Hala Gąsienicowa (Tatry Wysokie) – wycieczka górska dla młodzieży – 21 września 2019 r.

czekamy na relację 🙂

???
.

młodzież z opiekunami nad Czarnym Stawem Gąsienicowym

Zaszufladkowano do kategorii kronika - 2019, SK PTT "Halniaki" przy SP2 w Kozach, SK PTT "Pionowy Świat" przy LO COR w Bielsku-Białej | Możliwość komentowania Hala Gąsienicowa (Tatry Wysokie) – wycieczka górska dla młodzieży – 21 września 2019 r. została wyłączona

Wolontariat dla BgPN – inwentaryzacja zwierzyny

Babiogórski Park Narodowy planuje w tym roku jeszcze jedną akcję inwentaryzacja zwierzyny metodą pędzeń próbnych. Liczenie prowadzone będzie pod nadzorem pracowników BgPN, a Polskie Towarzystwo Tatrzańskie – Oddział w Bielsku-Białej będzie brało udział w tej akcji już po raz szósty.
Akcja ta odbędzie się ona w terminie 8-11 października 2019 r., a jeśli zbierzemy grupę około 20 osób na sobotę, na pewno odbędzie się ona również w dniu 12 października 2019 r.
Wszystkich zainteresowanych udziałem w liczeniu zwierzyny w ramach wolontariatu dla BgPN prosimy o jak najszybszy kontakt z Szymonem Baronem (tel.: 661-536-667, e-mail: szymek(at)ptt.org.pl).

Zarząd Oddziału

Zaszufladkowano do kategorii Wolontariat w BgPN | Możliwość komentowania Wolontariat dla BgPN – inwentaryzacja zwierzyny została wyłączona

Zawoja (Beskid Żywiecki) – wycieczka górsko-krajoznawcza pt. „XXXIV Ogólnopolskie Spotkanie Oddziałów PTT” – 13-15 września 2019 r.

„W dniu wczorajszym himalaiści przebyli długi i ciężki trek (ok. 10h) przez przełęcz Larka (5150 m.n.p.m.) do Samdo (3800 m.n.p.m.). Dziś członkowie wyprawy są już w Samagaon na wysokości 3550 m.n.p.m. Karawana w pełnym składzie jest razem z nimi. Pogoda niestety nie dopisuje. Pada deszcz, co ogranicza widoczność. W zależności od prognoz, jutro lub w piątek, wszyscy wyruszą w dalszą drogę, by dotrzeć do planowanego miejsca założenia base camp’u. Wszyscy uczestnicy czują się dobrze.” – Takie wieści dochodziły do nas 13 września 2018 r. od ekipy Bogdanka Manaslu Expedition.

I my tego dnia, ale 13 września 2019 r. dotarliśmy licznie na „XXXIV Ogólnopolskie Spotkanie Oddziałów PTT”, które zostało zorganizowane przy współpracy Oddziałów PTT z Bielska-Białej i Chrzanowa, a odbyło się tym razem w Ośrodku Wypoczynkowo-Szkoleniowym HALNY w Zawoi. Nasza karawana liczyła łącznie 50 osób, a najliczniejsze grupy przybyły z Bielska-Białej, Chrzanowa i Nowego Sącza, a mniej liczni przedstawiciele reprezentowali ponadto Jaworzno, Kraków, Ostrowiec Świętokrzyski, Tarnobrzeg i Warszawę. Do ataków szczytowych i nie tylko zostali wyznaczeni następujący przewodnicy: Martyna Ptaszek i Szymon Baron (O/Bielsko-Biała) oraz Remigiusz Lichota i Józef Haduch (O/Chrzanów). Pogoda dopisała nam od piątku do niedzieli, a po spotkaniu wszyscy uczestnicy czuli się dobrze i z szerokimi uśmiechami opuszczali nasz base camp w HALNYM.

