Łysica (Góry Świętokrzyskie) – wycieczka górska dla młodzieży – 17-18 listopada 2018 r.

Celem kolejnej wycieczki dla młodzieży były Góry Świętokrzyskie. Na zbiórkę trzeba było wstać bardzo wcześnie, bo już o 5:30 rano wyjeżdżaliśmy w góry. Przed nami była długa podróż, bo Góry Świętokrzyskie są daleko od Bielska-Białej.
Na miejscu w Gołoszycach czekała już na nas pani przewodnik Grażyna Jedlikowska. Niektórzy z nas znają ją już z Zimowych Spotkań PTT w Górach Świętokrzyskich. Było bardzo zimno, lecz mój tata był w krótkich spodenkach i krótkim rękawku. Wszystkim robiło się zimno od samego patrzenia na niego, ale jemu zawsze jest ciepło.
Na trasę wyruszyliśmy późno, bo tuż przed południem. Nasz szlak był oznaczony czerwonymi znakami. Jest to początkowy fragment Głównego Szlaku Świętokrzyskiego. Na samym początku znalazłyśmy z moją przyjaciółką Patrycją buraka cukrowego. Nieco dalej pani przewodnik zatrzymała nas przy cmentarzu wojennym, o którym co nieco nam opowiedziała. Następnie ruszyliśmy w stronę lasu. Było tam dużo kolorowych liści, jak to na jesień. Szlak nie był trudny, choć długi. Naszym celem był Szczytniak, choć wcześniej minęliśmy aż trzy szczyty. Zeszliśmy na Przełęcz Jeleniowską, na której nasi opiekunowie zdecydowali, że zejdziemy w stronę Piórkowa do autokaru. Gdy zrobiło się ciemno, niektórzy z nas szli z latarkami.
Na nocleg pojechaliśmy do schroniska młodzieżowego w Bodzentynie. Wieczorem zjedliśmy kolację, a potem spędziliśmy czas na zabawie. Po kąpieli poszliśmy spać.
Rano znowu wstaliśmy wcześnie. Dzięki Julce i Zuzi mieliśmy okazję zjeść pyszną jajecznicę. Każdy robił sobie samemu śniadanie, także na drogę. Niedługo później pojechaliśmy autokarem do Świętej Katarzyny. Tata zebrał od wszystkich książeczki GOT i poszedł z nami podbić je do Ośrodka Wypoczynkowego PTTK „Jodełka”. Widziałam tam dwa duże żółwie, kotka i rybki. Tata przybił nam pieczątkę z czarownicą na dłoni. Grupę dogoniliśmy przy kapliczce św. Franciszka. Naszym celem była Łysica, najwyższy szczyt Gór Świętokrzyskich. Na szlaku były fajne, drewniane mostki i dużo jesiennych liści. Gdy dotarliśmy na szczyt, zrobiliśmy zdjęcia grupowe i indywidualne, przekąsiliśmy jedzonko, po czym ruszyliśmy dalej, już z górki. Bardzo szybko dotarliśmy do kapliczki św. Mikołaja i tam spotkaliśmy kotka, a nowi członkowie Szkolnych Kół PTT otrzymali legitymacje.
Naszą wycieczkę zakończyliśmy w Kakoninie na placu zabaw obok starej chałupy. Pożegnaliśmy przewodniczkę i grupę podopiecznych Fundacji Grupa Kęty Dzieciom Podbeskidzia.
Do Bielska-Białej wróciliśmy wyjątkowo wcześnie, bo przed 17. Wycieczka była dla mnie bardzo fajna. Lubię jeździć w Góry Świętokrzyskie.

Zosia Baron
.

nasza grupa na szczycie Łysicy

Opublikowano kronika - 2018 | Możliwość komentowania Łysica (Góry Świętokrzyskie) – wycieczka górska dla młodzieży – 17-18 listopada 2018 r. została wyłączona

Orawa (Słowacja) – wycieczka krajoznawcza – 18 listopada 2018 r.

