Veľká lúka (Mała Fatra, Słowacja) – wycieczka górska – 22 lipca 2018 r.

czekamy na relację 🙂

???
.

nasza grupa na szczycie Velkiej Luki

Opublikowano kronika - 2018 | Możliwość komentowania Veľká lúka (Mała Fatra, Słowacja) – wycieczka górska – 22 lipca 2018 r. została wyłączona

Lubomir (Beskid Wyspowy) – wycieczka górska – 14 lipca 2018 r.

W tę sobotę celem wyjazdu z bielskim Oddziałem PTT było Pasmo Lubomira i Łysiny wraz z najwyższym jego szczytem – Lubomirem (904 m n.p.m.), na którym znajduje się Obserwatorium Astronomiczne im. T. Banachiewicza. Pomimo deszczowych prognoz o godz. 5:45 na dolnej płycie PKS stawiła się dwudziestka nieustraszonych.
Chłodny, słoneczny poranek dawał nadzieję na udany wyjazd. Trasa wydawała się być niezbyt wymagająca, w końcu czym jest dla wytrawnych piechurów 904 m n.p.m.… niemniej jednak przeszliśmy prawie 25 km, co dało się odczuć w nogach. Ok godz. 8:00 wystartowaliśmy z Pcimia żółtym szlakiem. Było ciepło, ale wilgotno i parnie po piątkowym deszczu… idealne warunki dla grzybów! No i faktycznie, zaraz po wejściu w las rozpoczęło się wielkie grzybobranie. Po uruchomieniu instynktu zbieracza nie dało się już ani odpuścić ani przestać. Mimo woli głowa kręciła się w raz w lewo, raz w prawo, a bystry wzrok przeszukiwał ściółkę w poszukiwaniu żółtych kurek, zamaskowanych w liściach brązowych prawdziwków czy jaśniejszych trochę maślaków albo ciemnobrązowych „gniewusów”. Zdarzały się też „buble”, na szczęście szybko wychwycone i odrzucone podczas selekcji przez dwóch naszych wytrawnych grzybiarzy: Lesia i naszego przewodnika – Wojtka. Nie trudno się domyślić, że to właśnie ta dwójka po powrocie do busa dźwigała najcięższe i największe torby grzybów… Dla amatora takiego jak ja, który cieszy się z każdego, nawet najmniejszego czy obgryzionego znaleziska, czasami było to demotywujące… Wyobraźcie sobie: idziemy, rozmawiamy, rozglądamy się, a tu tylko „o! jaki wielki grzyb!” i Wojtek skacze w las kilka metrów od ścieżki i ze ściółki wyrywa pięknego prawdziwka, potem wraca, kontynuujemy rozmowę i po chwili „o! jaki duży grzyb!” – włazi kilka metrów między drzewa i wraca z kolejnym prawdziwkiem sporych rozmiarów… Podobno istnieje aplikacja dla grzybiarzy, ale są tacy, co detektor grzybów mają wgrany w wersji podstawowej.