.
Dzień 1

„Trzynastego wszystko zdarzyć się może” – śpiewała Katarzyna Sobczyk i tak się stało. Ten dzień przeznaczony był na aklimatyzację przy wieczornym grillu. Uczestnicy tegorocznego spotkania zjeżdżali z całej Polski i wieczorem powoli szczelnie wypełniali domek grillowy, a idąc tam z daleka słychać było wspólne śpiewy i muzykę. Z Oddziału PTT w Bielsku-Białej, późnym wieczorem, dołączyły jeszcze dwie osoby, które tego dnia do Zawoi przyjechały koło południa i na wstępną aklimatyzację wybrały się z Ośrodka Halny przez Mosorny Groń, dalej Szlakiem im. kardynała K. Wojtyły na Przełęcz Kucałową i Halę Krupową robiąc tam pętlę i z powrotem wędrując przez Las Podpolice oraz Las Kotliny na Mosorny Groń, a następnie wracając do Ośrodka Halny w Zawoi pokonali ten odcinek w czasie krótszym o 1,5 godz. niż podają mapy i przewodniki. W nagrodę od Prezesa Oddziału PTT w Bielsku-Białej, Szymona Barona, otrzymali „uścisk prezesa” i ostatnią kiełbaseczkę z kromką chleba. Aklimatyzacja przebiegała wzorowo i wszyscy uczestnicy spotkania, kiedy Nanna (sumeryjski bóg księżyca) świecił już wysoko, byli w swoich pokojach pogrążeni we śnie. Wspomnę tu, że przyimek „na”, w formie „na-na-na” to jeden z ciekawszych refrenów wielu współczesnych piosenek…

.
Dzień 2

W nocy padało, a poranek choć słoneczny, był rześki. Temperatura odczuwalna – może 10°C. Śniadanko spełniło oczekiwania nas wszystkich i po krótkiej odprawie przeprowadzonej przez Przewodnika Remigiusza Lichotę, byliśmy gotowi do wyruszenia na szlaki.
Podzieliliśmy się na dwie grupy i zgodnie z programem, część z nas wybrała się z Przewodnikiem Szymonem Baronem na krótszą trasę: Ośrodek Halny – Dyrekcja BgPN – Zawoja Markowa – Skansen im. J. Żaka – Czatoża – Ośrodek Halny, a druga grupa z Przewodnikiem Remigiuszem Lichotą na czele, udała się na dłuższą trasę w kierunku szczytu Babiej Góry (1725 m), głównego celu tego dnia. Należy dodać, że przed wyjściem na szlaki, każdy uczestnik spotkania otrzymał pamiątkową odznakę oraz pocztówkę z tegorocznego spotkania. Przed wejściem do BgPN w Zawoi Markowej, Przewodnik Remigiusz tytułem wstępu poinformował nas, gdzie się znajdujemy, jak będziemy wędrować i jakie obowiązują nas zasady poruszania się po BgPN.
Warto tu dodać, że Gmina Zawoja leży u stóp północnych zboczy Babiej Góry, najwyższego szczytu Beskidu Żywieckiego, w dolinie rzeki Skawicy i jej dopływów. Od zachodu otacza ją Pasmo Jałowieckie, od wschodu Pasmo Policy, a od południa masyw Babiej Góry. Jego głównym grzbietem i częściowo Pasmem Policy biegnie główny europejski dział wód, który oddziela zlewiska Morza Bałtyckiego i Morza Czarnego. Tyle topografii i geologii.
Idąc w kierunku schroniska PTTK na Markowych Szczawinach nabieraliśmy stopniowo wysokości, a nabyta dnia poprzedniego aklimatyzacja pomogła nam wszystkim równym tempem osiągnąć wysokość 1188 m, gdzie znajduje się ww. schronisko. Remigiusz idąc pod górę cały czas opowiadał różne ciekawe historie i żartował nie łapiąc przy tym zadyszki… Po krótkiej przerwie i grupowej fotce, opowiedział nam w skrócie najciekawsze wydarzenia z historii schroniska oraz oprowadził po Muzeum Turystyki Górskiej, które zostało przeniesione ze starego, małego