Kowadło (Góry Złote), Rudawiec (Góry Bialskie), Wielki Śnieżnik (Masyw Śnieżnika) – wycieczka górska dla młodzieży – 22-23 września 2018 r.

Dwudniowa wycieczka w Sudety dla dzieci i młodzieży zaczęła się o 5:30 rano, zbiórką na parkingu. Wsiedliśmy do autobusu, którym bardzo długo jechaliśmy do celu.
W końcu dotarliśmy do Bielic i tam wyruszaliśmy zielonym szlakiem na pierwszą górę – Kowadło. Nasza przewodnik Robert powiedział, że tego dnia zrobimy w górach taką kołyskę – na pierwszą górę i z powrotem, a potem na drugą i z powrotem w to samo miejsce. Na pierwszym szczycie mojej siostrze Zosi zrobiliśmy niespodziankę śpiewając „sto lat” z okazji urodzin. Dostała też od pani Ani kilka balonów z McDonalda.
Później, znowu zielonym szlakiem, powędrowaliśmy na drugą górę – Rudawiec. Dwie dziewczyny najadły się borówek i strasznie długo się śmiały. Trwało to 45 minut.
Na obu szczytach zabrakło widoków, za to pogoda była fajna – świeciło słońce i nie było chmur, choć rano na parkingu lało jak z cebra.
Nocleg spędziliśmy w pensjonacie Kosówka w Siennej. Zjedliśmy tam obiadokolację, a niektórzy nawet zagrali w bilarda. Można też było obejrzeć telewizję, choć byliśmy zmęczeni i szybko poszliśmy spać. Pan Sebastian powiedział, że o 23:30 nie było już słychać nikogo.
W niedzielę wystartowaliśmy na kolejną górę – Wielki Śnieżnik. Spod ośrodka, zielonym szlakiem rowerowym wyszliśmy na Żmijowe Pole, a stamtąd za czerwonymi znakami, Głównym Szlakiem Sudeckim, powędrowaliśmy w stronę schroniska na Śnieżniku. Po drodze widzieliśmy myśliwych wiozących zastrzelonego jelenia. Było to bardzo smutne.
Pod szczytem Wielkiego Śnieżnika spotkaliśmy znanego himalaistę Alka Lwowa, z którym zrobiliśmy sobie zdjęcie. Na szczycie strasznie wiało. Zrobiliśmy zdjęcie grupowe i uciekliśmy z powrotem do schroniska. Każdy zjadł to co chciał, o ile wziął pieniądze. Ja zjadłam naleśniki, ale bez borówek, bo stwierdziłam, że smakują jak ziemia. Zupa też smakowała jak ziemia. Tata i pan Jarek zjedli te borówki i im smakowały.
Poszliśmy potem do Międzygórza, a po drodze widzieliśmy domki dla owadów i barcie dla pszczół.
Do Bielska-Białej wróciliśmy o 21:30 po drodze zatrzymując się jeszcze w McDonaldzie.

Aniela Baron
.

uczestnicy wycieczki na Wielkim Śnieżniku

Opublikowano kronika - 2018 | Możliwość komentowania Kowadło (Góry Złote), Rudawiec (Góry Bialskie), Wielki Śnieżnik (Masyw Śnieżnika) – wycieczka górska dla młodzieży – 22-23 września 2018 r. została wyłączona

Dolina Pięciu Stawów Spiskich – Chata Téry’ego (Tatry Wysokie, Słowacja) – wycieczka górska – 22 września 2018 r.