W takich to właśnie grzybowych okolicznościach nawet się nie zorientowaliśmy, jak szybko minęły nam 2 godziny podejścia na Działek. Dalej czerwonym szlakiem ruszyliśmy w stronę schroniska na Kudłaczach. Teraz już szeroka ścieżka wiodła grzbietem pasma, co sprzyjało rozproszeniu. Dyscyplina i tempo marszu zostały jednak zachowane. W schronisku zrobiliśmy sobie krótką przerwę i dalej skierowaliśmy swoje kroki w stronę Lubomira i Obserwatorium Astronomicznego na jego szczycie. Na miejsce dotarliśmy kilka minut przed godz. 12:00. Po krótkim odpoczynku, o pełnej godzinie otworzyła się furta Obserwatorium. Za 5 zł otrzymaliśmy ok. 40 minut „zwiedzania” obserwatorium. Rozsiedliśmy się w sali, gdzie oglądaliśmy prezentację dotyczącą historii obserwatorium, mieliśmy też okazję zobaczyć ruch ciał niebieskich na naszym niebie za pomocą dedykowanego do tego programu. Dowiedzieliśmy się na czym polega praca w astronoma, jak dawniej prowadzono obserwacje, co możemy dostrzec na nocnym niebie i uwaga… co możemy znaleźć na stronie internetowej obserwatorium. Po skończonym pokazie zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcie pod obserwatorium z banerem i ruszyliśmy z powrotem w stronę schroniska na Kudłaczach, gdzie mieliśmy obiecany dłuższy postój obiadowy. Udało nam się dojść do schroniska jeszcze przed deszczem, choć Ci co zdecydowali się w drodze powrotnej zejść ze szlaku w poszukiwaniu grzybów, nie mieli już tyle szczęścia.
W małym, ale cieplutkim schronisku szybko zrobiło się tłoczno, a kuchnia uwijała się z wydawaniem przepysznych żurków, kwaśnic i zup grzybowych. Po ustaniu deszczu i zaspokojeniu głodu ruszyliśmy w drogę powrotną czarnym szlakiem, trochę asfaltem, trochę leśnymi drogami. Nad pobliskimi górami zebrały się ciemne, mroczne chmury, co jakiś czas powietrzem wstrząsały odległe grzmoty. Z nadzieją, że i tym razem uda nam się przejść trasę suchą nogą, przyspieszyliśmy kroku. Niestety… Ulewa nas szybko dopadła, słyszeliśmy coraz głośniejszy szum, gdy zbliżała się w naszą stronę ściana deszczu. Nim się zorientowaliśmy, co to, było już za późno. Zanim zdążyliśmy się przygotować na przyjęcie na siebie uderzenia intensywnego opadu, nadszedł. Zasiekał ostro wyginając parasole i wdzierając się z impetem do górskiego obuwia od strony skarpet. Po kilkunastu minutach znów wyszło słoneczko… Z asfaltu znów weszliśmy w las, gdzie znalazło się parę grzybów, później przez łąki i pola, aż w końcu między domostwami zeszliśmy do Pcimia, gdzie czekał na nas busik.
Dziękuję wszystkim za wspaniale spędzoną sobotę, mojej ekipie za przyjemną podróż, Grażynce za wspaniałe zdjęcia oraz znawcom grzybów: Lesiowi i Wojtkowi za czujność przy selekcji moich zbiorów.

