Brestová (Tatry Zachodnie, Słowacja) – wycieczka górska – 24 czerwca 2017 r.

czekamy na relację 🙂

???
.

część grupy na starcie wycieczki

Opublikowano kronika - 2017 | Skomentuj

Karpaty Wschodnie (Ukraina) – wyprawa trekkingowa – 16-23 czerwca 2017 r.

Dwóch członków Oddziału PTT w Bielsku-Białej wraz z trójką znajomych wybrało się w Karpaty Ukraińskie by zmierzyć się ze szczytami wchodzącymi w skład Korony Beskidów Ukraińskich. Poniżej publikujemy relację z tego wyjazdu:

Pewnego dnia dostaję telefon z zapytaniem czy jedziemy na Ukrainę celem zrobienia Korony Beskidów Ukrainy. Myślałem, że to żart, ale odpowiedziałem, że jadę i tak oto pewnego dnia pięciu chłopa zebrało się z plecakami i dało nogę na Ukrainę. Nie będę opisywał drogi, gdyż zabrakłoby czasu, lecz po ponad 20 godzinach wylądowaliśmy w miejscowości Worochta.
Sama miejscowość to mała wioska, można powiedzieć, że coś w rodzaju niby maleńkiego miasteczka. Zakwaterowaliśmy się i już następnego dnia grupa „Piratów Beskidów” zaatakowała szczyt Rutyło.
Sama droga dość ciężka. Z początku błoto, ale cóż… trzeba iść naprzód. 🙂 Przyroda cudna, można powiedzieć, że „dzika”. Na polanie stado zwierząt rogatych marki „krowa dzwonkowa”. Każda posiada sygnalizację dźwiękową pod szyją. Były one dość zdziwione na nasz widok, ale nie wykazywały agresji w naszą stronę. Wreszcie udało… Jest szczyt i ulga, że go znaleźliśmy. I zaczęły się: „ach jak cudnie”, „jakie widoki”, mimo że pogoda nie była zbyt ciekawa. Były pamiątkowe fotki, flaga Polski i baner.
Po powrocie narada „wojenna” co dalej. Następny dzień był deszczowy, więc poszliśmy zwiedzać miejscowość. Można powiedzieć, że dziura, ale co ciekawe mają lepiej rozwinięta sieć kolejową i o dziwo działającą. Ale widać, że w kraju jest stan gotowości bojowej. Każdego mostu i tunelu pilnują strażnicy, co udało nam się „uchwycić” na fotkach. Ale tak, by nie rzucać się w oczy.
Kolejnego dnia w pięciu chłopa poszliśmy „szukać” Baby Ludowej. 🙂
Około dwudziestoletni kierowca, który nas woził, szarżował jak na Camel Trophy autem, którego marki ze względu na reklamę nie podam, na blachach hiszpańskich. Dowiózł nas jednak na miejsce. Jakież było nasze zdziwienie gdy wysiedliśmy przy punkcie kontrolnym, a że był to pas przygraniczny, pilnujący żołnierz z podejrzeniem patrzył na nas. Zabrał nasze paszporty i poszedł do swego gniazda. Po chwili wrócił, oddał paszporty i wypytał po co i dokąd idziemy. Jakoś udało nam się go przekonać i sam wskazał drogę, łajza, ale w inną stronę. Po perypetiach z trafieniem na właściwą drogę wyszliśmy niczym ostatni partyzanci z lasu na drogę.
