Ukazał się 22. tom „Pamiętnika PTT”

pamietnik22Po długim oczekiwaniu, niemal jako prezent pod choinkę, ukazał się 22 tom „Pamiętnika PTT” o objętości 394 stron, który otwiera artykuł Wojciecha Gąsienicy Byrcyna pt. „Wilk w kulturze Podtatrza”.
Wprowadzenie do tematu przewodniego, którym jest Syberia opracował ks. Kazimierz Sowa, a o polskich badaczach gór Syberii pisze Zbigniew Wójcik. Z tekstu Aleksandry Szemioth dowiadujemy się o losach Polaków na Syberii, z kolei J. Bogusław Nowak przybliża nam polskie diaspory i unikalną syberyjską przyrodę.
Z rozdziału „Człowiek i gór” mamy okazję bliżej poznać osobę Jana Sawickiego – znanego przedwojennego taternika, członka honorowego PTT – w pierwszej części jego wspomnień pt. „Jak poznawałem góry” oraz zapoznać się z ilustrowaną pięknymi zdjęciami Szymona Kamińskiego relacją Dominiki Markiel z podróży nad Bajkał, która stanowiła pierwszy etap ich kilkunastomiesięcznej podróży po Azji.
Z „Dziedzictwa”, dzięki Józefowi Durdenowi, dowiadujemy się jaką organizacją było Polskie Towarzystwo Tatrzańskie w latach 1922-1950, a także dzięki temu autorowi przybliżamy Władysława hrabiego Zamoyskiego, niezwykłego właściciela dóbr zakopiańskich. Z kolei Stefan Maciejewski opowiada nam historię Muzeum Tatrzańskiego.
W „Ocalić od zapomnienia” Bartłomiej Grzegorz Sala przybliża karpackie szlaki „Żelaznej Brygady”, a za sprawą Zbigniewa Jaskierni poznajemy wspomnienia Teodora Siejki z wczesnego dzieciństwa we wsi Grab w Beskidzie Niskim. Tom uzupełniają tradycyjne działy, jak „Rocznice”, „Z kroniki żałobnej”, „Recenzje” oraz „Kronika PTT”, w której każdy członek naszego Towarzystwa będzie mógł poczytać o wydarzeniach, w których brał udział.

Gorąco zachęcam do nabycia 22. tomu „Pamiętnika PTT”, który może być doskonałym prezentem pod choinkę. Koszt naszego rocznika to 25 zł, a osoby zainteresowane zakupem prosimy o kontakt z Szymonem Baronem (e-mail: szymek(at)ptt.org.pl, tel.: 661-536-667).

Zarząd Oddziału

Opublikowano aktualności | Skomentuj

„90 lat PTT w Bielsku-Białej” – pokaz filmów Wacława Morawskiego – 16 grudnia 2014 r.

Kończy się rok 2014. Kończą się tegoroczne, wtorkowe prelekcje, dzięki którym mogliśmy zobaczyć kawał świata w górach i nie tylko…
Dzisiejszego wieczoru poczuliśmy się jak widzowie w kinie, w którym wyświetlane były filmy Wacława Morawskiego. Cztery z nich były wcześniej zapowiedziane w ogłoszeniach:

  • „Polski Spisz” – 7.5.2011 – 24’
  • „Szlakiem Zabytków Techniki – Pszczyna – Tychy” – 26.11.2011 – 15’
  • „Śladami Wołochów” – 12.10.2014 – 18’
  • „Obchody 90-lecia PTT w Bielsku-Białej” – 24.10.2014 – 11’

Czas i chęci uczestników tego filmowego wieczoru pozwoliły Wacławowi wyświetlić dodatkowo jeszcze jeden film pod tytułem:

  • „Turbacz” – 26 maja 2013 r. – 13’