Kolejny wrześniowy weekend za nami i kolejny wyjazd z Bielskim Oddziałem PTT. W dzień załamania pogody z ciepłych słonecznych dni tygodnia na zimną i deszczową szarzyznę, my pełni nadziei wybraliśmy się w Dolinę Pięciu Stawów Spiskich do Chaty Teryego w słowackich Tatrach Wysokich. Z Bielska – Białej wyjechał pełen autobus optymistycznych turystów. O naszym pozytywnym nastawieniu świadczył fakt, iż gdzieniegdzie słychać było nieśmiało proponowane plany przejścia Czerwonej Ławki. Jak to mówią – nadzieja umiera ostatnia.
Po ponad 3 godzinach dojechaliśmy do Starego Smokowca. Na miejscu zdecydowaliśmy się podjechać kolejką terenową na Hrebenok, żeby kupić trochę czasu i nie odbierać sobie szansy przejścia Czerwonej Ławki, choć kilka osób wybrało szlak pieszy. Po dojściu do dolnej stacji kolejki deszcz rozpadał się na dobre. Z Hrebenoka za naszym przewodnikiem Łukaszem wybraliśmy przejście krętym i bardziej atrakcyjnym szlakiem zielonym, wzdłuż rzeki podziwiając wodospady Zimnej Wody. Doszliśmy do jednego z najstarszych schronisk tatrzańskich – Rainerowej Chaty. Ten niewielki, kamienny budynek został usytuowany na Polanie Staroleśniej gdzie łączą się dwie doliny Staroleśna i Dolina Małej Zimnej Wody. Kawałek dalej przekroczyliśmy rzekę i konsekwentnie zdobywaliśmy wysokość szerokim kamiennym traktem. Cały czas szliśmy w chmurze, która raczyła nas ciągłym opadem i zakrywała przed naszymi oczami otaczające nas szczyty. Połączone szlaki zielony i czerwony doprowadziły nas do położonego na grzbiecie w środku lasu, kolejnego schroniska – chaty Zamkowskiego.
Pomimo deszczu drugie śniadanie zjedliśmy na polu przy stolikach będących pod ścianą budynku. Po uzupełnieniu kalorii i krótkim odpoczynku, dalej w ciągłym deszczu przyszło nam maszerować dalej… Nie mamy ostatnio szczęścia do pogody. Idąc cały czas wzdłuż Potoku Małej Zimnej Wody weszliśmy w piętro kosodrzewiny, gdzie poza deszczem zaczęło jeszcze wiać. Był to czas na złożenie przydatnego ekwipunku,jakim w górach jest… parasol.
Weszliśmy w majestatyczną dolinę U-kształtną. Z chmur nad naszymi głowami drapieżnie zaczęły wyłaniać się ostre i postrzępione szczyty. Zdawało się, że mroczne granie po obu stronach przechylają się niebezpiecznie w naszą stronę, jakby chciały zamknąć nas we wnętrzu doliny… Im wyżej tym chmura stawała się rzadsza, w końcu przestało padać, a my coraz wyraźniej widzieliśmy to, co przed nami i nad nami. Doszliśmy do końca doliny, gdzie pod pionową, przeoraną grubymi, polodowcowymi bruzdami ścianą przeszliśmy na drugą stronę górskiego potoku. Widok w dolinę był niesamowity… szeroka przestrzeń między wysokimi, ostrymi szczytami Tatr, w którą wciska się kłąb biało-szarej chmury. A nad naszymi głowami ukazały się przyprószone białym nalotem tatrzańskie wierzchołki. Uciekliśmy przed deszczem, ale pojawił się silny, zimny wiatr, który usilnie próbował pościągać z nas peleryny przeciwdeszczowe. Ten sam wiatr nie pozwalał wedrzeć się chmurze deszczowej wyżej w dolinę. Gdy tylko ustawał na chwilę, białe kłęby zajmowały teren goniąc nas uparcie, żeby za chwilę znów się wycofać pod naporem podmuchów. Smagani porywistym wiatrem, najpierw zmoczeni, potem przewiani dotarliśmy do Chaty Teryego na wysokości 2015 m n.p.m.. Miło było usiąść w tłocznym i cieplutkim pomieszczeniu schroniskowej stołówki. Nasza liczna grupa wprowadziła nieco ożywienia, zrobiło się gwarno i szybko sala wypełniła się polską mową i śmiechem. Rozsiedliśmy się, zamówiliśmy coś ciepłego, powyciągaliśmy termosy i maszkiety i przy tak suto zastawionym stole przesiedzieliśmy dłuższy czas. Mowy nie było, żeby ktoś nas namówił na spacer jeszcze kawałek dalej w stronę stawów. Z Czerwoną Ławką, Małym Lodowym i Lodowym Szczytem zrobiliśmy sobie jedynie grupowe zdjęcie z banerem na skałach przy Chacie Teryego. Potem poubierani po uszy szybko uciekaliśmy w zamgloną dolinę przed przenikliwym wiatrem. Jedynie na chwilę na szlaku zatrzymała nas, nie jedyna na tej wycieczce, ruda kita praktycznie oswojonego lisa, który przechadzał się kamiennym szlakiem nieopodal swojego legowiska. W drodze powrotnej już nie padało. Niebieskie niebo nieśmiało pokazywało się w prześwitach chmur. Mając w zanadrzu trochę czasu jeszcze raz zatrzymaliśmy się w chacie Zamkowskiego, a potem tym razem za znakami czerwonymi, szerokim traktem omijającym schronisko Rainera na powrót znaleźliśmy się przy figurze niedźwiedzia na Hrebenoku, przy górnej stacji kolejki. Nasza kameralna grupka ostatnia dotarła do autokaru, ale co chciałabym podkreślić, przed umówionym czasem.
Podczas długiego powrotu do Bielska był czas na drzemkę regeneracyjną, dyskusje i na pozjadanie reszty maszkietów z plecaków. Wyjechaliśmy ze Starego Smokowca o godz. 18:00, ale podróż powrotna zajęła nam nieco ponad 2,5 godziny. Pomimo, iż musieliśmy odłożyć przejście Czerwonej Ławki na inny termin, pomimo deszczowej pogody i przenikliwego wiatru wycieczkę można jak najbardziej zaliczyć do udanych. Poznaliśmy inne oblicze gór, ich majestatyczną srogość, ale też i piękno ukryte za zasłoną chmur.
Dziękuję wszystkim za wspaniałą wycieczkę. Cieszę się, że po raz kolejny mogłam spędzić weekend nie tylko w górach, ale w górach z rewelacyjną ekipą. Dzięki za wspólnie spędzony czas i czas dla siebie. Do zobaczenia znów! Czyżby za tydzień?