budynku do nowego, dużo większego i współdzielonego z Sekcją Babiogórską GOPR. Przypatrując się temu niepozornemu małemu domkowi, który przez długie lata było Muzeum Turystyki Górskiej, aż trudno uwierzyć, że to najstarsza tego typu placówka w polskich górach. Muzeum otwarto 25 września 1966 r., a do jego powstania przyczyniła się grupa ludzi, dla których zachowanie babiogórskiej historii i przekazanie wartości kulturowych Królowej Beskidów było celem nadrzędnym. Wśród nich naczelną rolę pełnił Edward Moskała. Był on silnie związaną z turystyką. Opublikował wiele pozycji dotyczących historii turystyki oraz polskich schronisk górskich. Jest autorem licznych panoram i pięknych fotografii. Zmarł w 1995 r. i został pochowany na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie. Tyle historii. Wracamy na szlak.
Ruszamy dzielnie niebiesko-żółtymi znakami do Skrętu Ratowników. Tam nagle się zatrzymujemy i Remigiusz oznajmia, że żarty się skończyły i zaczyna się prawdziwa wspinaczka.
Perć Akademików z żółtymi znakami ma nas doprowadzić na sam szczyt. Po grupie pocztą pantoflową rozeszła się informacja, że na górze czekają nas łańcuchy i klamry… „Czy to na pewno szlak na Babią Górę?” Pytaliśmy w żartach. Ale żarty na bok! Ostro do góry po skałach, jeden za drugim, ile sił w nogach. „Ostrożnie, bo po nocnych opadach jest dość ślisko” – informował nas Remigiusz. Może później będzie trochę odpoczynku – pomyślałem? Nic z tego! Im wyżej tym ostrzej i bez odpoczynku! Tuż przed końcowym odcinkiem wyprowadzającym nas na pierwszy łańcuch, dostaliśmy czas na złapanie tchu i ostatnie wskazówki, co do zasad bezpieczeństwa! Remigiusz zdążył jeszcze wspomnieć o tegorocznym czerwcowym wejściu tą samą drogą na Babią Górą i zalegającym śniegu w miejscu gdzie byliśmy, po czym pognał do przodu niczym zawodowy sprinter. W grupie, która po dość ostrym i szybkim podejściu jako pierwsza dotarła do łańcuchów i klamer, pomagaliśmy naszym starszym koleżankom i kolegom, co osobiście uważam za wspaniały przejaw życzliwości wobec innej osoby, której to życzliwości tak bardzo brakuje w górach na innych równie niebezpiecznych szlakach. Mając chwilę oddechu w skale przy wspinaczce, podziwialiśmy wspaniały krajobraz z Zawoją w tle.
Po trudach wspinaczki wszyscy bezpiecznie dotarliśmy na szczyt. Królowa Beskidów była dla nas wyrozumiała tego dnia. Słońce, ciepło i prawie bezwietrzna pogoda to rzadko spotykane dary na tej górze. Wszyscy wygrzewaliśmy w słońcu na Babiej Górze i podziwialiśmy Kotlinę Orawsko-Nowotarską z Jeziorem Orawskim, a w tle stały majestatyczne Tatry polskie i słowackie. Wspaniała kompozycja smaków… Na Babiej zrobiliśmy grupowe zdjęcie, a Remigiusz wręczył książeczkę członkowską nowemu członkowi Oddziału PTT w Chrzanowie. Również na szczycie srebrną odznakę GOT PTT odebrał jeden z kolegów z Chrzanowa. Gratulujemy!
Później było już tylko piękne słoneczne zejście przez Przełęcz Brona, Schronisko na Markowych Szczawinach do Zawoi Markowej, skąd wróciliśmy do naszego base campu.
Wieczorem wspólnie integrowaliśmy się przy muzyce tańcząc i śpiewając różne przeboje. Podziękowania dla naszego didżeja za super muzykę i kolegi wokalisty. Tak minął nam dzień drugi.