Ten piąty film był dla nas jakby filmową premią o charakterze wiosennym, pogodnym i ciepłym (był wtedy maj!). Zamykał on wtorkowe, tegoroczne prelekcje i spotkania w salce przy ul. 3-go Maja 1. No bo kończy się już rok 2014…
Wszystkie filmy Wacława Morawskiego stanowiły żywy zapis tego, co mieliśmy okazję przeżyć tylko dzięki temu, że byliśmy właśnie tam i wtedy, i że nam naprawdę chciało się tam być!
Dzisiaj więc przypomnieliśmy sobie wszystko to, co było podczas tych wybranych wycieczek i wydarzeń, których szczegółowe opisy oczywiście można znaleźć w tej Kronice. Kto chce, niechaj więc czyta!
Patrząc na dwa pierwsze filmy sprzed trzech lat, niejeden z nas rozpoznawał siebie albo jako szczuplejszego, albo może i grubszego… Jedno jest pewne, że wszyscy, bez wyjątku wszyscy uczestnicy obu wycieczek byli wtedy (co widać było wyraźnie na filmach) o trzy lata młodsi! Mała Anielka też! Na filmie była taka maleńka i jakże dzielna! Podobnie było z Krzysiem, wnuczkiem Wacława.
W grudniowy wieczór zachwyciła nas majowa zieleń, bogactwo roślin i różnych drobnych owadów (wycieczka na Spisz i Turbacz), a także złote liście w przepięknym, jesiennym słońcu (wycieczka do Czech śladami Wołochów). Z kolei zimowa szata Tatr widziana ze szlaku na Spiszu przypominała widzom o nadchodzącej (zresztą nie wiadomo kiedy!) zimie.
Nie można w tym opisie pominąć filmu o uroczystości 90-lecia PTT w Bielsku-Białej. To też był piękny temat, który nie umknął Wacławowi. Film o jubileuszu był również swoistą „wycieczką”, ale nie po górach, tylko po latach, które tworzyły historię PTT, trwającą w Bielsku-Białej już i aż 90 lat!
Trzeba podkreślić, że Wacław Morawski zadał sobie wiele trudu, aby te filmy powstały. Każdy z nich to przecież jego ogromna, mrówcza praca, godna podziwu. Cierpliwość, pracowitość, pomysłowość, kawał serca i prawie reżyserskie natchnienie opłacały się, bo mógł i chciał swoim, znanym tylko jemu sposobem, stworzyć dzieła, które z kolei my mogliśmy dzisiaj obejrzeć.
Dzięki temu znowu ożyły nasze wspomnienia… i aż prosi się jeszcze w tym miejscu dopisać słowa, iż dzięki temu zostały „ocalone od zapomnienia”.
A mnie, podczas pisania tej relacji, ciągle chodziły po głowie słowa piosenki Stanisława Sojki. Słowa proste, wymowne, świetnie pasujące do wszystkiego, co składało się na wieczór z Wacławem i jego filmami w roli głównej:

„Na miły Bóg
Życie nie tylko po to jest by brać
Życie nie po to, by bezczynnie trwać
I aby żyć siebie samego trzeba dać”

Jakby odmłodzeni opuściliśmy w optymistycznym nastroju tę czasem zimną w zimie, ale i ciepłą, bo duchem bogatą salkę PTT i BKA wzajemnie życząc sobie Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku.

CS
.

w trakcie spotkania

w trakcie spotkania

Opublikowano kronika - 2014 | Skomentuj

„Biuletyn Informacyjny” – nr 3 (78) / 2014

Z olbrzymim, bo niemal kwartalnym opóźnieniem ukazuje się kolejny numer „Biuletynu Informacyjnego”, tym razem o objętości 16 stron.
Minione wydarzenia dokumentują Kronika Oddziału oraz Kronika Koła PTT w Kozach o łącznej objętości 7 stron. Planowane wycieczki, prelekcje i spotkania przedstawiamy z kolei tradycyjnie na stronie 2 w planie wydarzeń na czwarty kwartał 2014 r.
W numerze znajdziemy także artykuły związane Alpami, które były niezwykle popularne podczas wakacyjnych wyjazdów członków naszego Oddziału. Celina Skowron przybliża nam ferraty Alp Sztubajskich, a Robert Słonka opisuje wyjazd na Monte Paterno w Dolomitach. Mamy także okazję poczytać trzy artykuły Andrzeja Chrobaka o wyjazdach oddziałowych na Grossvenedigera, Ortlera i w Alpy Julijskie wzbogacone mnóstwem praktycznych informacji.
Numer uzupełnia zaproszenie na obchody jubileuszu 90-lecia Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego na terenie Bielska-Białej, które z uwagi na opóźnienie numeru już są za nami.

Serdecznie zachęcamy do lektury! (pobierz -> 3,24 MB)

Opublikowano "Biuletyn Informacyjny" | Skomentuj

Elektrownia szczytowo-pompowa Porąbka-Żar – wycieczka krajoznawcza – 14 grudnia 2014 r.

