisać w tytule przelewu „Pamiętnik PTT, t. 23 – przedpłata”.

Redakcja

Opublikowano aktualności | Skomentuj

Podpisaliśmy porozumienie o współpracy z BgPN

Jednym z celów statutowych Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego jest „ochrona i ratowanie środowiska naturalnego i krajobrazu ziem górskich oraz dzieł kultury duchowej i materialnej ich mieszkańców”. Z inicjatywy Tomasz Rakoczego, bielsko-bialski oddział PTT, w ramach realizacji tego celu nawiązał w ubiegłym roku kontakt z najbliższym Bielska-Białej – Babiogórskim Parkiem Narodowym.
W dniach 13-14 listopada 2014 r. grupa członków naszego Oddziału wzięła udział (jako wolontariusze) w inwentaryzacji zwierzyny metodą pędzeń próbnych. Odwiedziliśmy wraz z pracownikami BgPN trzy obwody ochronne: Orawa, Sokolica i Cyl biorąc udział w sześciu pędzeniach próbnych. Byliśmy zarówno uczestnikami nagonek, jak i obserwatorami w stałych punktach. W ciągu dwóch dni akcji jej uczestnicy wypatrzyli 25 sztuk jeleniowatych oraz 2 lisy. Dzień później troje wolontariuszy z naszego Oddziału posprzątało szlak z Zawoi Markowej na Babią Górę. Łącznie zebrano 300 litrów śmieci.

Miło nam poinformować, że w dniu 16 marca 2015 r. zostało podpisane stałe porozumienie o współpracy na zasadach wolontariatu pomiędzy Babiogórskim Parkiem Narodowym a Oddziałem PTT w Bielsku-Białej. W jego ramach wolontariusze związani z naszym Oddziałem będą uczestniczyć w bezpośrednim liczeniu zwierzyny w stałych punktach na obszarze Babiogórskiego Parku Narodowego, sprzątaniu szlaków oraz pracach pielęgnacyjnych w ogrodzie roślin babiogórskich i na placu zabaw, a także wspierać osoby niepełnosprawne na szlakach i ścieżkach turystycznych w ramach akcji organizowanych przez BgPN.

Gorąco zachęcamy wszystkich członków Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego do włączenia się w wolontariat na rzecz górskich parków narodowych, a zainteresowanych wolontariatem dla BgPN prosimy o kontakt z Tomaszem Rakoczym (tel.: 509-922-720, e-mail: trakoczy(at)ptt.org.pl).

z tatrzańskim pozdrowieniem,
Zarząd Oddziału

Opublikowano aktualności | Skomentuj

Lubomir (Beskid Wyspowy) – wycieczka górska – 22 marca 2015 r.

Na pierwszy etap zaplanowanego na rok 2015 przejścia całego Małego Szlaku Beskidzkiego wybraliśmy pasmo Lubomira i Łysiny.
Wystartowaliśmy z centrum Myślenic ubrani z powodu deszczu w kurtki i peleryny i dość szybkim krokiem dotarliśmy do rezerwatu „Zamczysko nad Rabą”. Po obejrzeniu ruin zamku na stokach Uklejny, ruszyliśmy dalej przez Śliwnik i Działek w stronę schroniska PTTK na Kudłaczach. Nieco poniżej schroniska błotnisty szlak, którym wędrowaliśmy od Myślenic, zmienił się w białą, śnieżną drogę – w ten rejon wiosna jeszcze nie dotarła…
Po miło spędzonym czasie w schronisku, gdzie spałaszowaliśmy żurek lub kwaśnicę i wypiliśmy ciepłą herbatę trzeba było ruszyć dalej. Wkrótce dotarliśmy na Łysinę, skąd już tylko rzut beretem dzielił od celu dzisiejszej wycieczki – Lubomira.
Na najwyższym szczycie pasma Lubomira i Łysiny zaliczanego przez jednych do Beskidu Wyspowego, a przez innych do Beskidu Makowskiego lub Beskidu Myślenickiego stanęliśmy ok. 16:30. Obejrzeliśmy z zewnątrz oddane do użytku w roku 2007 Obserwatorium Astronomiczne im. Tadeusza Banachiewicza, po czym ruszyliśmy w dół, w stronę Przełęczy Jaworzyce.
Wycieczka z pewnością należała do udanych, a do Bielska-Białej wróciliśmy po godz. 20-tej.

SB
.

nasza grupa przed schroniskiem PTTK na Kudłaczach

Opublikowano kronika - 2015 | Skomentuj

Witamy w naszym gronie!