Rozpoczęta w pierwszy tej jesieni mroźny niedzielny poranek wycieczka krajoznawcza zawiodła nas do Słowackiej Orawy. Kraina ta oddalona jest zaledwie półtorej godziny jazdy busem od Bielska (tutaj ukłon w stronę Pana Kierowcy, który prowadząc pojazd wykazał się ostatnio coraz rzadziej spotykanymi rozwagą i kulturą kierowania. Dziękujemy!
Po „ujawnieniu” nam celu i planu podróży przez Martynkę Ptaszek, naszą przewodniczkę, spokojnie dotarliśmy do parkingu w miejscowości Oravsky Podzamok u podnóży Zamku Orawskiego. Niezwykłe.
Niezwykle przyjemną okazała się również pierwsza tego dnia ewolucja pogody – z mroźnej pochmurnej w chłodną słoneczną, umożliwiająca nam wykonanie kilkuset (łącznie)zdjęć niezwykłego zamczyska z naturalnym nasłonecznieniem. Dziękujemy!
Imponujący swoim położeniem i dość dynamiczną historią zamek pokazał nam sympatyczny Słowak, przewodnik, mówiący swobodnie i bezpośrednio po polsku. Dziękujemy!
Ciekawostki dotyczące zamku i jego mieszkańców (niektórzy nieco odbiegają od przeciętności, co widać na jednym ze zdjęć z podziemi), razem z jego pnącymi się chwilami dość ostro 660 stopniami wszystkich schodów oraz z ponad 100 metrów nad poziomem rzeki, są naprawdę warte uwagi i znakomicie uzasadniają wybranie się w tamte okolice. Zwiedzanie zamku zajęło nam prawie dwie godziny, upływu których zbytnio nie zarejestrowaliśmy.
Kto (lub co)-kolwiek steruje pogodą uznało, że wystarczy już słońca i na dalszą część drogi, do Muzeum Oravskej Dediny (Skansen Wsi Orawskiej) w Zubercu – włączyło nam chmurki.
Chata biednego chłopa, chata średnio zamożnego chłopa, chata bogatego chłopa, sołtysa, plebania, młyn, dzwonnica, budynki gospodarcze i pochodne wszelakiej proweniencji zgrupowane w malowniczej dolince małego potoczku – zebrana tu historia wsi poprzez jej budownictwo i wyposażenie. Ciekawy klimat wnętrz, które wyglądają często jakoby ich mieszkańcy przed chwilą stamtąd wyszli. Mapki z objaśnieniami w języku polskim znakomicie ułatwiły zrozumienie szczegółów. Będąc w skansenie naprawdę warto udać się do toalety.
Pożegnawszy skansen, po chwili deliberacji nad miejscem spożycia posiłku, zająwszy miejsca w wygodnym autobusiku pojechaliśmy do Namestova, miasteczka na brzegu sztucznego jeziora Orawskiego. Tu ciekawą historię tych okolic opowiedziała przewodząca nam Martynka. Dziękujemy!
Jeszcze smaczny krzepiący posiłek, kolejna zmiana pogody – tym razem włączono nam śnieżek (dziękujemy…), i w drogę powrotną.
Sympatycznie spędzony dzień w towarzystwie sympatycznych ludzi, w przyjemnych okolicznościach (tak przyrody jak i architektury).
Dziękujemy wszystkim!

P. B.
.

ekipa na Zamku Orawskim

Opublikowano kronika - 2018 | Możliwość komentowania Orawa (Słowacja) – wycieczka krajoznawcza – 18 listopada 2018 r. została wyłączona

O „Biało-czerwonym wędrowaniu” w „Kronice Beskidzkiej”

W dzisiejszej „Kronice Beskidzkiej” (nr 46 (3223) / 2018) na stronie 4 ukazał się obszerny artykuł pt. „Spokojnie, godnie, różnorodnie” o świętowaniu na terenie Podbeskidzia setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości.
Miło nam poinformować, że zauważona została akcja „Biało-czerwone wędrowanie”, której organizatorem było Polskie Towarzystwo Tatrzańskie. Przypominamy, że 11 listopada 2018 r. na Kozią Górę wędrowało z nami ponad 200 osób, od przedszkolaków po seniorów.
Zachęcamy do zapoznania się z fragmentem artykułu z „Kroniki Beskidzkiej”.

Zarząd Oddziału
.