Martyna Ptaszek
.

nasza grupa przed schroniskiem PTTK na Kudłaczach

Opublikowano kronika - 2018 | Możliwość komentowania Lubomir (Beskid Wyspowy) – wycieczka górska – 14 lipca 2018 r. została wyłączona

Kľak (Mała Fatra, Słowacja) – wycieczka górska – 7 lipca 2018 r.

Weekend? Tradycyjnie. W górach! I już tradycją staje się wyjazd w góry z Oddziałem Bielskim PTT. Tym razem celem naszego górskiego wypadu staje się skalisty, bardzo charakterystyczny szczyt Kľaka (1351 m n.p.m.) w Luczańskiej części Małej Fatry na Słowacji.
Pomimo optymistycznych prognoz na Fackovskim sedle (802 m n.p.m.) przywitał nas rześki i wietrzny poranek. Wzmocnieni drugim śniadaniem i poranną kawusią ruszyliśmy w drogę żółtym szlakiem. Po wczorajszych opadach deszczu leśne ścieżki były dość błotniste i śliskie, więc trzeba było zachować uwagę i ostrożność. Czas podejścia na szczyt wg szlakowskazu wynosił 1 godz. 40 min. i pomimo niespiesznego tempa oraz kilku przerw na widokowych polanach, udało się nam go zrealizować bez większych problemów. Jak to na Słowacji, po drodze mijaliśmy turystów: i starszych, i młodszych, i samotnych wędrowców z dużymi plecakami i 3-pokoleniowe rodziny na sobotniej wspólnej wyprawie. Wszyscy radośni i uśmiechnięci. Mijaliśmy się z tradycyjnym, serdecznym pozdrowieniem, a czasem zatrzymywali się na krótką pogawędkę. Na skalistym szczycie Kľaka (1351 m n.p.m.), pomimo sporej ilości turystów, wzbudziliśmy duże zainteresowanie, kiedy całą grupą z banerem ustawiliśmy się do zdjęcia pod żelaznym krzyżem.
Zimny wiatr, który towarzyszył nam w wędrówce od rana, nie ustępował. Mając tak dobry czas i wspaniałe widoki, m.in. na Góry Strażowskie, Małą i Wielką Fatrę po kilkunastu minutach przerwy, lekko zmarznięci, byliśmy gotowi do dalszej wędrówki. Podążając tym razem za czerwonymi znakami zeszliśmy trochę w dół klucząc między skarłowaciałymi drzewami i krzewami, wąską i stromą ścieżką. Na Ostrej Skale odsłonił nam się jeszcze skalisty szczyt Klaka, później znów weszliśmy w las i szlak zaczął już łagodnie schodzić w dół. Jeszcze jedną kilkunastominutową przerwę w słoneczku zrobiliśmy sobie na Vricanskim sedle, żeby ruszyć dalej żółtym szlakiem w dolinę Rajeckoleśniańską.
Mając w zapasie sporo czasu, dzięki uprzejmości kierowcy oraz otwartości na prośby naszego Przewodnika Łukasza podjechaliśmy do miejscowości u podnóża gór – Rajecka Leśna, do słowackiego Betlejem. Pomimo, iż do świąt Bożego Narodzenia jeszcze daleko, ogromna drewniana szopka wyrzeźbiona przez Józefa Pekara, jest udostępniona turystom cały rok. Rzeźba robi ogromne wrażenie nie tylko swoimi rozmiarami, ale przede wszystkim ruchomymi figurkami przedstawiającymi sceny z życia i krajobraz… Słowacji! Jest i święta góra Słowaków – Krywań, najsłynniejsze budowle Słowacji: zamek w Bratysławie, Dewinie, Trenczynie, Spiski Hrad i Zamek Orawski. Jest i rzeka Wag w dolinie, której toczy się życie.
Po zachwycie nad lokalnym rękodziełem mieliśmy jeszcze czas by skosztować pysznej, słowackiej kuchni w chyba jedynej restauracji w miasteczku. Najedzeni i bardzo zadowoleni punktualnie stawiliśmy się przy autokarze i mogliśmy ruszyć w drogę powrotną. Do Bielska wróciliśmy wg planu przed godz. 19:00.
Trzeba przyznać, że już dawno nie wróciliśmy z wyjazdu tak zadowoleni. Pogoda była słoneczna, ale wietrzna, więc dobrze się szło. Wspaniałe widoki na otaczające góry towarzyszyły nam przez większą część trasy. Przewodnik prowadził nas dobrym, choć nie za szybkim tempem. Po drodze nie było schroniska, ale dzięki postojowi w Rajeckiej Leśnej mieliśmy możliwość zagłuszyć burczące brzuchy pyszną słowacką kuchnią i zakupić trochę słowackich maszkietów.
Dziękuję wszystkim za miłe towarzystwo podczas górskiej wędrówki. Mam nadzieję, że powyższa relacja pokrywa się również z Waszym odbiorem sobotniego wyjazdu. Zachęcam do podzielenia się swoją opinią w komentarzach.

Martyna Ptaszek
.

uczestnicy wycieczki na szczycie

Opublikowano kronika - 2018 | Możliwość komentowania Kľak (Mała Fatra, Słowacja) – wycieczka górska – 7 lipca 2018 r. została wyłączona

Gírová (Beskid Śląski, Czechy) – wycieczka górsko-krajoznawcza pt. „Odpust w Herczawie” – 5 lipca 2018 r.