Miło nam poinformować, że w dniu 17 marca 2015 r. do Oddziału PTT w Bielsku-Białej wstąpił Witold Kubik, który był jednym ze współzałożycieli naszego Oddziału, a także jego wiceprezesem w latach 1990-1993.

Serdecznie witamy ponownie w naszym gronie!

Opublikowano aktualności | Komentowanie nie jest możliwe

„Mały Szlak Beskidzki” – prelekcja Miłosza Zelka i Dariusza Marka – 17 marca 2015 r.

Dobrze się stało, że po Głównym Szlaku Beskidzkim, zaprezentowanym dokładnie miesiąc temu przez Roberta Słonkę, przyszedł czas na Mały Szlak Beskidzki. Właśnie o nim dowiedzieliśmy się tym razem od naszych kolegów z Koła PTT w Kozach: Miłosza Zelka i Dariusza Marka.
Kolejność przejścia obu szlaków powinna być jednak odwrotna, gdyż Mały Szlak Beskidzki jest jakby sprawdzianem i próbą przed tym, co czeka każdego turystę na Głównym Szlaku Beskidzkim.
Nie tylko ciekawość tego jakby tajemniczego, nowego szlaku, ale i wiosenna tęsknota za polskimi górami, i też za beskidzkimi szlakami turystycznymi przyprowadziła nas dzisiaj do salki Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego.
Prelekcję rozpoczął Miłosz Zelek recytacją znanego wszystkim wierszyka (całego!) „Murzynek Bambo w Afryce mieszka…” dedykując go najmłodszym uczestniczkom prelekcji, siostrom Anielce i Zosi. Było więc nietypowo, tak po prostu inaczej niż zwykle. Dzieciom ten oryginalny wstęp do prelekcji spodobał się, i to bardzo! Nam również. Niniejszą relację z prelekcji postanowiłam więc też zadedykować tym dziewczynkom, bo obie na to naprawdę zasłużyły!
Trzeba przyznać, że ta kolejna wtorkowa prelekcja w salce PTT w Bielsku-Białej dobrze spełniła rolę lekcji geografii (jak zresztą zawsze), chociaż szkoły są już niestety dawno za nami… ale nie wszystkimi, bo Anielka uczęszcza już do pierwszej klasy, a Zosia do przedszkola…
Dowiedzieliśmy się z tej naszej „lekcji”: co to są „długodystansowe szlaki polskich gór i pogórzy”, ile ich jest, skąd i dokąd prowadzą, co to jest Mały Szlak Beskidzki i jak wygląda wędrówka tym szlakiem liczącym 137 km w czasie przejścia około 42,5 godziny. Dowiedzieliśmy się również, że wędrówka Małym Szlakiem Beskidzkim jest nagrodzona Odznaką Krajoznawczo-Turystyczną PTT „Mały Szlak Beskidzki” (przebieg szlaku i Regulamin powyższej odznaki można znaleźć na stronie internetowej PTT Bielsko-Biała).
Szlak jest koloru czerwonego i biegnie od Bielska-Białej Straconki do Lubonia Wielkiego przez Beskidy: Mały, Makowski (Średni) i Wyspowy omijając te pasma górskie, którymi poprowadzony jest Główny Szlak Beskidzki. Na szlaku nie ma zbyt dużo schronisk, a prowadzi on przez wiele mniejszych i większych miejscowości. Jest na nim wiele cennych miejsc niezwykłych i też wiele przeróżnych atrakcji. Można by go podzielić jakby na dwie części: na część ruchliwą, obleganą turystycznie i część wyciszoną, spokojną. Patrząc na wykres całej trasy przebiegającej przez doliny trzech rzek, prawych dopływów Wisły: Soły, Skawy i Raby mieliśmy wrażenie, jakby na ekranie pojawił się jakiś wykres medyczny, albo sejsmiczny, albo jeszcze jakiś inny… A więc na naszych dzielnych turystów czekały tu przejścia typu: góra – dół, góra – dół i tak ciągle aż do mety na Luboniu Wielkim (1022 m n.p.m.), a później jeszcze tylko w dół do Rabki Zaryte.
Miłosz Zelek i Dariusz Marek przeszli ten szlak w 2014 roku w kilku etapach. O poszczególnych odcinkach szlaku opowiedzieli nam w taki sposób, jakbyśmy również i my razem z nimi wędrowali, a więc żywo, barwnie i ciekawie. W miejscach wyjątkowych zatrzymywali się dłużej, gdyż wymagały tego: przyroda, historia dawna, albo współczesna, atrakcje i różne ciekawostki. Liczne kapliczki i krzyże przydrożne także były warte zatrzymania się, bo i one wiele mówiły za siebie. Widać było, że miejscowi ludzie też o nich pamiętają…
Zdjęcia wykonane w różnych porach roku jeszcze bardziej ożywiły ten szlak i opowieść o nim, a jest on nam podwójnie bliski. Mamy go przecież w zasięgu ręki i wzroku, bo Beskid Mały z Gaikami, Przełęczą „u Panienki” i Hrobaczą Łąką z pięknym Krzyżem nad sąsiadującymi z nami Kozami widać z każdej strony naszego miasta i z niejednego okna. To właśnie jest początek Małego Szlaku Beskidzkiego, albo jego koniec, w zależności, z której strony rozpoczyna się wędrówkę. Popularyzacja turystyki górskiej w Beskidach, a także tabliczki informacyjne przymocowane wśród innych turystycznych kierunkowskazów jakby „na naszych oczach” przez Miłosza i Dariusza w przyszłości z pewnością sprawią, że coraz większa grupa turystów będzie podążać tym szlakiem z zachodu na wschód, albo ze wschodu na zachód.
Wędrówkę Małym Szlakiem Beskidzkim, pomimo różnych niedogodności typu komunikacyjnego, obaj prelegenci podsumowali jednym słowem: warto! Na dzisiejszą prelekcję też warto było przyjść, aby obejrzeć zdjęcia i posłuchać ciekawej relacji prosto ze szlaku, i aby zaspokoić zwykłą, turystyczną ciekawość.
My, starsi uczestnicy prelekcji zasłuchaliśmy się w opowieści o Beskidach i jego Małym Szlaku Beskidzkim, a wszystko to było nam tak bliskie, ciekawe, bo… było takie nasze…
Podobnie było z dziewczynkami Anielką i Zosią. Dzieci ani przez moment nikomu nie przeszkadzały (no, może z konieczności trochę rodzicom), a zajmując się „swoimi sprawami”, niby bawiąc się z pewnością otwierały szeroko uszy, czasem oczy. Na pewno przysłuchiwały się temu, o czym mówili na zmianę dwaj panowie w tej salce, w której przecież obie już tyle razy bywały. Może jeszcze wiele z tych słów nie rozumiały, może wszystko było dla nich zbyt trudne i zawiłe, ale tak „po swojemu” z pewnością układały już sobie w pamięci coś, co tworzyło ich własny, mały, dziecięcy szlak beskidzki.