.
Dzień 3

Niedzielny poranek większość z nas rozpoczęła od mszy św. w Kościele pw. Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Warto tu dodać, że niewielki obraz Matki Bożej znajdującej się w centralnym punkcie ołtarza przekazał sam Papież Jan Paweł II.
Po powrocie do naszego base campu, termometr o godzinie 8:35 wskazywał 4°C. Bardzo rześko! Po śniadanku spakowaliśmy się i podzieleni na dwie grupy udaliśmy się na szlaki. Tym razem grupy prowadzili Przewodniczka Martyna Ptaszek na krótkiej trasie: Ośrodek Halny – Zawoja Czatoża – Gruba Jodła – Zawoja Czatoża – Ośrodek Halny oraz Przewodnik Józef Haduch na dłuższej trasie: Ośrodek Halny – Zawoja Czatoża – Przełęcz Jałowiecka – Fickowe Rozstaje – Gruba Jodła – Zawoj Czatoża – Ośrodek Halny.
Tempertura na szczęście wzrosła i niedziela była pięknym, ciepłym dniem. Na przystanku autobusowym Zawoja Czatoża, skąd wspólnie mieliśmy rozpocząć naszą nową przygodę, Przewodnik Józef tytułem wstępu krótko przedstawił nam plan naszej niedzielnej wędrówki. Poznaliśmy historię Dzwonnicy Loretańskiej, którą dzwoniono na Anioł Pański i która informowała również o pożarach. A ciekawym zwyczajem było także dzwonienie „na burzę”, gdyż mieszkańcy wierzyli, że dźwięk dzwonu ochroni ich przed szkodami wywołanymi przez burze gradowe, a ponadto pozwoli zebrać siano z pól przed nadciągającym deszczem. Poznaliśmy również przeznaczenie trzech piwniczek znajdujących się na naszym szlaku. Jest to kolejny charakterystyczny symbol Zawoi. Służyły one kiedyś jako magazyny do przechowywania żywności. Ściany zostały wykonane z kamiennych głazów, a piwniczki częściowo są zagłębione w zboczu niewielkiego wzniesienia. Ziemia stanowiła ich dodatkową warstwę izolacyjną.
Przy wejściu na czarny szlak dowiedzieliśmy się, że kiedyś był to szlak przemytniczy, a przemycono tu np. tytoń. Na Przełęczy Jałowieckiej (po jak się okazało ostrym podejściu), podziwialiśmy masyw Babiej Góry, gdzie zrobiliśmy grupowe zdjęcie, a w tym czasie pierwsza grupa poznawała historię Grubej Jodły. Nasz Przewodnik Józef przez całą drogę opowiadał nam różne ciekawe historie związane ze szlakiem, którym wędrowaliśmy. Również i nasza grupa dotarła do Grubej Jodły, gdzie zapoznaliśmy się z jej historią, a po zrobieniu grupowego zdjęcia, schodziliśmy już do Zawoi Czatoży.
Wszystko co dobre, kiedyś się kończy. I nam bardzo szybko minęły te trzy dni na wspólnym spotkaniu oddziałów z całej Polski. XXXIV Ogólnopolskie Spotkanie Oddziałów PTT z pewnością można uznać za bardzo udane i z niecierpliwością będziemy czekać na kolejne.
Składam tu podziękowania dla Wszystkich uczestników spotkania za mile spędzony czas, dla Przewodników za profesjonalną obsługę klienta, dla pana kierowcy za bezpieczną jazdę oraz dla obsługi Ośrodka Wypoczynkowo-Szkoleniowego HALNY w Zawoi za pyszne jedzonko. Obyśmy w zdrowiu i równie licznie dotarli do kolejnego base campu za rok!

Przemek Waga
.

reprezentanci bielskiego Oddziału PTT podczas XXXIV Ogólnopolskiego Spotkania Oddziałów PTT

Zaszufladkowano do kategorii kronika - 2019 | Możliwość komentowania Zawoja (Beskid Żywiecki) – wycieczka górsko-krajoznawcza pt. „XXXIV Ogólnopolskie Spotkanie Oddziałów PTT” – 13-15 września 2019 r. została wyłączona

Rohacze (Tatry Zachodnie, Słowacja) – wycieczka górska – 15 września 2019 r.

Członkowie naszego Oddziału z okolic Skoczowa kontynuują tegoroczne, tatrzańskie przygody. Tym razem wybrali się w słowackie Tatry Zachodnie, a ich celem były Rohacze. Poniżej relacja z tej wycieczki:

Niedziela, godzina 3:00. Kto rano wstaje, ten się w góry udaje. Cel wyprawy: Tatry Zachodnie, czyli maszerujemy na Rohacze.
Po przybyciu na miejsce, czyli parking „Pod Spaleną”, raźnym krokiem maszerujemy w kierunku Tatilakowej Chaty, a dlaczego raźnym? Temperatura na minusie dodawała nam „skrzydeł”. Docieramy do Tatliakowej Chaty i tu spotyka nas „zonk”, czyli „zawrzeno”. Czekamy cierpliwie na otwarcie o 7:00 i tu drugi „zonk” – nie kwapią się z otwarciem. Okazało się, że była jakaś impreza i widocznie dobrze „dali w palnik”, gdyż gość z obsługi dopiero zaczynał robić sprzątanie.
Nie czekając dalej na rozwój sytuacji z nosami na kwintę i dobrze widocznym złym humorem ruszyliśmy niczym stado kozic w trasę. Po drodze robimy fotki i już humor się nam poprawia. We wschodzącym słońcu możemy podziwiać piękno jesieni w Tatrach. Pierwszy szczyt to Rakoń (1879 m n.p.m.). Oczywiście, musiała być sesja zdjęciowa. Następnie obieramy kierunek marszu na Wołowiec (2065 m n.p.m.) i osiągamy go bez przeszkód. Cały czas możemy podziwiać panoramy. Trasa na Wołowiec jest „remontowana”, ale bez przeszkód można iść. Ze szczytu podziwiamy coraz piękniejsze widoki, a pogoda w dalszym ciągu dopisywała.
W końcu trzeba było ruszać dalej… i tu zaczynamy „gimnastykę” połączoną z „ekwilibrystyką” atakując Rohacz Ostry. Rozciągamy stare kości i mięśnie, i nawet nam to dość dobrze wychodzi bez robienia „szpagatu”, który w warunkach górskich byłoby cudem. Pomagamy sobie łańcuchami i wreszcie jest. Mamy go. Rohacz Ostry (2088 m n.p.m,) zaliczony. Pytanie tylko kto w jednym miejscu tyle kamieni zgromadził?
Chwila odpoczynku i ruszamy na drugiego gagatka. Cały czas mijamy grupki turystów. Jest pogoda, więc „zdobywców” pojawia się coraz więcej. Walczymy dalej z przełęczą dzielącą oba Rohacze wykorzystując nasze „umiejętności” i cel wkrótce zostaje osiągnięty. Jest drugi z Rohaczy, Rohacz Płaczliwy (2125 m n.p.m.). Kolejne foty z banerkiem i czas na odpoczynek.
I tu chwila refleksji, co do turystyki. Jedni uprawiają turystykę TV, czyli pilot i piwo, i w fotel. Może to i dobre, lecz dużo tracą. Warto kości ponaciągać, by móc oczy nacieszyć pięknem gór o każdej porze roku. I tak odpoczywaliśmy, ciesząc oko patrząc na góry i turystki mijające nas, co też dobrze wpływa na nastrój.
Schodzimy na przełęcz i kierujemy się do Tatliakowej Chaty, co zajmuje nam około 1,5 godziny. Pogoda nam dopisała, widoki były cudne, a i kolejne szczyty została zaliczone. Kolejna udana niedziela.

Andrzej Koczur
.

nasi koledzy na Rohaczu Płaczliwym

Zaszufladkowano do kategorii kronika - 2019 | Możliwość komentowania Rohacze (Tatry Zachodnie, Słowacja) – wycieczka górska – 15 września 2019 r. została wyłączona

„Rosja – Ural Subpolarny” – prelekcja Szymona Barona – 14 września 2019 r.

W sobotę, 14 września, w siedzibie GOK w Buczkowicach odbyła się prelekcja Szymona Barona „Rosja – Ural Subpolarny”.
Prezentacja opisywała tegoroczną wyprawę, która odbyła się w dniach od 18 lipca do 3 sierpnia. Dwunastu uczestników przemierzyło (busem lub samolotem) trasę do Moskwy, by następnie koleją dojechać do Inty, gdzie czekała na nich wynajęta ciężarówka. Po kilku godzinach niezbyt szybkiej jazdy dotarli do starej kopalni. Tutaj mogli już liczyć tylko na własne nogi. Wędrowali dwa dni po podmokłym terenie, by ostatecznie w piękny słoneczny dzień zdobyć najwyższy szczyt Uralu – Narodną (1895 m n.p.m.)
Mieliśmy szansę obejrzeć zdjęcia, które w niezwykły sposób pokazują surowość przyrody, bezkres krajobrazu, a zarazem piękno tak rzadko odwiedzanego pasma górskiego na styku Europy i Azji.
Obok piękna przyrody Szymon zaprezentował również w kilku fotografiach miejskie krajobrazy: moskiewskie metro, Plac Czerwony, plac zabaw w Incie.
Poza barwnymi opowieściami publiczność otrzymała wiele praktycznych informacji na temat wyprawy (dokumenty, granice, kolej, komary, ceny itp.), a także cenne porady np. jak (nie)należy używać moskitiery!!!
Szymon kolejny raz udowodnił, że jest nie tylko świetnym organizatorem, wytrawnym podróżnikiem i miłośnikiem gór, ale i niezwykłym gawędziarzem.
Publiczność nagrodziła prelegenta zasłużonymi brawami, a Ci którzy nie byli niech nie żałują… albowiem 1 października 2019 r. (wtorek) o godzinie 18 w lokalu PTT w Bielsku-Białej Szymon ponownie opowie o tej dalekiej podróży. Polecam!