Opublikowano aktualności, media | Możliwość komentowania O „Biało-czerwonym wędrowaniu” w „Kronice Beskidzkiej” została wyłączona

Odznaka „Szlak Trzech Pogórzy”

Dotarła do nas informacja, że w dniu 17 października 2018 r. Zarząd Oddziału PTT w Tarnowie podjął uchwałę o ustanowieniu odznaki turystycznej za przejście szlaku żółtego prowadzącego z Siedlisk koło Tuchowa do Dynowa. Jest to najdłuższy szlak pieszy prowadzący przez polskie Pogórza. Nie jest on bardzo popularny, więc w ten sposób koledzy z Tarnowa chcą przybliżyć turystom mniej znane zakątki naszego kraju. W związku z tym, że szlak prowadzi przez tereny Pogórza Ciężkowickiego, Pogórza Strzyżowskiego i Pogórza Dynowskiego, odznaka została nazwana „Szlak Trzech Pogórzy”.
To trzecia turystyczna odznaka „powołana do życia” przez Oddział PTT w Tarnowie.
Zachęcamy serdecznie wszystkich pasjonatów górskich wędrówek do wędrowania ścieżkami Pogórzy i zdobywania odznaki. Z regulaminem i wyglądem odznaki można zapoznać na stronie http://www.ptt.tarnow.pl/.

Zarząd Oddziału

Opublikowano aktualności | Możliwość komentowania Odznaka „Szlak Trzech Pogórzy” została wyłączona

„Jedno oko na Maroko” – prelekcja Agnieszki Gaweł – 13 listopada 2018 r.

Na dzisiejszej prelekcji spotkaliśmy się z Agnieszką, która już kilka razy przedstawiała nam relacje ze swoich licznych podróży. Tym razem zostaliśmy zaproszeni do Maroka.
Korzystając z niskich cen biletów lotniczych prelegentka wraz z kolegą, w styczniu tego roku udała się do Agadiru. Podróż została zaplanowana na 7 dni i była realizowana bez pomocy organizacji turystycznych. Po wypożyczeniu samochodu, którym przejechali łącznie ok. 2500 km, udali się do Marrakeszu, czyli Czerwonego Miasta u stóp Atlasu. Przez dwa dni spacerowali po ulicach, zaułkach i sukach (targowiskach) tego miasta, a zwłaszcza jego zabytkowej medynie, gdzie większość budowli zbudowana jest z różowej gliny. Powrócili tutaj jeszcze wieczorem, aby zasmakować atmosfery i magii placu Dżemaa el-Fna. Atmosferę panującą na placu trudno jest zrozumieć ludziom z naszego kręgu kulturowego. Każdego wieczoru przychodzą tam tysiące mieszkańców i turystów, aby miło spędzić czas. Podjeść coś z niezliczonych straganów lub ugotować (podgrzać) samemu, poplotkować, pośmiać się (zwłaszcza z turystów) i spróbować zarobić kilka dirhamów. Zobaczyliśmy też zdjęcia z Majorelle Garden i pałacu Bahia.
Jak zwykle w wycieczkach Agnieszki nie mogło zabraknąć gór, zostaliśmy więc zaproszeni na spacer w Parku Narodowym Tubkal u podnóży najwyższego szczytu Atlasu (4167 m n.p.m.). Styczeń nie jest odpowiednim okresem do zapuszczania się wysoko w góry na półkuli północnej, nawet jak jest się w Afryce. Obejrzeliśmy więc kilka zdjęć z dolnych partii parku i zapewnienie, że warto by było wrócić tutaj latem.
Kolejnym etapem wyprawy był Szafszawan, czyli Niebieskie Miasto. W mieście tym panuje biel i błękit. Od zamierzchłych czasów mieszkańcy malują każdego roku elewacje domów na niebiesko. Nadaje to miastu, zwłaszcza jego historycznej części, specyficznej atmosfery i przyciąga rzesze turystów. Następnie udaliśmy się do Merzouga. Jest to wioską leżąca pośród saharyjskich piasków, na skraju Erg Chebbi, czyli długiego na 50 km i szerokiego na 5 km pasa piaskowych wydm, których wysokość względna dochodzi do 350 m. Tutaj noc spędzona na pustyni i wczesny wyjazd na wielbłądach, aby podziwiać wschód słońca. Niestety, wg relacji, wielbłądy były trochę narowiste i trudno z nich robić zdjęcia. Ale wschód słońca cudowny i spełnienie marzeń.
W drodze powrotnej jeszcze postój w Warzazat z zabytkową kazbą i słynnym na cały świat studiem filmowym. W pobliżu kilkusetletnia ufortyfikowana osada (ksar) Ajt Bin Haddu wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO.
Jednym z ostatnich zwiedzanych miejsc była bardzo atrakcyjna dolina rzeczna Valley Paradise, położona w pobliżu Agadiru. Rzeka płynie tutaj kanionem wyżłobionym w skałach, tworząc liczne zakola i jeziorka. Jeziorka te powstały głównie dzięki działalności człowieka, który usypał tamy, aby zmagazynować zapasy wody oraz podnieść walory turystyczne miejsca, dając możliwość orzeźwiającej kąpieli. Niestety atrakcyjność ta spowodowała, ze stało się ono miejscem rekreacyjnym dla mieszkańców Agadiru i zamieniło się w olbrzymi śmietnik.
Podczas prelekcji i po niej, dużo praktycznych rad jak się zachowywać i załatwiać różne sprawy w Maroku, kiedy jest się zdanym tylko na siebie.