CS
.

Miłosz Zelek i Dariusz Marek w trakcie prelekcji

Opublikowano kronika - 2015 | Komentowanie nie jest możliwe

Wielka Racza (Beskid Żywiecki) – wycieczka górsko-krajoznawcza w ramach kursu dla kandydatów na przewodników górskich beskidzkich – 14-15 marca 2015 r.

Nadszedł czas wyjazdu na kolejną, a zarazem ostatnią wycieczkę w ramach kursu dla kandydatów na przewodników beskidzkich. Tym razem celem wyjazdu był Beskid Żywiecki. Plan do zrealizowania był następujący:
Dzień pierwszy (sobota): Bielsko-Biała-Wilkowice-Łodygowice (kościół św. Szymona i Judy Tadeusz, dwór)-Żywiec (zespół zamkowo-parkowy, Konkatedra, ratusz, Grojec)-Węgierska Górka (schrony bojowe) – Milówka (Stara Chałupa) – Rajcza (kościół parafialny, zespół parkowo-pałacowy Habsburgów)-Rycerka – Rycerka Górna Kolonia – przejście szlakiem na Wielką Raczę (nocleg).
Wystartowaliśmy z Bielska-Białej o godzinie 6.30 i skierowaliśmy się zgodnie z planem na dzisiejszy dzień, mijając Wilkowice, Rybarzowice w stronę Łodygowic, gdzie odbył się pierwszy postój na zwiedzanie zaplanowanych obiektów. Rozpoczęliśmy od kościoła św. Szymona i Judy Tadeusz – kościół znajduje się na Szlaku Architektury Drewnianej, powstał w latach 1634-1636 na miejscu XIII-wiecznej kaplicy św. Stanisława Biskupa. Wewnątrz świątyni umieszczono 8 ołtarzy: główny w stylu rokoko, Dzieciątka Jezus i Najświętszego Serca Pana Jezusa w stylu neogotyckim z 1914 r., Matki Bożej Częstochowskiej, Matki Bożej Różańcowej, św. Józefa, św. Franciszka św. Antoniego w stylu barokowym. Polichromia pochodzi z roku 1929 i jest dziełem malarza Giebułtowskiego. Świątynia zbudowana w konstrukcji zrębowej z drewna modrzewiowego. Wokół kościoła obiegają zamknięte soboty. Dach świątyni pokryty gontem. Spod kościoła przespacerowaliśmy się pod nowo odrestaurowany Dwór w Łodygowicach. W 1630 roku kasztelan krakowski Jerzy Zbaraski wybudował w tym miejscu murowany dwór obronny zwany przez niektórych zamkiem. Kolejny właściciel, Stanisław Warszycki herbu Abdank, otoczył dwór wałami ziemnymi i fosą tworząc obronne fortalicjum – do dzisiaj jednak można wokół dworu zobaczyć pozostałości wspomnianego obwałowania. Po jego śmierci dwór często zmieniał właścicieli i tak aż do 1863 (inne źródło mówi o 1866) roku kiedy to łodygowicki majątek nabyła Klementyna Primavesi de Weber (lub Weter), żona austriackiego majora Adolfa Klobusa. Nowi właściciele dworu przebudowali go na tyle gruntownie, że dwór stracił cechy budynku obronnego za to zyskał wiele elementów świadczących o upodobaniu właścicieli do neogotyku. Klobusowie byli właścicielami Łodygowic aż do wybuchu II wojny światowej. Ze względu na to, że baron Otto Klobus odmówił podpisania volkslisty Niemcy odebrali mu cały majątek, pozostawiając jednak do jego dyspozycji sam dwór. Otto Klobus rozpoczął starania o zwrot majątku, ale dopiero przyjęcie przez niego obywatelstwa niemieckiego spowodowało, że na powrót stał się właścicielem łodygowickich dóbr. Nie cieszył się nimi długo, ponieważ w 1943 roku umarł na zapalenie płuc. Po zakończeniu wojny cały majątek, w tym również dwór, został przejęty przez państwo. Z Łodygowic wyruszamy dalej przejeżdżając przez Pietrzykowice do Żywca, gdzie w pierwszej kolejności udajemy się zobaczyć Amfiteatr