Idąc tą drogą dotarliśmy na połoniny i znów było „ach” i „och”, a potem „ale widoki”. Dookoła faktycznie przecudne widoki. Idąc dalej napotykamy na stado owiec, co jest już u nas rzadkością. Potem mijamy dość ciekawa bacówkę. Niby było trzech pastuchów, ale sama bacówka dziwnie wyglądała. Mianowicie był maszt dość wysoki, na którym powiewała flaga Ukrainy i Unii Europejskiej, obok był prysznic, zadaszenie, stół jak na obrazie „Ostatnia wieczerza” na około 12 osób… Pytam jednego z nich o tę słynną Babę Ludową, a ten mi że nie wie, że jest tylko pastuchem. No nic, poszliśmy dalej i napotykamy stado rogatych zwierzaków z dzwonkami pod szyją. Ominęliśmy całe to rogate towarzycho lekko z boku, gdyż jeden rogaty jegomość zbyt ciekawie się nam przyglądał.
Wreszcie jest Baba Ludowa. Nawet tabliczka, że należy do Korony Beskidów. No, heja za aparaty i fotki lecą: flaga, baner itp. Nawet żartowano ze mnie, gdyż miałem koszulkę ze schroniska pod Babią Górą, twierdząc że Babia Góra spotkała Babę Ludową. 🙂 Oczywiście nie obyło się bez kawy, którą gotował nam Wiesio. 🙂 Po konsumpcji, tzn. dokładnie po odciążeniu plecaków ruszyliśmy z powrotem mijając dziwną bacówkę uzbrojoną w anteną satelitarną. Po paru chwilach z lasu na połoninę wyjeżdża ciężarówka pełna wojska bacznie się nam przyglądając. Zeszliśmy z drugiej strony, niż wchodziliśmy i o dziwo, tam jest jednostka wojskowa. Przechodząc obok wesołka, który podał nam inny kierunek, żartowniś zaczął się interesować co widzieliśmy. Odpowiedzieliśmy ze owce, krowy, krajobrazy i że znaleźliśmy Babę Ludową. Zapytał jednak, czy dali nam mleka…
Następnego dnia zdobywaliśmy Howerlę, obecnie świętą górę Ukraińców. Idąc na szczyt mijaliśmy słupki graniczne z lat, kiedy przebiegała tam granica między Polską a Czechoslowacją. Wreszcie docieramy na szczyt. Obelisk, który się tam znajduje jest zniszczony. Podobno robi to jakaś „młodzieżówka” prorosyjska. Widoki za to są cudne na każdą stronę.
Kolejny dzień to zdobywanie Bliźnicy. Przechodzimy obok ośrodka narciarskiego. Warunki zimowe muszą być tam naprawdę świetne. I tu, pod samym szczytem zaskakuje nas burza. Każdy z nas robi na szybko ujęcie pod znakiem szczytowym pomimo „ostrzału” burzowego. Szybkim krokiem, można powiedzieć biegiem, „schodzimy” klnąc ile się da… Na czas burzy przyjmujemy pozycję leżącą w pelerynach.
Wreszcie burza przechodzi, a my drugi raz „zdobywamy” Bliźnicę. 🙂 Idziemy dalej połoninami do miejscowości Kwasy, gdzie uspokajamy się złocistym płynem w podwójnych kolejkach. 🙂
Ostatnim zdobytym szczytem jest Sywula, a właściwie oba szczyty. Jakie było nasze zaskoczenie gdy na wysokości około 1500 m n.p.m. napotykamy stado pasących się koni. Widok naprawdę cudowny – półdzikie konie. Na szczycie widoczne są umocnienia z czasów I wojny światowej. Ciekawy widok – transzeje z kamieni.
Na Sywuli zakończyliśmy tegoroczny etap zdobywania Korony Beskidów Ukraińskich, jednak wrażenia pozostały wielkie. Piękna, dzika przyroda, spokój i cisza – słowem człowiek i tylko przyroda, i przecudne połoniny.