Byliśmy w górach… to zwykłe, niemal codzienne słowa. Dzisiaj powiedzielibyśmy inaczej: byliśmy w górze, wewnątrz góry, w której znajduje się jedyna w Polsce wysokospadowa, podziemna elektrownia.
Jako uczestnicy wycieczki zorganizowanej przez Oddział PTT w Bielsku-Białej mieliśmy dzisiaj okazję być w środku góry Żar, położonej w Beskidzie Małym. Właśnie to miejsce zostało wybrane przed laty jako najbardziej optymalne spośród 235 propozycji lokalizacji elektrowni szczytowo-pompowych w Polsce. To tutaj wybudowano w latach 1971-1979 elektrownię szczytowo-pompową Porąbka-Żar w Międzybrodziu Bialskim w obrębie kaskady rzeki Soły.
Elektrownia Porąbka-Żar znajduje się blisko Bielska-Białej, prawie po sąsiedzku, zaledwie za… nie siedmioma górami, lecz tylko za jedną górą! Wystarczy spacerkiem wyjść na Magurkę, albo w drugą stronę na Hrobaczą Łąkę i spojrzeć na Żar z górnym zbiornikiem elektrowni, wybudowanym na wysokości 761 m n.p.m. To niezwykłe miejsce jest bardzo łatwo rozpoznawalne z licznych w Beskidach szlaków turystycznych. Dolny zbiornik to Jezioro Międzybrodzkie – 318 m n.p.m. z wybudowaną tu niecką wypadową, dolnym ujęciem wody ESP Porąbka-Żar.
Pod względem wielkości (moc osiągalna 540 MW) jest ona na drugim miejscu po Żarnowcu (716 MW). Elektrownia wyposażona jest w 4 bloki energetyczne, 4 hydrozespoły odwracalne i dwie sztolnie upadowe o długości 872 m i o nachyleniu 36 stopni.
Zwiedzanie elektrowni rozpoczęliśmy od miejsca, w którym jest już gotowa (o wielkim napięciu) energia elektryczna. Nazwa tego miejsca jest dosyć skomplikowana: rozdzielnia odłącznikowa wyprowadzenia mocy. To z tego miejsca liniami napowietrznymi energia trafia do miejsca włączenia do krajowego systemu energetycznego, czyli do rozdzielni w Bujakowie.
W sali audiowizualnej zatrzymaliśmy się dłużej. Siedząc wygodnie w fotelach zobaczyliśmy i usłyszeliśmy wszystko, albo prawie wszystko, co można by powiedzieć o tej elektrowni, i w ogóle o elektrowniach szczytowo-pompowych.
To był niezwykle ciekawy wykład, który pozwolił nam zrozumieć istotę i sens tej budowli będącej swoistym zakładem przemysłowym. W czasie, kiedy w systemie występują nadwyżki mocy elektrycznej, np. w nocy, elektrownia pobiera ją z sieci i pompuje wodę ze zbiornika dolnego do zbiornika górnego, w którym energia jest gromadzona w postaci energii potencjalnej wody. W okresie wysokiego zapotrzebowania na moc i energię elektryczną w systemie, np. rano lub wieczorem, elektrownia wykorzystuje zgromadzoną w zbiorniku górnym wodę do napędu urządzeń produkujących energię elektryczną.
Wszyscy dobrze wiemy, że właśnie na tym polega ekonomika działania elektrowni. Bo energia elektryczna jest w nocy najtańsza, a wysoką cenę ma wtedy, gdy jest sprzedawana w okresie najwyższego zapotrzebowania.
Elektrownie szczytowo-pompowe pełnią istotną rolę magazynową, ale i interwencyjną w razie awarii systemu elektroenergetycznego. Najbardziej znane polskie elektrownie szczytowo-pompowe to: Żarnowiec, Porąbka-Żar, Solina i Żydowo.
Sławomir Hałat prowadząc ten wykład nie pozwolił nam ani przez chwilę zmrużyć oka. Wszystko nas interesowało, bo wszystko co pokazał i opowiedział było ciekawe, poparte konkretnymi liczbami, wykresami i tabelami. To była niezapomniana lekcja fizyki. Niejeden z nas dzisiaj mógł sobie po niej powiedzieć: „nareszcie zrozumiałem, albo zrozumiałam”, albo inaczej: „wiem już, o co tu chodzi.”
Następnie przeszliśmy długim tunelem z dwiema, automatycznie rozsuwanymi tamami wentylacyjnymi do głównej komory. Jest ona wydrążona w skałach fliszu karpackiego, a jej rozmiary wynoszą: długość – 125 m, szerokość – 27 m, wysokość – 40 m. To tu zobaczyliśmy wyposażenie, czyli wszystko to, co nazwalibyśmy tak po swojemu „sercem” elektrowni.
Na stanowiskach przed monitorami komputerowymi, za oszkloną ścianą pracownicy Elektrowni wykonywali swoje zadania. Choć to dzisiaj niedziela, to jednak… służba nie drużba. Potrzebna służba, na posterunku w dzień i w nocy, bo… w każdej chwili gotowość tej elektrowni może zamienić się w konkretną pracę. Turbiny uruchamiane są zdalnie z Krajowej Dyspozycji Mocy w Warszawie.
Chwała budowniczym, chwała tym, co projektowali, i tym, co jeszcze wcześniej pomyśleli o takim cudzie wykorzystania energii wodnej. Wśród nich Gabriel Narutowicz, późniejszy prezydent II RP i Kazimierz Dachowski, który w 1952 roku wysunął po raz pierwszy propozycję budowy elektrowni Porąbka-Żar.