pod Grojcem. Niestety na Górę Grojec (612 m. n.p.m.) nie wychodzimy ze względu na warunki pogodowe (deszcz, błoto). Nazwa wzgórza wskazuje, że musiało się na nim kiedyś znajdować jakieś grodzisko lub inny punkt obronny. Grojec był miejscem egzekucji wykonanej na hetmanie zbójnickim Martynie Portaszu. Kiedyś na stokach Grojca prowadzony był intensywny wypas owiec. Brak owiec, powoduje proces sukcesji -zarastania łąk, muraw, pastwisk. Spod Grojca przez park przeszliśmy pod Pałac Habsburgów zwany Nowym Zamkiem. Przez przyszłych przewodników beskidzkich przedstawiona została jego historia, a następnie zobaczyliśmy jeszcze Stary Zamek. Swymi początkami sięga połowy XIV wieku. Pierwszymi, potwierdzonymi w dokumentach właścicielami miasta i zamku byli Komorowscy herbu Korczak, którzy dzięki swym kontaktom i podróżom włączyli zamek żywiecki w nurt renesansowej sztuki europejskiej. Po obejrzeniu zamku udaliśmy się w kierunku rynku zatrzymując się pod Konkatedrą Narodzenia NMP. Kościół zbudowany został w pierwszej połowie XV wieku w stylu gotyckim, a następnie rozbudowywany i przebudowywany w stylu renesansowym i barokowym. Od 1992 roku kościół pełni funkcję konkatedry diecezji Bielsko-Żywieckiej. Obok kościoła znajduje się dzwonnica zbudowana z kamienia w latach 1723-1724 przez Franciszka Wielkopolskiego. Na szczycie dachu znajduje się ruchomy kogucik, wskazujący kierunek wiejącego wiatru, a poniżej chorągiewka z herbem Wielkopolskich – „Starykoń” i data 1723. Rzuciliśmy okiem jeszcze na ratusz, który wzniesiono w końcu XIX wieku na miejscu poprzedniego drewnianego. Architektura ratusza w dużym stopniu nawiązuje do architektury synagogalnej okresu XIX wieku. Świadczyć o tym mogą wysokie potrójne okna, zakończone półkoliście, żelazne kolumienki między nimi oraz rozety. Na tym zakończyliśmy zwiedzanie miasta Żywiec i ruszyliśmy w dalsza drogę, kierując się do Węgierskiej Górki. Wieś ta była ważnym punktem oporu kampanii wrześniowej 1939 roku. Dzięki tym wydarzeniom została odznaczona Krzyżem Grunwaldu III klasy i otrzymała nazwę „Westerplatte Południa”. W 1939 roku wybudowane zostały forty obronne przeciw nawale hitlerowskiej. Zaplanowano budowę 16 schronów bojowych, ale jedynie 5 z nich zostało wybudowanych (Waligóra, Wąwóz, Wędrowiec, Włóczęga i Wyrwidąb). My podjechaliśmy pod jeden z nich „Wędrowiec” , aby go obejrzeć i pokrótce poznać historię. Czas nas „gonił” z Węgierskiej Górki udaliśmy się do wsi Milówka, gdzie zaplanowane było zobaczenie Muzeum Regionalnego Stara Chałupa. Chałupa konstrukcji zrębowej z 1739 r. , wpisana do rejestru zabytków w 1981 r. , obecnie należy do Szlaku Architektury Drewnianej. Tamtejsza przewodniczka opowiedziała nam historię właścicieli i oprowadziła po niej. Obecnie odbywają się w niej różnego rodzaju warsztaty i wystawy. Z Milówki przejechaliśmy jeszcze do Rajczy pod Kościół św. Wawrzyńca i św. Kazimierza Królewicza. Obecny kościół murowany wybudowany został na miejscu drewnianego w 1890 r. Budulec ze starego kościoła posłużył do postawienia kaplicy cmentarnej. Nowa budowla o charakterze eklektycznym łączy w sobie elementy romańskie i gotyckie. W jej wnętrzu, w głównym ołtarzu, znajduje się najcenniejszy zabytek – obraz Matki Bożej, podarowany w 1669 r. przez