Kasia P.
.

w trakcie prelekcji

Zaszufladkowano do kategorii kronika - 2019 | Możliwość komentowania „Rosja – Ural Subpolarny” – prelekcja Szymona Barona – 14 września 2019 r. została wyłączona

Zaproszenie do udziału w sprzątaniu Żylicy w „Gazecie Gminnej”

W najnowszym numerze „Gazety Gminnej” (4 (125) / 2019) – pisma samorządowego Gminy Buczkowice ukazał się krótki artykuł poświęcony jesiennej akcji sprzątania rzeki Żylicy oraz obszaru przylegającego do jej koryta. Na stronie 2 czasopisma można znaleźć zaproszenie do udziału w tym przedsięwzięciu organizowanym przez Gminną Bibliotekę Publiczną im. S. Staszica w Buczkowicach we współpracy z Kołem PZW „Żylica” oraz Oddziałem PTT w Bielsku-Białej. Sierpniowy numer „Gazety Gminnej” można pobrać ze strony GOK Buczkowice.

Wszystkich członków i sympatyków naszego Towarzystwa, nie tylko z terenu gminy Buczkowice, gorąco zachęcamy do udziału!

Zarząd Oddziału
.

Zaszufladkowano do kategorii aktualności, media, Sprzątamy Beskidy z PTT | Możliwość komentowania Zaproszenie do udziału w sprzątaniu Żylicy w „Gazecie Gminnej” została wyłączona

Iwaniacka Przełęcz (Tatry Zachodnie) – wycieczka górska – 7 września 2019 r.

„DRD4-7R (rozszyfrowany jako: Dopamine Receptor D4, 7-Repeat) – to gen na jedenastym chromosomie ludzkiego DNA, znany jako „gen nomada” albo „gen przygody”. Ma go około 20% ludzkiej populacji. Ludzie mający w swoim DNA aktywny DRD4-7R uwielbiają podróże, przygody, nieustannie eksplorują i nie mogą usiedzieć w jednym miejscu. Charakteryzują się dużą potrzebą aktywności fizycznej, intelektualnej i społecznej.” Tymi słowami rozpoczyna swoją książkę podróżnik Wojciech Lewandowski. Pożerając tę pozycję pomyślałem o wszystkich wspaniałych ludziach, z którymi spędziłem czas na kolejnej mikrowyprawie, w sobotę, na Iwaniackiej Przełęczy. Ludziach, którzy niewątpliwie ten gen posiadają.
Wyjechaliśmy o wschodzie słońca w kierunku „Mekki” polskiego alpinizmu. Przewidziana trasa na odcinku: Kiry – Dolina Kościeliska – Iwaniacka Przełęcz (1459 m) – Dolina Chochołowska – Siwa Polana nie miała przysporzyć nam trudności, aczkolwiek z tyłu głowy czaiła się myśl o bardzo kiepskich prognozach pogody. A jednak wielu z nas przesuwało granice odrobinę dalej, stawiało poprzeczkę cokolwiek wyżej. Chcieliśmy szybciutko wyskoczyć na pobliski Ornak, aby wyprawa nie pozostała spacerem bez szczytowania…, niestety nasz (kipiący wiedzą) tatrzański przewodnik Piotr pozostał nieugięty.
Naukowcy zgadzają się, że te wszystkie niespokojne dusze odpowiedzialne są za większość odkryć, za eksplorację gór, oceanów i białych plam na mapach. Dzięki DRD4-7R rasa ludzka wyszła z Afryki, zasiedliliśmy Europę, a potem obie Ameryki. Dzięki niemu wspięliśmy się na ośmiotysięczniki, zdobyliśmy bieguny i polecieliśmy w kosmos. Dzięki niemu postawimy stopę na Marsie. Niemal z pewnością aktywny DRD4-7R mieli Kolumb, Shackleton, Marco Polo, Kukuczka czy Gagarin. Pewnie, że nie mam co się z nimi równać. Ale za to rozumiem ich doskonale i dobrze mi z moją własną kopią DRD4-7R.
Wymiar naszej wycieczki był bardziej kulturowy i społeczny, niż wyczynowy. Wspólna wędrówka dzielenie się pasją i trudami buduje przyjaźnie i oczyszcza. W erze wyścigu szczurów, internetu i super smartfonów werbalna komunikacja jest niezwykle ważna. Czy wiedzieliście, że nasz klubowy kolega Wacław Morawski jest między innymi pisarzem i poetą?! Przez całe 6 godzin przejścia aura była dla nas łaskawa, co wspaniale widać w naszej galerii.
Mimo znikomego zmęczenia biało-niebieski autobus i jego uśmiechnięty woźnica wzbudził uczucie ulgi i spełnienia. Wieź nas sympatyczny Krzysztofie byle nie do domu, bo godzina młoda – cóż, w Bielsku byliśmy około 17.30, więc co robić z tak pięknie rozpoczętym dniem, kiedy endorfiny i dopamina jeszcze nie uspokojone? Na szczęście z pomocą przyszedł mi Wacek i podarował autorski tom poezji. Czyż życie nie jest piękne?