Martyna Ptaszek
.

nasza grupa na tle Tatr przy Chacie Teryego

Opublikowano kronika - 2018 | Możliwość komentowania Dolina Pięciu Stawów Spiskich – Chata Téry’ego (Tatry Wysokie, Słowacja) – wycieczka górska – 22 września 2018 r. została wyłączona

Obchody Światowego Dnia Turystyki w Bielsku-Białej

21 września 2018 r. w Książnicy Beskidzkiej obchodzony był Światowy Dzień Turystyki w Bielsku-Białej.
Jak co roku jest to okazja do wręczenia wyróżnień osobom zasłużonym dla rozwoju turystyki w Bielsku-Białej. W tym roku wśród wyróżnionych „za osobiste zaangażowanie w rozwój turystyki w regionie oraz promowanie walorów turystycznych Bielska-Białej” znalazł się skarbnik naszego Oddziału, kol. Łukasz Gierlasiński, z kolei członek naszego Oddziału, kol. Grzegorz Holerek został jako opiekun SKKT PTTK wyróżniony „za aktywne propagowanie turystyki wśród dzieci i młodzieży”.
Serdecznie gratulujemy Kolegom!

Zarząd Oddziału

Opublikowano aktualności, kronika - 2018 | Możliwość komentowania Obchody Światowego Dnia Turystyki w Bielsku-Białej została wyłączona

„Islandia – kraina elfów” – prelekcja Agnieszki Gaweł – 18 września 2018 r.