Andrzej Koczur
.

uczestnicy wyjazdu na Babie Ludowej

Opublikowano kronika - 2017 | Skomentuj

Witamy w naszym gronie!

Informujemy, że w dniu 22 czerwca 2017 r. do Oddziału PTT w Bielsku-Białej wstąpił Mirosław Myszka. Wcześniej, od roku 2011 był on członkiem Oddziału PTT w Poznaniu.

Serdecznie witamy w naszym gronie!

Opublikowano aktualności | Skomentuj

„Góry – moje miejsce na ziemi…” – konkurs fotograficzny

Wielu z Was, miłośników gór z pewnością choć raz zetknęło się w internecie z Sebastianem Niklem, członkiem naszego Oddziału, który pomimo walki z różnymi chorobami promuje turystykę górską na swojej stronie internetowej, od niedawna dostępnej pod nowym adresem: http://zyciepisanegorami.pl/.
Za 10 dni rozpocznie się kolejna, już piąta edycja organizowanego przez Sebastiana konkursu fotograficznego pt. „Góry – moje miejsce na ziemi…”, do udziału w którym serdecznie zapraszamy wszystkich członków i sympatyków PTT – tym bardziej, że Oddział PTT w Bielsku-Białej jest patronem medialnym konkursu.

Więcej informacji o konkursie i jego regulamin można znaleźć tutaj.
.

Opublikowano aktualności | Możliwość komentowania „Góry – moje miejsce na ziemi…” – konkurs fotograficzny została wyłączona

Babia Góra (Beskid Żywiecki) – wycieczka górska dla seniorów – 13 czerwca 2017 r.

Wcześnie rano wyruszyliśmy samochodami w kierunku Korbielowa. Pogoda słoneczna, humory wyśmienite zwłaszcza po przygodzie z plecakami, które zaraz na starcie wypadły z bagażnika. Po ok. 1,5 godziny byliśmy już w miejscowości Slana Woda na Słowacji, skąd wyruszyliśmy na szlak. Naszym celem był najwyższy szczyt Beskidu Żywieckiego, Babia Góra, wznosząca się na dumną wysokość 1725 m n.p.m.
Po drodze zwiedziliśmy muzeum Pawla Orszagha Hviezdoslawa, słowackiego Mickiewicza, jak nam powiedziała przewodniczka. Tu mistrz pióra czerpał natchnienie do swojej epopei „Żona gajowego”.
Dzień był pogodny i rześki. Ciesząc się wspaniałą przyrodą podchodziliśmy pod górę. Za sprawą Unii Europejskiej szlak był znakomicie przygotowany – tablice informacyjne, miejsca postoju, a nawet wieże obserwacyjne. Im wyżej, tym widoki rozleglejsze. Minęliśmy dolny, zalesiony regiel, później piętro kosówki z kępami pięciornika złotego i łanami borówki brusznicy, w końcu dotarliśmy do miejsc, gdzie tylko skały. W sumie pokonaliśmy pod górę tysiąc metrów. Ale byliśmy spokojni o nasze bezpieczeństwo, gdyż wśród nas był ratownik GOPR skomunikowany zresztą z kolegą na Markowych Szczawinach.
Na szczycie nieźle wiało, ale widoki imponujące. Nieczęsto Babia jest tak przyjazna turystom. Schodząc zauważyliśmy jeszcze dwa płaty śniegu oraz przekwitające sasanki alpejskie, które wiosną porastają podszczytowe partie góry. Stromo zeszliśmy na przełęcz Bronę, by znów podejść na Małą Babią zwaną też Cylem. Pod szczytem ostatni dłuższy popas i widok na naszą „zdobycz”, czyli Babią Górę wraz z jej skalnymi zerwami.
Schodzenie rozpoczęliśmy od bardzo stromego zejścia w lesie, które zamieniło się wkrótce w długą, leśną, a w końcowym odcinku asfaltową drogę, by około szóstej wieczór dojść z powrotem do schroniska w Slanej Wodzie. Pobiliśmy tym samym kilka rekordów naszych wycieczek: najwyższy szczyt (1725 m n.p.m.), najdłuższy szlak (21 km), najdłuższa czasowo trasa (od 10.30 do 18.00).
Grupa liczyła 19 osób, wszyscy znakomicie do wycieczki przygotowani i zmotywowani. Jak zwykle panowała wspaniała, turystyczna atmosfera, zatem czekamy na następne wyprawy.

Teresa Kubik
.

seniorzy na szczycie Babiej Góry

Opublikowano kronika - 2017, seniorzy | Możliwość komentowania Babia Góra (Beskid Żywiecki) – wycieczka górska dla seniorów – 13 czerwca 2017 r. została wyłączona

Witamy w naszym gronie!

Informujemy, że w dniu 12 czerwca 2017 r. do Oddziału PTT w Bielsku-Białej wstąpili Sylwia i Przemysław Waga.

Serdecznie witamy w naszym gronie!

Opublikowano aktualności | Możliwość komentowania Witamy w naszym gronie! została wyłączona

Wielki Krywań Fatrzański (Mała Fatra, Słowacja) – wycieczka górska – 11 czerwca 2017 r.