CS
.

nasza grupa pod ziemią w budynku elektrowni

Opublikowano kronika - 2014 | 3 komentarzy

Witamy w naszym gronie!

Informujemy, że w dniu 11 grudnia 2014 r. do Oddziału PTT w Bielsku-Białej wstąpił Andrzej Georg, prezes Bielskiego Klubu Alpinistycznego.

Serdecznie witamy w naszym gronie!

Opublikowano aktualności | Skomentuj

Książeczki „Těšínské tisícovky” i „Těšínský Turista 2” do nabycia

W ramach współpracy z TJ Slavoj Czeski Cieszyn zachęcamy osoby zainteresowane odznakami turystycznymi do zdobywania odznak „Těšínské tisícovky” i „Těšínský Turista 2”. Informujemy, że posiadamy w naszym lokalu książeczki do zdobywania obu tych odznak w cenie 7,50 zł.
Osoby zainteresowane zdobywaniem czeskich odznak prosimy o kontakt z Katarzyną Talik (e-mail: ktalik@ptt.org.pl).

z tatrzańskim pozdrowieniem,
Zarząd Oddziału

Opublikowano aktualności | Skomentuj

„Sztubajskie ferraty (Austria)” – prelekcja Celiny Skowron – 9 grudnia 2014 r.

W lokalu naszego Klubu, w kolejny wieczór – 9 grudnia br. przenieśliśmy się wspomnieniami, które opowiadała i prezentowała na ekranie Celina Skowron, w piękne górskie plenery. A były to plenery Austriackich Alp w rejonie Stubai.
Druga połowa sierpnia 2014 r., piękna pogoda i grupka kilku osób zachłannie pokonujących via ferraty o różnej skali trudności. Zdjęcia autorstwa kilku osób wykonane profesjonalnie pokazywały i piękno otaczającej ich alpejskiej przyrody i skały, po których w doskonały sposób poprowadzono atrakcyjne dla turystów ubezpieczenia. Dojazd w te strony jest zupełnie nieskomplikowany i te kilkaset kilometrów bez problemu można samochodem pokonać w jeden dzień. Aż chce się już tam powrócić aby zaliczyć te trasy, których nie zdążyło się zrobić w tym roku.
Celinko – dziękujemy Ci za piękną i ciekawie wygłoszoną prelekcję.

Andrzej Popowicz
..

Celina Skowron w trakcie prelekcji

Celina Skowron w trakcie prelekcji

Opublikowano kronika - 2014 | Komentowanie nie jest możliwe

Śnieżnica, Ćwilin (Beskid Wyspowy) – wycieczka górska – 6 grudnia 2014 r.