Uczestnicy dawno zapowiadanej wycieczki w rejon gdzie spotykają się trzy granice: Polski, Czech i Słowacji wyruszyli z Jaworzynki w kierunku tzw. Trójstyku. Dzień był pogodny, okolica malownicza. Przy granicy zrobiliśmy pierwszy postój i tradycyjne zdjęcie z banerami – Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego i Akademii Seniora. Do Hrczawy usytuowanej na terenie Republiki Czeskiej szliśmy dwa kilometry wygodną drogą wśród nagrzanych letnich łąk. Robiło się coraz goręcej, a w miarę jak zbliżaliśmy się do miejsca odpustu spotykaliśmy coraz więcej uczestników tej uroczystości. Przez kilka chwil szliśmy z grupą pań z Żyliny, co od razu zaowocowało serdecznymi rozmowami, a nawet wymianą kontaktów.
Niewielka, pięknie położona w terenie górskim miejscowość przyciągała uwagę kolorowymi kramami i mnogością małych bufetów, tzw. wyczapów. Część grupy skierowała się do kościółka św. Cyryla i Metodego, aby uczestniczyć w mszy świętej. Inicjatorem budowy tej świątyni był ksiądz Józef Handzlik, który od początku XX-go wieku do roku 1927 był proboszczem parafii katolickiej w Jaworzu koło Bielska, a potem został przeniesiony do Jabłonkowa. Podczas jego kadencji przed II-gą wojną światową został wybudowany kościółek św. Anny na Kozubowej (byliśmy tam na odpuście w 2016 r.). Z jego inicjatywy powstały także kościół filialny w Bukowcu i nowa plebania w Jabłonkowie.
Pozostali uczestnicy wycieczki szukali miejsca w cieniu, aby ochłodzić się wybornym czeskim piwem. Po zakończeniu mszy wszyscy wyruszyliśmy na szlak na pobliską Girową. W trakcie przejścia Witek opowiedział nam o skomplikowanej historii tutejszego pogranicza polsko-czesko-węgierskiego. Trzeba wspomnieć, że dzień odpustu był pierwszym z czterech wolnych dni dla naszych sąsiadów Czechów i Słowaków toteż zewsząd zjeżdżały się i schodziły nieprzebrane tłumy. Droga była niedługa i bardzo piękna, z widokami na nasz Beskid Śląski i Żywiecki, a także na słowacką Małą Fatrę. W schronisku uraczyliśmy się bryndzowymi haluszkami z kiszoną kapustą, a także zupą czosnkową. Kilka osób wspięło się na szczyt Girowej, aby jednak stwierdzić, że zarośnięty wierzchołek nie zaoferował szczególnych widoków.
Z konieczności wróciliśmy tą samą drogą nie dochodząc jednak do Hrczawy. Zeszliśmy do kościoła w Jaworzynce w pobliżu którego oczekiwał na nas autobus. Towarzyszyło nam palące słońce i rozległe widoki na okoliczne góry. Wszyscy byli już porządnie zmęczeni, ale stwierdzili, że wycieczka należała do bardzo udanych.

Teresa Kubik
.

uczestnicy wycieczki na trójstyku granic Polski, Czechy i Słowacji

Opublikowano kronika - 2018, seniorzy | Możliwość komentowania Gírová (Beskid Śląski, Czechy) – wycieczka górsko-krajoznawcza pt. „Odpust w Herczawie” – 5 lipca 2018 r. została wyłączona

„Góry – moje miejsce na ziemi…” – konkurs fotograficzny

Wielu z Was, miłośników gór z pewnością choć raz zetknęło się w internecie z Sebastianem Niklem, członkiem naszego Oddziału, który pomimo walki z różnymi chorobami promuje turystykę górską na swojej stronie internetowej, od niedawna dostępnej pod nowym adresem: http://zyciepisanegorami.pl/.
Za 10 dni rozpocznie się kolejna, już szósta edycja organizowanego przez Sebastiana konkursu fotograficznego pt. „Góry – moje miejsce na ziemi…”, do udziału w którym serdecznie zapraszamy wszystkich członków i sympatyków PTT – tym bardziej, że Oddział PTT w Bielsku-Białej jest patronem medialnym konkursu.

Więcej informacji o konkursie i jego regulamin można znaleźć tutaj.
.

Opublikowano aktualności, inne | Możliwość komentowania „Góry – moje miejsce na ziemi…” – konkurs fotograficzny została wyłączona

O akcji „Sprzątamy Beskidy z PTT 2018” w „Gazecie Gminnej”

W najnowszym numerze „Gazety Gminnej” (3 (118) / 2018) – pisma samorządowego Gminy Buczkowice ukazał się krótki artykuł poświęcony akcji „Sprzątamy Beskidy z PTT 2018”. Na stronie 7 czasopisma można znaleźć artykuł Szymona Barona pt.: „Sprzątamy Beskidy” poświęcony udziałowi wolontariuszy z gminy Buczkowice w tej akcji. Czerwcowy numer „Gazety Gminnej” można pobrać ze strony GOK Buczkowice.
.