Ponad pięćdziesięciu uczestników wzięło udział w niezwykle udanej wycieczce zorganizowanej przez Oddział Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego w Bielsku-Białej. Celem był Wielki Krywań w Małej Fatrze na Słowacji.
Punktualnie o godzinie 5:00 (hej śpiochy, co wy na to?!) wygodnym autokarem wyjechaliśmy z Bielska-Białej i też punktualnie, bo już o godzinie 7:00 rozpoczęliśmy górską wędrówkę z Doliny Vratnej Stary Dwór. Przewodnikiem wycieczki był Piotr Piętka, którego wspomagał Jan Nogaś.
Nie, nie Drodzy Czytelnicy! Nie myślcie sobie, że wygodnie wyjechaliśmy gondolową kolejką na Snilovske Sedlo. Nic z tego, bo plan od początku ustalony był bardzo atrakcyjnie i mobilizująco, a o kolejce na razie w ogóle nie myśleliśmy.

Pogoda była, widoki panoramiczne sięgające hen, hen aż po daleki horyzont też były. Była wiosna i to taka kwiecista, jaka bywa tylko w Małej Fatrze. Było też błoto, śliskie maziste błoto, którego z pewnością tak łatwo i szybko nie zapomnimy!
Na odcinku od Przełęczy Prislop po Baraniarky i dalej do Małej Przełęczy po wczorajszym deszczu nasza wędrówka zrobiła się trudna, wręcz hamulcowa. Każdy kolejny krok do przodu i potem niechcący zjazd do tyłu po wygładzonej i wyślizganej przez nas ścieżce, w butach niemiłosiernie obłoconych i oklejonych błotem aż po brzegi, był niezwykłą próbą sprawności fizycznej. Dobrze, że oprócz kijów trekkingowych były tam jeszcze do pomocy drzewa, krzaki i luźne podpórki.
Nie da się ukryć, że ten odcinek dzisiejszej trasy przysporzył nam wszystkim bez wyjątku, (nawet przewodnikowi!), najwięcej trudności.
Cała trasa była ambitna, bo sumaryczne przewyższenie 1500 m w jednym dniu to przecież nie było mało.
Pan przewodnik obejrzał zaraz na początku wycieczki nas, a właściwie nasze buty turystyczne i pewnie sobie pomyślał, że z nami da radę spokojnie przejść trasę: z Doliny Vratnej przez Sedlo Prislop, Baraniarky, Małe sedlo, Żitne, Velke sedlo, Kraviarske, Sedlo za Kraviarskym, Chrapaky, Pekelnik, Velky Kriwań (1709 m n.p.m) i Snilovske Sedlo. Kółko zamknęliśmy w Dolinie Vratnej Stary Dwór.
Wielu z nas było dzisiaj na Wielkim Krywaniu Fatrzańskim po raz pierwszy w życiu, wielu też z sentymentem powróciło w te strony. Bo Mała Fatra jest tak urokliwa i piękna, że można do niej wracać i wracać stale. Tak na przykład zrobili turyści (wśród nich: Filip z mamą) wędrujący jeszcze wczoraj po Dierach i po deszczowych Bobotach, a już dzisiaj po najwyższej części Małej Fatry w słońcu… Tacy jak oni to prawdziwi turyści, którym chyba gór ciągle mało…
Przewodnik Piotr Piętka nie pozwolił nam ani przez moment myśleć na przystankach o czymś innym niż o górach. Na każdym, choćby krótkim przystanku (a było ich dzisiaj wiele!), kiedy zbierała się cała, liczna zresztą grupa, mieliśmy czas na chwilę wytchnienia, bo przecież po górach wędruje się, a nie „chodzi na czas”. Słuchaliśmy też z wielkim zainteresowaniem jego opowieści o górach, zwyczajach ludowych, o historii, o Janosiku, słowem o wszystkim, co dotyczyło gór. A przede wszystkim zainteresowani byliśmy panoramami, o których szczegółowo opowiadał nam z wielu widokowych miejsc.
A my, słuchając tego wszystkiego zapominaliśmy o trudach wędrówki, o tym, że jest albo było ciężko, że ślisko, stromo, że mozolnie i daleko …
Tradycyjnie każdej wycieczce towarzyszą grupowe zdjęcia z banerami. Te zdjęcia są taką miłą pamiątką dla naszego Oddziału PTT i dla każdego uczestnika wycieczki. Tym razem zrobiliśmy dwa ujęcia grupowe, jedno na starcie w Dolinie Vratnej, drugie na szczycie Wielkiego Krywania. No bo po latach, dzięki tym zdjęciom, dzisiaj mały i dzielny 9-letni Michał, przypomni sobie, że był w 2017 roku na Wielkim Krywaniu w Małej Fatrze, i że wszedł tam z rodzicami przez błotniste Baraniarky, i że był… najmłodszym uczestnikiem tak poważnej wycieczki. Nasze wielkie gratulacje dla dzielnego Turysty – Michała i jego rodziców!
Zejście z Wielkiego Krywania w słonecznej pogodzie prowadziło zielonym szlakiem pod kolejką. Od szczytu góry do Doliny Vratnej jest „tylko” 950 m w dół i tylko w dół. Kto miał mniej sił w nogach mógł zjechać kolejką do Vratnej – mieliśmy wolny wybór.
Na dole ok. 5 minut drogi od dolnej stacji kolejki linowej, odwiedziliśmy jeszcze symboliczny cmentarzyk ofiar gór Małej Fatry i obejrzeliśmy tablicę ze zdjęciami pokazującymi tragedię, jaka wydarzyła się w tym miejscu w Dolinie Vratnej 21.07.2014 r.
Po krótkim odpoczynku gastronomicznym przy parkingu Stary Dwór w Dolinie Vratnej o godz. 17:10 wyruszyliśmy w drogę powrotną do Bielska-Białej.
W tym miejscu trzeba zapisać to, że właśnie nasza grupa miała dzisiaj szczęście przejechać po raz pierwszy nową drogą, którą Słowacy oddali do użytku właśnie wczoraj. Droga ta prowadząca od Svrčinovec do Skalité na Słowacji zrobiła na nas duże wrażenie. Przejechaliśmy dwa tunele i kilka wiaduktów, z których jeden jest najwyższy na Słowacji (85 m od dna doliny i ma 591 m długości). Ta droga jeszcze bardziej przybliżyła nam od strony Zwardonia góry naszych sąsiadów. Albo odwrotnie, nam do pięknych słowackich gór zrobiło się jeszcze bliżej i szybciej!