Przez cały tydzień czekaliśmy na optymistyczną prognozę pogody i dopiero w czwartek wieczorem takie się pojawiły. Decyzja o mikołajkowym wypadzie w Beskid Wyspowy zapadła więc bardzo spontanicznie, co spowodowało zapewne niewielką frekwencję: była nas raptem trójka :)
Do dworca PKP w Kasinie Wielkiej dotarliśmy przed ósmą i ruszyliśmy niebieskim szlakiem pod kolejką na Śnieżnicę. Droga wiodła stromo pod górę, ale wynagradzała trudy widokami na okoliczne wzniesienia i wioski. Na Śnieżnicę dotarliśmy niespełną dwie godziny później, a szukając położonej nieopodal jaskini, odkryliśmy odsłoniętą polanę, z której rozpościerała się szeroka panorama na cały Beskid Wyspowy.
Dalej maszerowaliśmy w kierunku Przełęczy Gruszowiec i potem znów pod górę, na Ćwilin. Drugi z obranych celów osiągnęliśmy przed południem. Sam szczyt to rozległa polana, a rozciągająca się stąd panorama oferuje widok na Beskidy, Pieniny, Gorce i oczywiście Tatry.
Wracaliśmy żółtym szlakiem w kierunku Mszany Dolnej, następnie czerwonym rowerowym w stronę drogi numer 28, aby ostatecznie torami kolejowymi dotrzeć do pozostawionego na dworcu w Kasinie samochodu.

Robal
.

Panorama Beskidu Wyspowego

Panorama Beskidu Wyspowego

Opublikowano kronika - 2014 | Komentowanie nie jest możliwe

„Co słychać?” – nr 11 (287) / 2014

Listopadowy, nieco spóźniony numer „Co słychać?” o objętości 16 stron otwiera artykuł Józefa Haducha pt. „Śladami I Wojny Światowej w Karpatach” o cmentarzu w Łowczówku i jego powiązaniach z Polskim Towarzystwem Tatrzańskim.
11 listopada 2014 r. obchodziliśmy Dzień Niepodległości. Z tej okazji odbyły się „III Górski Marsz Niepodległości” zorganizowany przez Oddział PTT w Tarnowie oraz „Biało-czerwone wędrowanie” Koła PTT w Kozach. O wydarzeniach tych piszą Artur Marć i Monika Baron.
Przełom października i listopada to także czas jubileuszowych obchodów w kilku Oddziałach PTT. Celina Skowron opisuje obchody 90-lecia Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego w Bielsku-Białej, które odbyły się 24 października br. Z relacji Aldony Kozak możemy dowiedzieć się o obchodach podwójnego jubileuszu Oddziału PTT w Chrzanowie, z kolei Jerzy Piotr Krakowski przybliża „Bal Wędrowników” zorganizowany z okazji 20-lecia Carpatii, Oddziału PTT w Mielcu.
Działy „Z życia ZG PTT” i „Z życia Oddziałów” uzupełniają relacja Barbary Morawskiej-Nowak z VI posiedzenia Prezydium Zarządu Głównego PTT, relacja Teresy Karbowniczek z wędrówki członków Oddziału PTT w Ostrowcu Świętokrzyskim po Jurze Krakowsko-Częstochowskiej, notka Macieja Zaremby o wyróżnieniu „Sądeckimi Laurami Turystyki” sądeckiego oddziału PTT oraz pożegnanie Piotra Woźniaka z Oddziału Karpackiego PTT w Łodzi. Ciekawostką jest pojawienie się w ostatnim czasie aż czterech książek, których autorami są członkowie PTT, o czym pisze Szymona Baron.
Numer kończy obszerny, bo aż sześciostronicowy, ciekawy wywiad Kingi Buras z Michałem Myśliwcem, prezes krakowskiego oddziału PTT, a wśród ilustrujących go zdjęć możemy zobaczyć, jak wygląda serwer Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego.

Życzymy przyjemnej lektury! (pobierz -> 1,22 MB)

Redakcja „Co słychać?”

Opublikowano "Co słychać?" | Komentowanie nie jest możliwe

„Sycylia i Wyspy Liparyjskie” – prelekcja Andrzeja Ziółko – 2 grudnia 2014 r.

Po wczorajszej awarii prądu nie byliśmy do końca pewni, czy uda nam się doprowadzić do dzisiejszego spotkania z pokazem slajdów. Już nawet załatwiliśmy dostęp do gniazdka w jednym z sąsiednich lokali… Na szczęście wszystko skończyło się dobrze i dziewiętnastu przybyłych uczestników mogło wysłuchać opowieści i zobaczyć zdjęcia oraz filmiki z południowych Włoszech. A było co oglądać, bo poza Wyspami Liparyjskimi obejrzeliśmy także Sycylię oraz kilka innych ciekawych miejsc południowej Italii. Ciekawe opowieści Andrzeja Ziółko choć trochę rozgrzewały nas w zimny wtorkowy wieczór. Do zobaczenia za tydzień!

SB
.

rozpoczynamy prelekcję

Opublikowano kronika - 2014 | Komentowanie nie jest możliwe