Opublikowano media, Sprzątamy Beskidy z PTT | Możliwość komentowania O akcji „Sprzątamy Beskidy z PTT 2018” w „Gazecie Gminnej” została wyłączona

Tatrzańska Łomnica (Tatry Wysokie, Słowacja) – wycieczka górska w ramach „51 Zrazu Vysokohorských Turistov” – 28 czerwca – 1 lipca 2018 r.

Już po raz 51 w Tatrzańskiej Łomnicy odbył się Zraz Vysokohorskich Turistov, czyli spotkanie integrujące słowackie środowisko górskie. W gronie Oddziału Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego w Bielsku-Białej oraz Klubu Turystyki Wysokogórskiej PTTK w Bielsku-Białej są osoby będące członkami oraz sympatykami Klubu Slovenskich Turistov, stąd już od kilku lat bierzemy udział w spotkaniu z naszymi kolegami w Tatrach Wysokich. Podczas zlotu, słowaccy turyści zapewniają opiekę instruktorów turystyki oraz przewodników górskich, stąd jest okazja, by wspólnie powędrować po znakowanych drogach, ale także istnieje możliwość wyjścia na pozaszlakowe szczyty tatrzańskie.
Tegoroczne plany zakładały wędrówkę na Kończystą (2538 m n.p.m.) i Jaworowy Szczyt (2417 m n.p.m.), lecz jak to w górach bywa, plany skorygowane zostały przez warunki atmosferyczne. Prognozy pogodowe nie były dobre, więc założyliśmy, że nasza wędrówka będzie na bieżąco korygowana i dostosowywana do tatrzańskiej aury.
W piątek (29.06.2018) przeszliśmy szlak ze Szczyrbskiego Plesa do Stawu Popradzkiego, a następnie wyszliśmy na Osterwę (1980 m.n.p.m.), by zejść do Wyżnych Hagów. W sobotę (30.06.2018) wyruszyliśmy ze Starego Smokowca na Hrebienok, następnie Doliną Staroleśną i dalej w stronę Jaworowego Szczytu. Skalnym rumowiskiem ostrożnie podchodziliśmy od strony Siwej Kotliny, bowiem teren jest niestabilny (głazy oparte na piargu) i w każdej chwili istniała możliwość strącenia kamienia. W pewnej chwili usłyszeliśmy głośne „Pozor!” i średniej wielkości głaz z hukiem stoczył się pomiędzy nami. Na szczęście nie zahaczył nikogo. Dotarliśmy na wysokość około 2230 m n.p.m. i zatrzymał nas ośnieżony i zbity twardym lodem żleb, więc podjęliśmy decyzję, że w tym miejscu kończymy wspinaczkę. Tego dnia nie udało się żadnej grupce wyjść na szczyt. Słowacki przewodnik także zawrócił swoich klientów nieco powyżej miejsca, gdzie myśmy się zatrzymali, ze względu na bardzo ciężkie warunki panujące w górze (zmrożony śnieg i mgła). Zeszliśmy tą sama drogę, dotarliśmy do żółtego szlaku i doszliśmy do schroniska górskiego Zbójnicka Chata.
Wyjazd, choć bez wejścia na szczyt góry, zaliczamy do bardzo udanych, bowiem mieliśmy okazję wspólnie powędrować po przepięknych słowackich Tatrach Wysokich, pobyć ze sobą w górach oraz planować wraz z kolegami ze Słowacji kolejne ciekawe wędrówki.

Robert Słonka
.

w żlebie pod Jaworowym Szczytem

Opublikowano kronika - 2018 | Możliwość komentowania Tatrzańska Łomnica (Tatry Wysokie, Słowacja) – wycieczka górska w ramach „51 Zrazu Vysokohorských Turistov” – 28 czerwca – 1 lipca 2018 r. została wyłączona

Minčol (Magura Orawska, Słowacja) – wycieczka górska – 1 lipca 2018 r.