króla Jana Kazimierza (zwany wizerunkiem Matki Bożej Kazimierzowskiej od imienia darczyńcy lub „Madonną z warkoczem”). Drugim obiektem, który chcieliśmy zobaczyć był zespół pałacowo-parkowy w Rajczy. Na początku XIX wieku właścicielka Rajczy, Agnieszka z Jordanów Siemiońska, przy drodze do Ujsoł buduje budynek mieszkalny, który staje się zalążkiem pałacu. W 1843 r. ówczesny właściciel powstałego w Rajczy zakładu hutniczego, tzw. „hamry”, Anastazy Siemioński, rozbudowuje go i tworzy otoczony parkiem z dorodnymi drzewami jednokondygnacyjny dwór. Dwór „przechodził” z rąk do rąk, książę Karol Stefan Habsburg z Żywca, kupił go w 1914 r., by w 1916 przekazać na cele sanatoryjno-szpitalne dla rannych żołnierzy monarchii austro-węgierskiej. Po uzyskaniu przez Polskę niepodległości, „szpital-pałac” oddany zostaje Czerwonemu Krzyżowi dla potrzeb „piersiowo chorych” i zajmuje się leczeniem szerzącej się gruźlicy. Od tego czasu wykorzystywany jest przez służbę zdrowia.
Rajcza była ostatnią z miejscowości, w których zatrzymywaliśmy się na dłużej, aby zobaczyć najważniejsze obiekty znajdujące się w nich. Kolejną miejscowością była Rycerka, skąd wyruszyliśmy na szlak górski do schroniska na Wielkiej Raczy. Szło się ciężko (dużo śniegu i ciągle dosypywało) i po około 3 godzinach dotarliśmy na miejsce noclegowe do schroniska, gdzie czekały na nas jeszcze dwie osoby naszej wycieczki, które szły inna trasą, bo ze Zwardonia. W schronisku nie nocowało zbyt wiele turystów, pewnie ze względu na warunki panujące za oknem.
Nastał drugi dzień wycieczki (niedziela). O 7 rano pobudka,  budzą nas pierwsze promienie słońca, spoglądamy za okno i widzimy piękną zimową aurę. Niestety panorama z platformy widokowej obok schroniska była nie taka jaką byśmy sobie wymarzyli :-( Na dzisiejszy dzień zaplanowaliśmy przejście górskie: Wielka Racza-Przełęcz Przegibek- Bendoszka Wielka-Rycerka Kolonia i powrót do Bielska-Białej. Pożegnaliśmy się z gospodarzami schroniska, zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcie (oczywiście z banerem :-) ) i ruszyliśmy na szlak. Przyszli przewodnicy bezpiecznie prowadzili nas po trasie, a gdy tylko zza drzew ukazała się panorama opowiadali co widać na horyzoncie. Szło się dobrze, szlak w miarę był przetarty. Po około 4,5 godziny dotarliśmy do schroniska na Przegibku. Zjedliśmy tam pyszny obiad, troszkę odpoczęliśmy i na lekko (bez plecaków-zostały w schronisku) podeszliśmy na Bendoszkę Wielką pod krzyż Jubileuszowy poświęcony przez Ojca Świętego Jana Pawła II. Z Bendoszki Wielkiej panorama jak na wyciągnięcie dłoni na Beskid Żywiecki i Mały. Na szczycie pamiątkowe zdjęcie, powrót po plecaki do schroniska i ruszamy dalej. Czas uciekał, a my umówieni byliśmy na 14 z kierowca naszego busa w Rycerce Kolonii. W końcu dotarliśmy na umówione miejsce i pozostało już tylko zapakować się do busa i ruszać w drogę powrotna do Bielska-Białej.
Tą właśnie wycieczką krajoznawczo-górską zakończyliśmy cykl wycieczek zorganizowanych przez Polskie Towarzystwo Tatrzańskie w ramach kursu dla kandydatów na przewodników beskidzkich. Dziękuję uczestnikom za udział, kursantom za prowadzenie wycieczki. Życzę wszystkim, którym udało się ukończyć kurs powodzenia na egzaminie i do zobaczenia na szlaku!

