W środowe późne popołudnie, o godzinie 17:00, wyruszyliśmy na kolejne spotkanie z cyklu „Góry po pracy”, tym razem pod przewodnictwem Łukasza. Start odbył się w gronie pięciu osób, a po około 20 minutach dołączył do nas prezes Szymon Baron.
Plan zakładał przejście z Przełęczy Salmopolskiej przez Malinów na Malinowską Skałę.
Trasa, choć stosunkowo krótka, pozwoliła wejść w rytm górskiego marszu i oderwać się od codzienności. Już po około dziesięciu minutach pojawiły się pierwsze rozległe widoki oraz panorama okolicznych pasm.
Na szczycie Malinowskiej Skały zatrzymaliśmy się na chwilę odpoczynku i zgodnie z tradycją, wykonaliśmy wspólne zdjęcie z banerem Towarzystwa.
Nie mogło zabraknąć także wizyty przy skrzynce z pieczątką. Jak się jednak okazało, pieczątki po raz kolejny nie było na swoim miejscu. Sytuacja ta, choć już niemal legendarna, nadal potrafi wywołać uśmiech.
Przed zejściem Sylwia poczęstowała nas czekoladą rumową, która dodała energii na dalszą część trasy. Po krótkim postoju i kilku dodatkowych zdjęciach ruszyliśmy w drogę powrotną, kierując się w stronę Zielonego Kopca. Z przełęczy pod nim zeszliśmy drogą pożarową na parking, domykając zaplanowaną pętlę.
Całość trasy, liczącą blisko 9 kilometrów, pokonaliśmy w niespełna dwie godziny, utrzymując dobre tempo i bardzo dobrą atmosferę.
Cieszy również fakt, że do naszego grona dołączyły nowe osoby – Paweł i Agata i Ania, które po raz pierwszy wzięły udział w wyjściu z cyklu „Góry po pracy”. Mamy nadzieję, że nie ostatni.
Anna Kubik

nasza grupka na Malinowskiej Skale