Tym razem wtorkowy wieczór uświetniła swoją prelekcją Agnieszka Gaweł. Licznie zgromadzonych uczestników zabrała na wycieczkę po niezwykłej krainie. W tym fantastycznym miejscu spotykają się ludzie, elfy i płyty tektoniczne, a smagane wiatrem skały tworzą krajobraz niespotykany nigdzie na świecie. Islandia – kraj tysięcy wodospadów.
Prezentacja pękała w szwach od niesamowitych zdjęć wykonanych przez Agnieszkę. Samo oglądanie uwiecznionych krajobrazów pobudzało wyobraźnię. Lipcowy wyjazd imponował pokonaną trasą, udało się okrążyć całą wyspę!
Dla tej części widzów, którzy po prelekcji zamarzyli o takiej wyprawie, nasz gość miał wiele przydatnych wskazówek. Nie zabrakło również przestróg. Dzikie piękno Islandii jest kuszące, ale dla nieroztropnego turysty może stanowić pułapkę.
Dziękujemy wszystkim za tak liczne przybycie i aktywny udział. Jesteśmy wdzięczni Agnieszce za podzielenie się swoimi wspomnieniami. Kontynuując tradycję wtorkowych spotkań zachęcamy do przybycia na najbliższą prelekcję, która odbędzie się jak zwykle o 18:00 w lokalu bielskiego oddziału PTT na ulicy 3 Maja 1.

Grzegorz Pabian
.

liczne grono słuchaczy na prelekcji

.

Opublikowano kronika - 2018 | Możliwość komentowania „Islandia – kraina elfów” – prelekcja Agnieszki Gaweł – 18 września 2018 r. została wyłączona

Grześ (Tatry Zachodnie) – wycieczka górska dla młodzieży – 15 września 2018 r.

Dnia 15.09.2018 r. grupa PTT wybrała się w swoją kolejną podróż. Wraz ze szkolnymi kołami górskimi udali się w Tatry Zachodnie. Grześ – szczyt, który osiągnęli, okazał się być pięknym miejscem widokowym. Pomimo utrudnień pogodowych, które z początku były dla uczestników bardzo niepokojące, udało się zdobyć cel wędrówki, a widoki były boskie!
Zadowoleni wędrowcy fotografowali śliczny krajobraz, który ukazał się po ulotnieniu mgieł ku niebu.
Po wypoczynku na górze, uczestnicy wracali na dół, w stronę Doliny Chochołowskiej. Po dobrej strawie w schronisku ruszyli na Siwą Polanę, gdzie czekał autokar, którym zmęczeni po udanej podróży wrócili do domu.
Wycieczka była bardzo udana, a emocje i wrażenia pozostaną z wszystkimi na bardzo długo. Dzięki tej wyprawie zawiązane zostały jeszcze bardziej więzi przyjaźni, a także zawarto nowe znajomości, dzięki temu kolejne podróże będą równie udane.

Kornelia Zbieg
.

na szczycie Grzesia na chwilę przed rozwianiem chmur

Opublikowano kronika - 2018 | Możliwość komentowania Grześ (Tatry Zachodnie) – wycieczka górska dla młodzieży – 15 września 2018 r. została wyłączona

Wołowiec (Tatry Zachodnie) – wycieczka górska – 15 września 2018 r.