AZ
.

w trakcie prelekcji

Opublikowano kronika - 2018 | Możliwość komentowania „Jedno oko na Maroko” – prelekcja Agnieszki Gaweł – 13 listopada 2018 r. została wyłączona

Magurka Wilkowicka (Beskid Mały) – wycieczka górska dla seniorów – 13 listopada 2018 r.

Mimo późnej jesieni aura nadal przypominała lato. Autobusem dojechaliśmy do Wilkowic Górnych, skąd wiedzie droga asfaltowa na Magurkę. Podejście niezbyt długie, łagodne. Na drzewach ostatnie złote liście, znakomita okazja do spokojnych rozmów. W takim nastroju dotarliśmy do schroniska. Część z nas poszła do schroniska, reszta pozostała na zewnątrz, słońce grzało, było wspaniale. Po dłuższym odpoczynku (nie zabrakło oczywiście tradycyjnego Kornelowego „barszczyku”), wyszliśmy na szlak. Nartostradą zeszliśmy do przełęczy Przegibek. Koło „Gawry” kolejny przystanek na kawę. Z Przegibka część z nas schodziła do Straconki, trzy osoby ambitnie poszły na Gaiki.
Wycieczka ta nie była może przejściem ekstremalnym, ale takie też są potrzebne, aby po prostu sobie porozmawiać i pokontemplować przyrodę.

Teresa Kubik
.

z banerem Akademii Seniora przed schroniskiem PTTK na Magurce Wilkowickiej

Opublikowano kronika - 2018, seniorzy | Możliwość komentowania Magurka Wilkowicka (Beskid Mały) – wycieczka górska dla seniorów – 13 listopada 2018 r. została wyłączona

Kozia Góra (Beskid Śląski) – wycieczka górska dla młodzieży pt. „Biało-czerwone wędrowanie” – 11 listopada 2018 r.