Weekend ponownie spędzony z Oddziałem PTT z Bielska-Białej, które i tym razem miało ciekawą propozycję na niedzielne wędrowanie. Pozostajemy w Beskidach Zachodnich, ale tym razem słowackich, na Magurze Orawskiej. Celem niedzielnej eskapady był najwyższy szczyt tej grupy – Mincol (1394 m n.p.m.).
Pomimo zapowiadanych na ten weekend niezbyt wysokich temperatur wyjechaliśmy o godz. 7:00 z Bielska w pełnej obsadzie busa. Bez niepotrzebnego zatrzymywania się po drodze, szybko dotarliśmy na miejsce na sedlo Prislop, gdzie przywitał nas słoneczny aczkolwiek rześki poranek. Co odważniejsi rozpoczęli wędrówkę w krótkich spodniach, inni redukowali odzienie w drodze, ale były i chłodniejsze momenty, kiedy to w tę piękną lipcową niedzielę przydawały się kurtki, bufy i rękawiczki!
Po zdjęciu z banerem na początku trasy szybko ruszyliśmy czerwonym szlakiem w las, żeby jak najszybciej uzyskać komfort termiczny. Tempo podejścia było dość szybkie, choć znaleźli się i tacy, co mieli jeszcze czas i siły na leśne grzybobranie… Trzeba przyznać, że pod tym względem wyjazdy w słowackie góry są wielce owocne…
Między leśnymi prześwitami, co jakiś czas pokazywały się fragmenty górskich panoram. Jednak dopiero po osiągnięciu grzbietowych polan zobaczyliśmy charakterystyczny szczyt Mincola z dwoma przekaźnikami radiowo-komunikacyjnymi i po dojściu do ośrodka narciarskiego Kubínska hoľa mogliśmy nacieszyć się wspaniałymi widokami na Niżne Tatry, Małą i Wielką Fatrę oraz charakterystyczny górujący nad doliną szczyt Wielkiego Chocza. Dalej za wieżą radiostacji, ukryty pośród drzew był szczyt Mincola. Po sesji zdjęciowej rozpoczęliśmy ostre zejście, skrótem pomiędzy skarłowaciałymi drzewami. Doszedłszy do szlaku jeszcze chwilę szliśmy w cieniu świerkowego lasu, żeby znów trafić na rozległe łąki przecięte narciarską infrastrukturą. Pozostało nam jeszcze niezbyt przyjemne zejście trasą narciarską, aby móc chwilę odpocząć i zjeść w karczmie przy wyciągach. Trzeba przyznać, że jedzenie Słowacy mają zacne i warto wydać kilka euro. Po przepysznym posiłku czekał nas kilkukilometrowy spacer… niestety asfaltem. Dłużyło nam się to przeokrutnie, ale gdy tylko doszliśmy do miejsca, gdzie nasz bus mógł spokojnie zawrócić zarzuciliśmy dalszą wędrówkę.
Droga powrotna minęła nam szybko i też po godz. 17:00 byliśmy już w Bielsku. Szkoda, że tak szybko, ale to co przyjemne szybko się kończy.
Dziękuję wszystkim za miłe towarzystwo i do zobaczenia na następnym górskim wyjeździe z PTT.

Martyna Ptaszek
.

nasza grupa na Minčolu

Opublikowano kronika - 2018 | Możliwość komentowania Minčol (Magura Orawska, Słowacja) – wycieczka górska – 1 lipca 2018 r. została wyłączona

Gęsia Szyja (Tatry Wysokie) – wycieczka górska w ramach akcji „Czyste Tatry 2018” – 30 czerwca 2018 r.