W ostatnią sobotę 15.09.2018 r. po raz kolejny wyruszyliśmy w Tatry z Bielskim Oddziałem PTT. I po raz kolejny pogoda nas nie rozpieszczała, nie jest to jednak powód do rezygnacji z ambitnego wyjazdu! Zaplanowana trasa biegła długą Doliną Chochołowską na Grzesia, a dalej przez Rakoń na Wołowiec i z powrotem Doliną Chochołowską do Siwej Polany. Pokonanie prawie 24 km, ponad 2600 m przewyższenia zajęło nam 10 godzin (razem z przerwą w schronisku), ale od początku…
Ze względu na długą trasę wyjazd z Bielska zaplanowano wcześniej niż zwykle, bo o godz. 5:00. Nie wszyscy zapisani uczestnicy podzielili nasz niesłabnący optymizm i entuzjazm. Po kilku głuchych telefonach, w nieco pomniejszonym składzie ruszyliśmy z Bielska o godz. 5:02. Kierowca mknął w ciemnościach i deszczu pokonując zakręty Przegibka, Przysłopu i Krowiarek, a my jeszcze słodko dosypialiśmy niedospaną nockę. W Jabłonce czekał na nas przewodnik Konrad, który ciekawą opowieścią nie pozwalał na drzemkę. W deszczowej aurze dotarliśmy do Siwej Polany, gdzie nasze wyjście rozpoczęliśmy oczywiście od tradycyjnego zdjęcia z banerem. Potem jeszcze formalności przy kupnie biletów i… mój krótki, poranny jogging z plecakiem za ciuchcią, odjeżdżającą z całą naszą zadowoloną grupą. Po paru chwilach udało się zatrzymać pojazd, bo powiedzmy sobie szczerze – nie jestem fanem biegania… Tym sprytnym zabiegiem oszczędziliśmy sobie 4 km dreptania asfaltem, nieco czasu i sił.
Deszcz towarzyszył nam do schroniska w Dolinie Chochołowskiej. Jednak zaopatrzeni w systemy ochrony przeciwdeszczowej (gorotexy, peleryny i coraz popularniejsze parasole) bez ociągania, szybkim krokiem podążaliśmy szlakiem, zatrzymywani jedynie przez Przewodnika, który zwracał naszą uwagę na ciekawe okoliczności przyrody, szlaki, zamglone panoramy i historie związane z miejscem, gdzie się znajdujemy. W schronisku zatrzymaliśmy się na drugie śniadanie, żeby uzupełnić zapasy przed czekającym nas podejściem. Wybraliśmy opcję wejścia najpierw na Grzesia – żółtym szlakiem, a potem łagodniej granią na Wołowiec- szlakiem niebieskim, z zejściem do doliny stromym szlakiem zielonym.
Przestał padać deszcz, ale cały czas kroczyliśmy w chmurach. O osiągnięciu poszczególnych celów na trasie informowały nas tabliczki i szlakowskazy. Widoczność sięgała ok 50 m. Nie widzieliśmy końca grupy, a co dopiero szczytu wzniesienia czy panoram. Prognozy dawały nam jednak szanse na popołudniowe przejaśnienia i z tą nadzieją szliśmy na Wołowiec. Parę osób spod przełęczy zdecydowało o zejściu, ale wtedy właśnie chmury zaczęły się troszeczkę podnosić. Zaczął wiać silniejszy, chłodny wiatr – dość nieprzyjemny. Na szczycie Wołowca (2064 m n.p.m.) zrobiliśmy grupowe zdjęcie z banerem i szybko wycofaliśmy się tą samą ścieżką z tego wygwizdowa. Przed skrętem na szlak zielony prowadzący z przełęczy stromo w dolinę, zrobiliśmy krótką przerwę. Potem czekało nas długie zejście kamiennymi stopniami. Chmury co jakiś czas odsłaniały rumowiska i strome grzbiety gór, ale dopiero, jak zeszliśmy głęboko w dolinę słońce zaczęło się przebijać przez białą zasłonę. Zrobiło się ciepło i widokowo. Z dołu mogliśmy, choć częściowo zobaczyć, co nas ominęło, gdy wędrowaliśmy wysokimi grzbietami. Nic to! Trzeba będzie tu wrócić! Myślę, że nie jest to najgorsza perspektywa.
W schronisku spotkaliśmy się z grupą uczniów i ich opiekunami ze Szkolnych Kół Bielskiego Oddziału PTT z Kóz, którzy zdobywali w tym dniu Grzesia i mięli nieco więcej szczęścia. Po krótkiej przerwie i posiłku ruszyliśmy w drogę powrotną Doliną Chochołowską. Pogoda była piękna, słońce grzało, błękit nieba nad naszymi głowami cieszył oczy. Tym razem nie skorzystaliśmy z ciuchci. Dziarskim krokiem powróciliśmy do busa. W drogę powrotną ruszyliśmy ok godz. 18:00 i już bez zbędnych postojów – tylko w Jabłonce, kiedy żegnaliśmy Konrada naszego Przewodnika – śmigaliśmy bez przeszkód, jak najbardziej krętymi drogami przez przełęcze do Bielska.
Dziękuję wszystkim za dobre towarzystwo na szlaku i pogodę ducha zachowaną w niepogodę tej soboty. Szczególnie podziękowania: Grażynce za tradycyjne dokumentowanie wyjazdu w warunkach trudnych dla sprzętu fotograficznego, Lesiowi za wypasioną czekoladę, Stasiowi za czarujący uśmiech pod wąsem, Stefanowi za zielone i żelkowe cukierki oraz naszemu Przewodnikowi Konradowi – mając nadzieję, że będzie jeździł z nami częściej i kierowcy Krzysztofowi. Na końcu przypominam o zareklamowanej akcji inwentaryzacji zwierzyny leśnej w Babiogórskim Parku Narodowym i gorąco zachęcam do udziału w tym nietypowym przedsięwzięciu. Do zobaczenia na szlaku!