CS
.

część grupy na Wielkim Krywaniu Fatrzańskim

Opublikowano kronika - 2017 | Możliwość komentowania Wielki Krywań Fatrzański (Mała Fatra, Słowacja) – wycieczka górska – 11 czerwca 2017 r. została wyłączona

Boboty (Mała Fatra, Słowacja) – wycieczka górska – 10 czerwca 2017 r.

Sobotni wypad, to już kolejne w tym roku zaproszenie członków Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego oraz wiernych sympatyków do udziału w wycieczce górskiej do Małej Fatry. Tym razem ponad trzydziestoosobowa grupa miała okazję powędrować po jej Krywańskiej części pod przewodnictwem Piotra Piętki.
Zmierzając w kierunku miejscowości Terchova mieliśmy okazję posłuchać bardzo ciekawych informacji na temat niektórych zwyczajów panujących na Słowacji, opowieści o Janosiku, zawodzie juhas oraz baca, a także na bieżąco zapoznawać się z panoramą widzianą przez szyby autokaru.
Biały Potok w Terchovej to początek naszej wędrówki po Dolnych i Górnych Dierach Janosikowych obfitych w malownicze kaskady, wodospady, ciekawie połączonych ze sobą wąwozów skalnych. Jest to bardzo urokliwe miejsce, które przystosowane jest do zwiedzania przez szeroką gamę turystów, ale takich turystów, którzy raczej nie mają lęku wysokości. Metalowe kładki, drabinki oraz łańcuchy umożliwiają bezpieczne i pełne wrażeń przejście. My dodatkowo mieliśmy tę trasę okraszaną przez Piotra ciekawymi informacjami geograficznymi na temat budowy skał, rzeźby terenu, roślinności, ale nie tylko, ponieważ wszystko to owiane było jeszcze dodatkowo przez niego nutą żartu, uśmiechu, a także śpiewu.
Na malowniczej polanie pod Skalnym Miastem z widokiem m.in. na Krywań nasz przewodnik, Piotr stał się oficjalnie członkiem PTT. W tak pięknych okolicznościach przyrody i w pełnym słońcu Robert Słonka, występujący tym razem w roli pilota wycieczki, miał przyjemność wręczyć koledze legitymację członkowską.
Po tak uroczystej chwili, posileni… głównie pięknymi widokami, ruszyliśmy na kolejny cel naszej wędrówki, czyli Boboty. 1086 m n.p.m to niewielka wysokość dla turysty przemierzającego szlaki górskie, ale kto nie zna Małej Fatry, to koniecznie musi doświadczyć tego stylu pokonywania poziomic. Boboty proponują zdobycie ich po prostu… na wprost :).
Z kilku punktów widokowych rozlegała się wspaniała panorama, jednakże chmury deszczowe przykryły szczyty i tylko oczami wyobraźni mogliśmy podziwiać pełen obraz. Natomiast nie ma czego żałować, bo dzięki temu zejście było równie ciekawe, jak i wejście – błotko, deszcz i trasa ubezpieczona łańcuchami, czyli ślisko, mokro i ekscytująco.
Przy kominku, w knajpce w Terchowej, suszyliśmy przemoczone rzeczy, a przy dobrej, gorącej herbacie, kawie lub tez zimnym złocistym napoju pogłębialiśmy stare bądź też nowo nabyte znajomości. Następnie pełni wrażeń wracaliśmy do Bielska, zaglądając przez okno czy nowo otwarta droga na Słowacji jest już faktycznie otwarta aby jutro móc nią udać się na drugą część Fatrzańskiej przygody… ale to już relacja poprowadzona przez CS.