.
„Lubię cię”

Wiesz co lubię cię,
w mojej pamięci jesteś stokrotką!
Znalazłem cię w kwiaciarni,
byłaś taka samotna jak akacja.
Zabierasz mi spojrzenie,
nie zauważyłem, że jesteś
moim pragnieniem.
Czekam pod nieboskłonem
na pobudkę księżyca.
Liczę samotne cykady.
Wszystko gdzieś odeszło,
nie pamiętam uśmiechu
nie wiem czy jesteś samotna
jak akacja?
Czy rozmawiam z tobą?
Czy to uśmiechnięta poezja?
Wracam do książki,
tam puste kartki.
Kwiaciarnia zamknięta,
na parapecie brakuje stokrotki!
Na talerz niedojedzonej zupy
tylko księżyc spogląda.
Umówiłem się z tobą
pięćdziesiąt lat temu!
Jak ten czas szybko przeminął!

AK
.

nasza grupa na Hali Ornak

Zaszufladkowano do kategorii kronika - 2019 | Możliwość komentowania Iwaniacka Przełęcz (Tatry Zachodnie) – wycieczka górska – 7 września 2019 r. została wyłączona

Wspomnienie o Kazimierzu Opyrchale w „Kronice Beskidzkie”

W dzisiejszej „Kronice Beskidzkiej” (nr 36 (3265) / 2019) na stronie 3 ukazał się artykuł Magdaleny Nycz pt. „Górski nestor”, przybliżający sylwetkę niedawno zmarłego Kazimierza Opyrchała, nestora naszego Towarzystwa, przewodnika górskiego, narciarza i alpinisty, wieloletniego wiceprezesa Oddziału PTT w Bielsku-Białej.
Zapraszamy do lektury!

Zarząd Oddziału
.

Zaszufladkowano do kategorii media | Możliwość komentowania Wspomnienie o Kazimierzu Opyrchale w „Kronice Beskidzkie” została wyłączona

Gerlach (Tatry Wysokie, Słowacja) – wycieczka górska – 4 września 2019 r.

Członkowie naszego Oddziału z okolic Skoczowa jeszcze nie skończyli letnich, tatrzańskich przygód. Tym razem ponownie wybrali się w słowackie Tatry Wysokie. Poniżej relacja z wycieczki na Gerlach, najwyższy szczyt Karpat:

Wtorek, godzina 17:00. Spakowani, gotowi na wyzwanie, wyjeżdżamy. Cel Gerlach, najwyższy szczyt Karpat. Przyjeżdżamy do miejscowości, w której od lat mamy zapewniony nocleg i posiłek, czyli tzw. „bazę wypadową”. Aklimatyzujemy się już w typowo górskim powietrzu, dość wcześnie kładziemy się spać.
Pobudkę mamy o 4:00. Szybciutko poranna kawa, co nieco na „ruszt” i już w drodze do Tatrzańskiej Polanki. Tam „przejmują władze” nad nami „Szerpowie”, czyli przewodnicy Andrzej i Milan. Spod Domu Śląskiego raźno maszerujemy około 40 minut pod żleb Wielicka Próba, gdzie musimy „ubrać” uprząż i założyć kaski. To ostatnia szansa, by się jeszcze wycofać, ale u nas to nie wchodzi w rachubę. Dzielimy się na dwie grupy – Milan, Wiesław i ja jako pierwsza, z kolei Łukasz i Paweł idą z Andrzejem. Chwilę później zaczyna się „zabawa”. Metr po metrze zaczynamy się wspinać. Dyryguje Milan, co chwilę podając komendę „do lewa” lub „do prawa”, co nas rozbawia. Szczególnie rozbawił nas Milan nie umiejąc wymówić imienia Wiesław. Nie wiem co mi do łba strzeliło, by powiedzieć że może mówić do kolegi „Sławo”. Tak też zostało, co jeszcze bardziej nas bawiło. Na trasie tłok. Okazało się, że z poprzedniego dnia, z powodu złej pogody, przesunięto wyjścia na dzień, w którym my wychodzimy. W związku z tym, w środę na szlak wyszło około 20 grup z przewodnikami.
Wspinamy się coraz wyżej, po klamrach, po występach skalnych, które wykorzystuje się jako schody, przez żleby… Robi się coraz ciekawiej. Widoki są coraz piękniejsze. Trafiliśmy na okienko pogodowe, co jeszcze bardziej nas motywuje. Gdy tylko jest możliwość, robimy foty. Mijamy turystów, inni mijają nas.
Milan oraz Andrzej mają chyba fotograficzną pamięć wiedząc jak i którędy przejść lub ominąć podejrzane miejsca. Z drugiej strony nie ma co się dziwić, są obeznani ze szlakami. I tak kierowani przez naszego „Szerpę”, który komenderuje znanym nam już „Sławo do lewa” albo „Ondrzej do prawa”, w dobrych humorach, metr po metrze, idziemy wyżej. Podobnie grupa, w której idą Łukasz z Pawłem. Widoki zapierają nam dech w piersiach. Coś pięknego dla oczu, w ruch idą aparaty i komórki. Musimy też uważać, gdy w pewnym momencie na trasie pojawiają się oblodzenia. Odczuliśmy je. Najpierw ja zaliczyłem glebę, potem Wiesław, a na końcu nasz „Anioł Stróż” w osobie Milana. No cóż, nie zaliczyć „gleby” w górach to wstyd. Teraz z dumą mogę pokazać rysy skórne. Na krótkich postojach mamy możliwość podziwiania piękno Tatr.
Docieramy do szczytu. Jest trochę tłoczno. Aby zrobić fotki przy krzyżu musimy poczekać na swoją kolej. Wierzchołek jest bardzo mały, więc trzeba uważać. Robimy sesję fotograficzną.
Po około 20 minutach zaczynamy zejście i tu dopiero zaczyna się jazda. Schodzenie jest trudniejsze niż podejście. Najbardziej cierpią kolana. Milan mówi, że trzeba bardziej na pięty stawać. Schodzimy jak pieski na smyczach Batyżowiecką Próbą do Doliny Batyżowieckiej. Strome zejście z elementami wspinaczki daje dużo radości. Można poczuć się jak prawdziwy alpinista. Schodząc, podziwiamy Kończystą. Schodzimy do Doliny Batyżowieckiej, gdzie znajduje się Batyżowiecki Staw. Robimy fotkę z naszymi przewodnikami i kierujemy się na szlak turystyczny, by Magistralą Tatrzańską wrócić do Śląskiego Domu.
Podsumowanie dnia. Pogoda dopisała, nie było ani za zimno, ani za ciepło. Trasa była ciekawa. Czuliśmy trochę adrenaliny, ale widoki, które mogliśmy podziwiać były tego warte. Przewodników, których mieliśmy, możemy śmiało polecać – weseli, rozmowni. Jednym słowem, udany dzień zakończony sukcesem.

Andrzej Koczur
.

na szczycie Gerlacha

Zaszufladkowano do kategorii kronika - 2019 | Możliwość komentowania Gerlach (Tatry Wysokie, Słowacja) – wycieczka górska – 4 września 2019 r. została wyłączona

Wolontariat dla BgPN – inwentaryzacja zwierzyny

W następnym tygodniu, 10-14 września 2019 r. (wtorek-sobota, dwa dni w tygodniu oraz sobota) w Babiogórskim Parku Narodowym odbędzie się inwentaryzacja zwierzyny metodą pędzeń próbnych. Liczenie prowadzone będzie pod nadzorem pracowników BgPN. Polskie Towarzystwo Tatrzańskie – Oddział w Bielsku-Białej będzie brało udział w tej akcji już po raz szósty.
Wszystkich zainteresowanych udziałem w liczeniu zwierzyny w ramach wolontariatu dla BgPN prosimy o kontakt z Szymonem Baronem (tel.: 661-536-667, e-mail: szymek(at)ptt.org.pl) do piątku, 12 września 2019 r..

Zarząd Oddziału

Zaszufladkowano do kategorii aktualności, Wolontariat w BgPN | Możliwość komentowania Wolontariat dla BgPN – inwentaryzacja zwierzyny została wyłączona