Martyna Ptaszek
.

na szczycie Wołowca

Opublikowano kronika - 2018 | Możliwość komentowania Wołowiec (Tatry Zachodnie) – wycieczka górska – 15 września 2018 r. została wyłączona

„Karpaty Wschodnie (Ukraina)” – prelekcja Andrzeja Koczura

W kolejny wtorkowy wieczór, członek naszego oddziału Andrzej Koczur zaprezentował zdjęcia z wyjazdu w Karpaty Ukraińskie, który wraz z trójką przyjaciół odbył na przełomie maja i czerwca tego roku.
Dzięki dużej ilości zdjęć mogliśmy z naszym prelegentem wejść na cztery szczyty zaliczane do Korony Beskidów Ukraińskich: Rivna, Syhlanski, Pikuj i Stij. Wchodząc na ostatni z tych szczytów, Wiesiek Pleciak jako drugi członek bielskiego oddziału PTT skompletował Wielką Koronę Beskidów. Na prelekcji było obecnych w sumie trzech zdobywców Wielkiej Korony Beskidów – wspomniany już Wiesiek, nasz prelegent Andrzej, który skompletował ją nieco później, zaliczając jako ostatnią Radziejową oraz Grzesiek, który jako pierwszy z naszego Oddziału został zdobywcą Wielkiej Korony Beskidów.
Ciekawie było posłuchać dzisiaj uwag naszych kolegów na temat wędrówek po ukraińskich szlakach i bezdrożach.

SB
.

Andrzej i Wiesiek przed prelekcją

Opublikowano kronika - 2018 | Możliwość komentowania „Karpaty Wschodnie (Ukraina)” – prelekcja Andrzeja Koczura została wyłączona

Dolina Pięciu Stawów Polskich (Tatry Wysokie) – wycieczka górska – 8 września 2018 r.