Od sześciu lat dla uczczenia odzyskania przez Polskę niepodległości, w dniu 11 listopada wyruszamy na górskie szlaki na „Biało-czerwone wędrowanie”. Pomysłodawcą i głównym organizatorem tego przedsięwzięcia jest Miłosz Zelek, prezes Koła PTT w Kozach.
Gdy 11 listopada 2013 r. w niezbyt korzystnej pogodzie 26 śmiałków wyruszało w stronę Leskowca, pewnie nikomu nie śniło się, że przez te kilka lat, za sprawą koleżanek i kolegów z Koła PTT w Kozach wydarzenie na trwałe wpisze się do kalendarza wycieczek Oddziału PTT w Bielsku-Białej. Z każdym kolejnym rokiem wędrowało z nami coraz więcej osób, kolejno na Klimczok, Kozią Górę, Szyndzielnię i Hrobaczą Łąkę.
W tym roku na zbiórce przy bielskich Błoniach stawiło się niespodziewanie aż 183 turystów przystrojonych w biało-czerwone barwy, z flagami, szalikami, w okolicznościowych czapkach i kapeluszach, niektórzy z narodowymi barwami na policzkach. Obecne były grupy ze Szkolnych Kół PTT z Bielska-Białej (SP3 i SP27) oraz Kóz (SP1, SP2, LO), byli także najmłodsi turyści z Przedszkola Integracyjnego nr 2 w Bielsku-Białej wraz z rodzicami. Obecni byli członkowie Oddziału PTT w Bielsku-Białej, Koła PTT w Kozach i sympatycy Oddziału, przybyli nawet z Krakowa. Byli koledzy i koleżanki z Oddziału, których dawno nie widzieliśmy na oddziałowych wycieczkach. Było nas dużo, ale i okoliczność wyjątkowa. W tym roku obchodzimy 100. rocznicę odzyskania niepodległości przez naszą Ojczyznę.
Na Kozią Górę wędrowaliśmy drogą dojazdową, którą na krótkim odcinku opuściliśmy, by przejść żółtym szlakiem. Na trasie były przerwy na wzmocnie głosu, który trenowaliśmy śpiewając pieśni patriotyczne. Było wesoło i radośnie, a przecież tak powinno być w tym szczególnym dniu. Dość szybkie tempo nadawały nam przedszkolaki.
Poniżej szczytu Koziej Góry, w miejscu, z którego roztacza się piękny widok na Bielsko-Białą oraz pobliskie szczyty Beskidu Małego zrobiliśmy pierwsze zdjęcie grupowe. Ciekawy pomysł podrzucił opiekun SK PTT „Pionowy Świat”, a my chwyciliśmy w ręce białe i czerwone kartki tworząc z nich biało-czerwoną flagę.
Wkrótce dotarliśmy do schroniska „Stefanka”, gdzie czekały na nas kolejne atrakcje. Gospodarze schroniska, którym dziękuję w tym miejscu za ciepłe przyjęcie, przygotowali dla nas ognisko, przy którym każdy miał okazję upiec przyniesioną ze sobą kiełbaskę. Główny wodzirej Miłosz sprawiał, aby nikt się nie nudził, organizując kolejne atrakcje w patriotycznym tonie. Okazało się, że kilkanaście osób, które nie zdążyły na zbiórkę dogoniły nas przy schronisku i w sumie było nas na tegorocznym „Biało-czerwonym wędrowaniu” aż 207 osób.
Punktualnie w południe uczestnicy dzisiejszego wydarzenia odśpiewali Hymn Polski. Miło było usłyszeć wszystkie cztery zwrotki śpiewane przez naszych turystów, od najmłodszych przedszkolaków po seniorów, których kilku także wybrało się z nami. Słowa „Mazurka Dąbrowskiego” rozbrzmiały na Koziej Górze.
Drogę powrotną odbywaliśmy już w mniejszych grupach. Szkolne Koła wyruszyły różnymi szlakami w stronę Błoni i Cygańskiego Lasu, większa grupa turystów z bielskiego PTT schodziła zielonym szlakiem wzdłuż toru saneczkowego, a niektórzy zdecydowali się na indywidualny spacer. Dla wielu z nas „Biało-czerwone wędrowanie” było dopiero początkiem celebrowania w tym dniu 100-lecia odzyskania niepodległości przez Polskę.
Na koniec przytoczę słowa jednej z młodziutkich turystek: Do zobaczenia za rok na kolejnym „Biało-czerwonym wędrowaniu”.

SB
.

uczestnicy „Biało-czerwonego wędrowania” przed schroniskiem na Koziej Górze

Opublikowano kronika - 2018 | Możliwość komentowania Kozia Góra (Beskid Śląski) – wycieczka górska dla młodzieży pt. „Biało-czerwone wędrowanie” – 11 listopada 2018 r. została wyłączona

Czerwone Wierchy (Tatry Zachodnie) – wycieczka górska – 10 listopada 2018 r.