Wiola D.
.

uczestnicy wycieczki na Boboty

Opublikowano kronika - 2017 | Możliwość komentowania Boboty (Mała Fatra, Słowacja) – wycieczka górska – 10 czerwca 2017 r. została wyłączona

Zjazd Delegatów PTT – Nowy Targ, 10 czerwca 2017 r.

W sobotnie przedpołudnie, w siedzibie Związku Euroregion Tatry w Nowym Targu miał miejsce Zjazd Delegatów Polskiego Towarzystwo Tatrzańskiego. Spośród 121 wybranych w ubiegłym roku na miejscu stawiło się 57 delegatów, w tym czworo przedstawicieli Oddziału PTT w Bielsku-Białej: Monika Baron, Szymon Baron, Jan Nogaś i Andrzej Ziółko.
Podczas Zjazdu oprócz głównych punktów, jakimi było zatwierdzenie sprawozdań merytorycznego i finansowego za rok 2016, był czas na wręczenie wyróżnień. Honorowe złote odznaki PTT z kosówką otrzymali przedstawiciele oddziałów z Nowego Sącza, Radomia i Warszawy, a najwyższe wyróżnienie naszego Towarzystwa, jakim jest godność członka honorowego PTT otrzymali Antoni Leon Dawidowicz z Krakowa, były prezes Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego i Romuald Zaręba z Kalisza, jeden z inicjatorów reaktywacji PTT, wieloletni prezes nieistniejącego już Oddziału PTT w Kaliszu. Serdecznie gratulujemy wyróżnionym!

SB
.

w trakcie obrad

 

Opublikowano kronika - 2017 | Możliwość komentowania Zjazd Delegatów PTT – Nowy Targ, 10 czerwca 2017 r. została wyłączona

Podsumowanie akcji „Sprzątamy Beskidy z PTT 2017” w „Kronice Beskidzkiej”

W dzisiejszej „Kronice Beskidzkiej” (nr 23 (3148) / 2017) na stronie 12 ukazał się artykuł Magdaleny Nycz pt. „Góry śmieci z gór” podsumowujący akcję „Sprzątamy Beskidy z PTT 2017″, której finał odbył się w ostatnią sobotę na szczycie Magurki Wilkowickiej.
„Kronika Beskidzka” oraz Regionalny Portal Informacyjny beskidzka24.pl są od kilku lat patronami medialnymi naszego przedsięwzięcia, za udział w którym dziękujemy wszystkim wolontariuszom, zarówno tym młodszym, jak i starszym.

Zarząd Oddziału
.

Opublikowano media, Sprzątamy Beskidy z PTT | Możliwość komentowania Podsumowanie akcji „Sprzątamy Beskidy z PTT 2017” w „Kronice Beskidzkiej” została wyłączona