Drugą sobotę września rozpoczęliśmy jak zwykle. Wyspani stawiliśmy się o 05:45 na płycie dworca PKS. Brakowało jednego ważnego uczestnika; słońce zdecydowało że potrzebuje jeszcze paru minut. Zbliżająca się jesienna równonoc ukradkiem rabowała nas z dnia już od dłuższego czasu. Celem wyprawy była malownicza Dolina Pięciu Stawów.
Szare niebo przerzedzało się miejscami do bardziej optymistycznej bieli, kiedy sennie mknęliśmy w kierunku Palenicy. Prognozy były bardzo rozbieżne. Na parkingu przy początku czerwonego szlaku udało nam się dostrzec błękit i szczyty oświetlone słońcem. Nasz przewodnik Piotrek Piętka powtórzył zasady, w jaki sposób poruszamy się jako grupa. Po wspólnym zdjęciu ruszyliśmy na asfalt, gdzie wozy kursowały już z pierwszymi turystami. Wodogrzmoty Mickiewicza powitały nas umiarkowaną poprawą pogody kiedy odbijaliśmy na zielony szlak. Wykorzystaliśmy nadarzającą się okazję do wykonania kolejnej fotki z banerami.
Dolina Roztoki cieszyła wspaniałymi widokami. Górujące nad nami pionowe skalne ściany wyłaniały się gwałtownie z koron drzew. Szum wody towarzyszył nam cały czas, chociaż strumień wody był niewielki. O potędze żywiołu świadczyły jednak powalone drzewa, otoczaki i świeżo postawione kładki.
Trasa wiodła dnem doliny aż do Siklawy. Chociaż Piotrek dokładnie opisał jaką drogą dojdziemy do schroniska, kilka osób dało się zwieść błędnym ognikom i skrócili sobie przemarsz wybierając szlak czarny. Ominęły ich niesamowite wrażenia audiowizualne. Huk spadającej wody stanowił wspaniałe tło dla krótkiego postoju. Spotęgowało to wrażenia jakie wywarła na nas cisza nad Wielkim Stawem Polskim.
Do tej pory szczyty górskie ryły bruzdy w warstwach chmur, przez które przebijało się słońce. Podczas przerwy na obiad w schronisku zauważyliśmy, że obłoki zaczynają wygrywać. Pogoda popędzała do marszu, ale PTT Bielsko miało jeszcze coś do załatwienia. Sprawili mi niemałą niespodziankę, stojąc w Przednim Stawie Polskim otrzymałem oficjalnie legitymację członkowską!
W niespełna kilometr po wyruszeniu ze schroniska, przez Świstówkę przetoczyła się chmura i ogarnęła nas całkowicie. Mieliśmy nadzieję, że po przejściu na drugą stronę pogoda się poprawi. Kiedy dotarliśmy do punktu widokowego, Piotrek rozpoczął omawianie panoramy. Wskazywał palcem różne punkty w białej ścianie, która nas otaczała. W kurtkach i bez złudzeń rozpoczęliśmy zejście do czerwonego szlaku, idącego drogą.
Deszcz gęstniał w miarę obniżania wysokości, trasa miejscami była śliska. Turyści idący z naprzeciwka byli bardzo nieliczni. Na szczęście błota było niewiele i bez większych problemów spotkaliśmy się na asfalcie. Zdecydowaliśmy odpuścić schronisko przy Morskim Oku i udać się od razu w dół. Tempo marszu było bardzo dobre. Opad zelżał na tyle, że ubrania zdążyły lekko przeschnąć nim dotarliśmy do busa. Przejazd do Bielska wieńczył sobotni wypad. Drzwi bagażnika po wyjęciu plecaków zamknęliśmy już po zmroku.
Serdeczne dzięki wszystkim uczestnikom wycieczki, którzy uświetnili swoją obecnością przyjęcie mnie do grona PTT! Mam nadzieję, że ze wszystkimi jeszcze nie raz spotkamy się na szlaku. Wielkie podziękowania dla naszego przewodnika Piotrka, Ptaszka na zamku i całego zespołu fotografów. Pogoda skrzętnie ukryła przed nami część widoków, więc na pewno wrócimy po więcej!