K.T.
.

uczestnicy wycieczki przed schroniskiem PTTK na Wielkiej Raczy

Opublikowano kronika - 2015 | Komentowanie nie jest możliwe

„Ferraty – Alpy Sztubajskie” – prelekcja Celiny Skowron – 15 marca 2015 r. (GOK Buczkowice)

Czekamy na opis.

E.J.
.

w trakcie prelekcji

Opublikowano kronika - 2015 | Komentowanie nie jest możliwe

„Co słychać?” – nr 2 (290) / 2015

Lutowy numer „Co słychać?” o objętości 12 stron zdominowany został przez Rok Kazimierza Przerwy-Tetmajera. Znajdziemy w nim relację z inauguracji obchodów w Ludźmierzu oraz informacje prasowe o wprowadzonych z okazji 150. rocznicy urodzin Kazimierza Przerwy-Tetmajera monetach kolekcjonerskich, znaczku i kopercie okolicznościowej. Tę cześć uzupełnia informacja o związanym z krakowskim oddziałem PTT zespole „Zielony Szlak”, którego występ uświetnił właśnie ludźmierskie obchody.
Wśród pozostałych wieści z życia ZG PTT i oddziałów znajdziemy zachętę Komisji ds. ochrony przyrody i zabytków do wzięcia udziału w tegorocznych akcjach sprzątania gór – wiosennej „Sprzątamy Beskidy z PTT” organizowanej już po raz czwarty przez kolegów z O/Bielsko-Biała oraz lipcowej „Czyste Tatry”, relację z II Zimowego Spotkania Oddziałów PTT w Górach Świętokrzyskich oraz podsumowanie IX Amatorskich Mistrzostw Mielca w Narciarstwie Zjazdowych. Jest również okazja przeczytać o najnowszej książce Bartłomieja Grzegorza Sali z O/Krakowie, który przybliża nam sylwetki karpackich zbójników oraz związane z nimi legendy oraz notka o kolejnym akordeonowym sukcesie Antoniego Kwiatkowskiego z Oddziału w Radomiu.
Dawno nie było na naszych łamach niezwiązanych z PTT wieści z gór. I tak dowiadujemy się, że Danis Urubko otrzymał polski paszport, odeszła wybitna etnograf Urszula Janicka-Krzywda, a w Zawoi otwarto Centrum Górskie Korona Ziemi. Mamy także informację o Roku Witkiewiczów oraz nowiny z olchowieckiej chyzy Tadeusza Kiełbasińskiego.
Numer uzupełnia tradycyjny apel o przekazanie 1% podatku na rzecz Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego, do czego w tym miejscu serdecznie zachęcamy.

Życzymy przyjemnej lektury! (pobierz -> 1,35 MB)

Redakcja „Co słychać?”

Opublikowano "Co słychać?" | Komentowanie nie jest możliwe