Wykorzystując piękną pogodę w sobotę przed Świętem Niepodległości wyruszyliśmy w ramach wyjazdu z PTT podziwiać jesienne barwy Czerwonych Wierchów. Ustalona trasa, w sam raz na krótki, listopadowy dzień, zakładała przejście na Kondratową i zrobienie tzw. kółka ze schroniska przez Kopę Kondracką (2005 m n.p.m.) z Giewontem dla chętnych.
Ruszyliśmy wcześnie rano z Bielska, aby przed godz. 9:00 wyruszyć na szlak, w ok. 14 km drogę. Turystów krążyło już sporo wokół kolejki na Kasprowy Wierch, ale też i na szlakach. Ruszyliśmy żwawym krokiem do schroniska na Kondratowej mijając Kalatówki. Pogoda zapowiadała się piękna, ale było dość rześko, jak na tak późną porę. Na Hali Kondratowej zrobiliśmy krótką przerwę grzejąc się w porannym słońcu na ławeczce w tłocznym schronisku. Wybraliśmy opcję odwrotną do zapowiadanej. Najpierw szliśmy ostro pod górę, ale w słońcu, na przełęcz pod Giewontem. Chętni ruszyli jeszcze w stronę śpiącego rycerza, żeby zdążyć przed tłumem turystów ciągnących z doliny. Nie uniknęli jednak zatoru na łańcuchach. Dalej szlak wiódł grzbietem, mozolnie i cały czas pod górę. Im wyżej tym więcej tatrzańskich szczytów ukazywało się na horyzoncie. Na północy zaś, ponad liną smogu widać było pasma Beskidów z charakterystycznymi wierzchołkami Babiej Góry i Pilska. Tam pewnie też porywisty i nieustępliwy wiatr szamotał turystami na grani. Było słonecznie, ale szliśmy, wyzapinani tak, że tylko oczy było widać, w kurtkach przeciwwiatrowych. Jest taka uniwersalna prawda: „Bo najgorszy jest wiatr!” , która sprawdziła się i w ten listopadowy dzień. Chwila przerwy na Kopie Kondrackiej w huku porywistego wiatru wychładzała spocone organizmy w kilka chwil. Szybkie zdjęcia z banerem, łyk herbaty i trzeba było uciekać z tego wygwizdowa. Troszeczkę spokojniej zrobiło się dopiero na przeł. Pod Kopą, gdzie osłonięci od wiatru mogliśmy usiąść i zjeść coś po długiej wędrówce. Podczas odpoczynku nasza uwagę zwróciła stara tablica kierunkowa czerwonego szlaku, pozostawiona pod szlakowskazem. Choć bardzo już zniszczona zrobiła furorę wśród obecnych na przełączy turystów. Krążąc z rąk do rąk została uwieczniona na wielu fotografiach. Pewnie żadna inna tablica ze szlakiem nie może się pochwalić udziałem w tylu sesjach zdjęciowych.
Z przełęczy zeszliśmy zygzakiem zielonego szlaku do szerokiej doliny i z powrotem do schroniska na Kondratowej. Tam zasłużona przerwa, zejście do Kuźnic i szybki obiad w naszym ulubionym barze mlecznym przy rondzie. Pomimo krótkiego dnia w całości udało się nam zrealizować plan dnia (nawet z extra wyjściem na Giewont). Planowo o godz. 16:30 stawiliśmy się całą grupą przy busie. Było już prawie ciemno, gdy zadowoleni wyjeżdżaliśmy z Zakopanego. Celebracja udanego dnia kontynuowana była w autobusie, ale nawet najbardziej energicznych w końcu zmogła drzemka. Nic dziwnego. W końcu tego dnia zdobyliśmy wysokość 2005 m n.p.m..
Dzięki serdeczne Janowi za przewodnicką opiekę oraz Panu Kierowcy, który dowiózł nas bezpiecznie i szybko na miejsce. Jak zawsze szczególne podziękowania kieruję do osoby mocno zaangażowanej w wyjazdy PTT, dzięki której mamy piękną galerię z wyjazdu. Grażynko – dzięki serdeczne! Pozdrawiam również wszystkich, z którymi miałam okazję spędzić miło ten czas na szlaku. Dziękuję za radosną atmosferę, wspólną wędrówkę i fan przy fotach. Życzę koleżeństwu jeszcze wiele dziecięcej radości i do zobaczenia! Tradycyjnie. W górach!

Martyna Ptaszek
.

nasza grupa na początku trasy – Kuźnice

Opublikowano kronika - 2018 | Możliwość komentowania Czerwone Wierchy (Tatry Zachodnie) – wycieczka górska – 10 listopada 2018 r. została wyłączona

„Cztery szczyty, czyli spontaniczne wakacje” – prelekcja Szymona Barona – 6 listopada 2018 r.