W dniach 29-30.06.2018 r. już po raz kolejny w Zakopanem odbyła się akcja Czyste Tatry. Jak co roku w tym wielkim przedsięwzięciu brała udział kilkuosobowa ekipa z Bielskiego Oddziału PTT z prezesem Szymonem Baronem na czele. Akcja Czyste Tatry to impreza wielkiego formatu, trwająca 2 dni, podczas której przewidziano wiele atrakcji dla zaangażowanych uczestników.
Pomimo dalekiej drogi i niesprzyjających prognoz pogodowych wyruszyliśmy sobotnią wczesną porą, 5-osobową ekipą w składzie: „Teściowa”, Kasia, Paweł, Szymon i ja do Zakopanego. Dojechawszy bez problemów na drodze, odebraliśmy pakiety startowe przygotowane przez Organizatorów dla każdego z uczestników, w tym m.im. koszulkę Czyste Tatry, identyfikator, mapę z trasami i punktami pozostawienia worków ze śmieciami, niezbędny sprzęt do sprzątania szlaków oraz kilka gadżetów od sponsorów.
Celem naszego wyjazdu była Gęsia Szyja (1489 m n.p.m.). „Uzbrojeni” w sprzęt niezbędny ruszyliśmy niebieskim szlakiem z Zazadniej przez Sanktuarium na Wiktorówkach do Rusinowej Polany, dalej już zielonym na sam szczyt. Po drodze mijaliśmy wielu turystów i wycieczek. Niektórzy nas zagadywali ciekawi, co robimy, inni „wspierali” akcję dorzucając swoje śmieci, a przewodnicy tatrzańscy prowadzący grupy młodzieży wykorzystywali naszą obecność, w celu edukacyjnej pogadanki lub komentarza dotyczących ochrony przyrody i zachowania się turystów w górach.
Na trasie Zazadnia – Gęsia Szyja nie byliśmy jedynymi biorącymi udział w akcji Czyste Tatry. Pomimo, iż szlak jest często uczęszczany przez Turystów z przyjemnością można stwierdzić iż nie znaleźliśmy zbyt wielu śmieci. Choć czasem trzeba się było nagimnastykować w mokrym i błotnistym terenie, żeby wyciągnąć sprytnie ukryte „skarby”. Wydaje się, że nic nie umknęło naszym bystrym oczom, bo w drodze powrotnej (tym samym szlakiem) nie mieliśmy zbyt wielu okazji by pochylić się ponownie za porzuconym wspomnieniem turystycznego prowiantu. Na całą naszą 5-osobową ekipę uzbieraliśmy prawie dwa worki 35-litrowe. Zostawiwszy je w punkcie odbioru śmieci, ruszyliśmy w drogę powrotną.
Wprawdzie nasz udział w Akcji Czyste Tatry ograniczył się tylko do samej górskiej trasy, to na resztę uczestników pozostających w Zakopanym czekało jeszcze sporo atrakcji jak wielki finał, koncerty i ognisko.
W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się jeszcze przy Kaplicy Najświętszego Serca Jezusa w Jaszczurówce, gdzie mieliśmy okazję wysłuchać krótkiej historii tego pięknego witkiewiczowskiego obiektu z ust dyżurującego tam Przewodnika Tatrzańskiego. Przepiękny obiekt i zabytek architektury stylu zakopiańskiego, który warto zobaczyć!
Oczywiście nie mogliśmy odpuścić również typowych dla Podhala pamiątek jak oscypki, bundz i bryndza. Zaopatrzywszy się w serowe wytwory w sprawdzonym gospodarstwie mogliśmy wrócić do domu.
Dziękuję za mile i pożytecznie spędzony czas. Mam nadzieję, że dobre wspomnienia z wyjazdu szybko zatrą złe doświadczenia z horroru podejścia schodami na Gęsią Szyję.

P.S Jak podali organizatorzy, w siódmej edycji akcji „Czyste Tatry” udział wzięło 7180 wolontariuszy, posprzątano 275 km szlaków i zebrano 420 kilogramów śmieci.

Martyna Ptaszek
.

nasza piątka na Gęsiej Szyi

Opublikowano kronika - 2018 | Możliwość komentowania Gęsia Szyja (Tatry Wysokie) – wycieczka górska w ramach akcji „Czyste Tatry 2018” – 30 czerwca 2018 r. została wyłączona

O akcji „Sprzątamy Beskidy z PTT 2018” w „Głosie Bielskim”

glos_bielskiNa stronie 3 bezpłatnej gazety „Głos Bielski” (nr 6 (45) / 2018 za czerwiec 2018 r.) ukazał się artykuł pt. „Z rejonu Magurki Wilkowickiej zebrano 840 kg śmieci” o tegorocznej akcji „Sprzątamy Beskidy z PTT 2018”.
W zamieszczonym poniżej artykule można przeczytać o sprzątaniu szlaków w rejonie Magurki Wilkowickiej (Beskid Mały), które podsumowało tegoroczną akcję. Choć w tytule napisano o 840 kilogramach śmieci, na szczęście nie było ich aż tyle, a młodszym i starszym wolontariuszom udało się zebrać w tym rejonie 840 litrów śmieci.

Zarząd Oddziału
.

Opublikowano media, Sprzątamy Beskidy z PTT | Możliwość komentowania O akcji „Sprzątamy Beskidy z PTT 2018” w „Głosie Bielskim” została wyłączona