Grzegorz Pabian
.

nasza grupa przy Wodogrzmotach Mickiewicza

Opublikowano kronika - 2018 | Możliwość komentowania Dolina Pięciu Stawów Polskich (Tatry Wysokie) – wycieczka górska – 8 września 2018 r. została wyłączona

„Góry – moje miejsce na ziemi…” – konkurs fotograficzny

Wielu z Was, miłośników gór z pewnością choć raz zetknęło się w internecie z Sebastianem Niklem, członkiem naszego Oddziału, który pomimo walki z różnymi chorobami promuje turystykę górską na swojej stronie internetowej: zyciepisanegorami.pl.

Już za 10 dni, 15 września 2018 r. o północy zamknięty zostanie etap zgłaszania prac do VI edycji ogólnopolskiego konkursu fotograficznego „Góry – moje miejsce na ziemi” organizowanego przez Sebastiana – to już ostatnie dni by wziąć udział w konkursie, by podzielić się z innymi pięknem górskich krain, ich flory i fauny, wyrażonym przez fotografię – na laureatów czekają atrakcyjne nagrody – serdecznie zapraszamy do udziału!

Zasady i regulamin konkursu: http://zyciepisanegorami.pl/gory-moje-miejsce-na-ziemi-edycja-vi
.

Opublikowano aktualności | Możliwość komentowania „Góry – moje miejsce na ziemi…” – konkurs fotograficzny została wyłączona

„Słodki Świstak na szlaku – Słowacki Raj” – prelekcja Leszka Bartołda – 4 września 2018 r.

Koniec wakacji? To zaczynamy nasze podróżnicze opowieści! Po wakacyjnej przerwie do lokalu bielskiego oddziału PTT przy ul. 3 Maja 1 powróciły wtorkowe prelekcje.
Na początek Słodki Świstak, czyli Leszek Bartołd opowiedział o wyjeździe do Słowackiego Raju. Sam prelegent, zaprzyjaźniony z naszym oddziałem od wielu lat, co podkreślił na samym początku swojego wystąpienia, jest postacią, która swoją postawą udowadnia, iż pomimo choroby cukrzycowej i związanych z nią powikłań, nie należy rezygnować ze swoich pasji. Udowadnia to nie tylko chodząc po górach, ale przede wszystkim promując taką aktywność. W wydanym przez siebie zbiorze reportaży „Z cukrzycą po górach” Leszek Bartołd, umieścił teksty związane zarówno ze swoimi wędrówkami, jak i chorobą.
Słowacki Raj to jeden z najbardziej popularnych turystycznie regionów Słowacji. Niezwykły krasowy płaskowyż, który pod płaszczem starego drzewostanu, w głębokich dolinach jak słynna Suchá Belá, Piecky i Kysel, czy w końcu spektakularny przełom Hornadu, skrywa niezwykłe formy skalne wydrążone w wapiennym podłożu przez wodę. Głębokie przełomy, groty, jamy i spektakularne wodospady krystalicznie czystej wody to nie jedyne atrakcje, na które prelegent chciał zwrócić uwagę słuchaczy. Niewątpliwie atrakcyjność szlaków Słowackiego Raju stanowi krasowy krajobraz, ale również sama droga usiana różnego rodzaju zabezpieczeniami w formie łańcuchów, metalowymi platformami przymocowanymi do pionowych skał, kilkumetrowymi drabinami czy drewnianymi, zbitymi z nieheblowanych desek schodkami. To i inne atrakcje Słowakiego Raju mieliśmy okazję zobaczyć na zdjęciach, ale również usłyszeć na krótkich filmikach.
Leszkowi Bartołdowi dziękujemy za godzinną „wycieczkę” do krasowego raju naszych południowych sąsiadów, słuchaczom za tak liczne przybycie, a chętnych zapraszamy na kolejne prelekcje we wtorki o godz. 18:00.

Martyna Ptaszek
.

pierwsza prelekcja po wakacjach przyciągnęła dwudziestu słuchaczy

Opublikowano kronika - 2018 | Możliwość komentowania „Słodki Świstak na szlaku – Słowacki Raj” – prelekcja Leszka Bartołda – 4 września 2018 r. została wyłączona