Cztery szczyty… Rotyło (1485 m n.p.m.) – najwyższy szczyt Beskidów Pokuckich na Ukrainie, Balanesti (430 m n.p.m.) – najwyższy szczyt Mołdawii, Vanatoarea lui Buteanu (2507 m n.p.m.) – szczyt w Górach Fogaraskich w Rumunii, Kekes (1014 m n.p.m.) – najwyższy szczyt Węgier, a ponadto drogi, mosty, miasta, wsie, łąki, lasy, pola, noc pod gołym niebem, czy w rumuńskim hotelu, czyli spontaniczne wakacje.
Szymon Baron na wtorkowej prelekcji opowiedział o tegorocznej podróży przez Ukrainę, Mołdawię, Rumunię i Węgry. Poza górskimi zdobyczami zaprezentował odwiedzane po drodze miasta Bielce, Kiszyniów (Mołdawia), czy Braszów (Rumunia) oraz skansen i pustelnię w Starym Orhei (Mołdawia). Uwagę przykuły również kręta trasa transfogarska i ogromne pola słoneczników. Wyzwaniem dla Szymona, jako kierowcy okazał się Kiszyniów, gdzie ruch samochodowy odbywa się według zasady – że nie ma żadnych zasad. A jeszcze kilka lat temu, jak prezentował na zdjęciach z wcześniejszego wyjazdu, ulice w stolicy Mołdawii świeciły pustkami. No i nie obyło się bez wakacyjnej przygody. Na nieco wyboistej drodze w Rumunii odpadła tablica rejestracyjna, którą przy pomocy miejscowej ludności i niewielkiej opłaty udało się szczęśliwie odzyskać.
Spontaniczne były wakacje i spontaniczna była prelekcja, jak zapowiedział na wstępie jej autor, ale i jedno, i drugie udane. Dziękujemy!

KP
.

podczas prelekcji

Opublikowano kronika - 2018 | Możliwość komentowania „Cztery szczyty, czyli spontaniczne wakacje” – prelekcja Szymona Barona – 6 listopada 2018 r. została wyłączona

Bucznik (Beskid Śląski) – wycieczka górska dla seniorów – 6 listopada 2018 r.

Lato się skończyło? Ależ to nieprawda. Bo właśnie w ubiegły wtorek mieliśmy wspaniałą letnią pogodę. W Jaworzu Nałężu z autobusu wysiadło aż 26 osób. Zanim wyruszyliśmy na szlak Witek zaproponował nam obejrzenie lokalnej ciekawostki – miejsca gdzie w XIX wieku funkcjonowała huta szkła. W niezwykle prymitywnych warunkach szkło pozyskiwano z kamieni piaskowcowych używając do opalania miejscowego drewna. Humory znakomite, idziemy dalej w głąb doliny potoku Jasionka, po drodze mijamy miejsce do morsowania. Po około półgodzinnym marszu zaczynamy dość stromo podchodzić pod górę. Pojawia się coraz więcej słońca i złocistych liści. Pierwszy postój wykorzystujemy na częstowanie się „barszczykiem” Kornela, odpoczynek i zrobienie zdjęcia z banerem. Ruszamy tzw. Biegiem Ondraszka, który stanowi płaj góry Bucznik oddzielającej Jaworze Nałęże od Jaworza Górnego. Trasa przepiękna, słonce grzeje mocno, bezlistne buki rzucają długie cienie. Kiedyś trasa ta była wykorzystywana przez biegaczy narciarskich, obecnie, przy braku śniegu w zimie, zatraciła swój narciarski charakter. Wkrótce zaczynamy schodzić do Jaworza Górnego, ogrania nas cień doliny i już nie jest tak ciepło. Zaczynają pojawiać się zabudowania i niebawem dochodzimy do drogi prowadzącej do hotelu „Jawor”. Za kilkanaście minut mamy autobus, a na następnym przystanku dosiadają trzy zgubione „owieczki”. Postanawiamy, że sezonu jeszcze nie kończymy i już umawiamy się na przyszły wtorek.

Teresa Kubik
.

nasi seniorzy podczas przejścia tzw. Biegiem Ondraszka

Opublikowano kronika - 2018 | Możliwość komentowania Bucznik (Beskid Śląski) – wycieczka górska dla seniorów – 6 listopada 2018 r. została wyłączona