Telegraf (Góry Świętokrzyskie) – wycieczka górska pt. „Górska Korona Kielc” – 18-19 lipca 2026 r.

Od czasu Drabiny Wałbrzyskiej nie zdobywaliśmy żadnej nietypowej lub mniej popularnej odznaki.
Niedawno zadzwonił Wilhelm, że jest coś takiego, nietypowego i nazywa się Górską Koroną Kielc. Przyznaję, że ciągnęło mnie w Góry Świętokrzyskie po ostatniej wyprawie na Łysicę, ale góry pod Kielcami… No dobrze, niech będą góreczki, kopczyki lub pagóreczki. Jak zwał, tak zwał. Zaciekawiło mnie to. Wiesiek miał podobne odczucia i również był za. Klamka zapadła. Będziemy zdobywać te kieleckie szczyty.
Z pewnym zaciekawieniem oraz uśmiechem na twarzach wyjechaliśmy w sobotę nad ranem. Drogi były prawie puste i w niecałe trzy godziny byliśmy pod Kielcami. Nowy samochód Wilusia szedł jak rakieta.
Zaparkowaliśmy przy budynku Powiatowego Inspektoratu Weterynarii w Kielcach przy ulicy Księdza Piotra Ściegiennego. Po małym śniadanku i uzupełnieniu płynów ruszyliśmy niebieskim szlakiem w stronę Telegrafu. Było słonecznie i ciepło. Zapowiadał się ładny dzień, a my byliśmy w dobrych humorach.
Szybko znaleźliśmy się na pierwszej górze, albo raczej górce o nazwie Góra Hałasa (394 m n.p.m.). Zrobiliśmy zdjęcia potrzebne do późniejszej weryfikacji i wróciliśmy na szlak.
Trasa wiodła leśną ścieżką. W pewnym momencie pojawiło się wzniesienie i wdrapaliśmy się na nie. Z lewej strony znajduje się stok narciarski i pozostałości po wyciągu, który kiedyś służył narciarzom. Z górnej stacji wyciągu roztacza się całkiem ładny widok na Kielce.
Chwilę zajęło nam znalezienie szlakowskazu z tabliczką, na której widnieje nazwa tego szczytu. Nosi on nazwę Telegraf (408 m n.p.m.). To jeden ze szczytów Korony Gór Świętokrzyskich. Tym sposobem zdobyliśmy drugi szczyt tego dnia.
Cały czas szliśmy lasem. Droga wiodła raz w górę, to znowu w dół, a od czasu do czasu przechodziliśmy przez leśne polany. I tak oczom naszym ukazała się tabliczka na drzewie z napisem „Dymińska 385 m n.p.m.”.
Zrobiliśmy pętlę i zeszliśmy w dół na parking. Poszło bardzo sprawnie.
Wiesiek, nasz ekspert od map oraz nawigacji w terenie, przedstawił nam dalszy plan działania. Po krótkim odpoczynku przeszliśmy na drugą stronę drogi. Po chwili byliśmy znów w lesie. Minęliśmy budynek Leśnictwa Dyminy i podreptaliśmy kolejny raz ścieżką do wzniesienia o mocnej nazwie Wielka (338 m n.p.m.).
Przyznam, iż kolejne szczyty-górki przychodziły nam bez większego trudu. Był to miły leśny spacerek z podejściami. Trafiały się leśne owoce i pierwsze grzyby: prawdziwki i kurki.
Zabawnie to zabrzmi, ale była Wielka, a za nią Ekierka (352 m n.p.m.). Nie miałem pojęcia, iż mamy szczyt o takiej nazwie. Zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcie na tym szczycie z naszym banerem PTT O/Bielsko-Biała.
Było nam wesoło na tych leśnych górkach. Przeszliśmy obok niewielkiego stawiku, nad którym znajduje się wzniesienie o nazwie Ostra (350 m n.p.m.). Kiedy zeszliśmy w dół na polanę, koło kapliczki spotkaliśmy miejscowych turystów. Wracali do Kielc.
Idąc nadal niebieskim szlakiem, doszliśmy do jednego z bardziej znanych szczytów, wchodzących w skład Korony Gór Świętokrzyskich. Nosi nazwę Biesak (377 m n.p.m.). Jakby nie było, to obok Telegrafu ważniejsza góra. Tutaj postanowiliśmy coś zjeść i naradzić się.
Skoro tak dobrze nam szło, postanowiliśmy atakować kolejne góry. Bugalanka (367 m n.p.m.), Pierścienica (367 m n.p.m.) i Orla (339 m n.p.m.) również zostały przez nas zdobyte.
Skoczowscy wojownicy PTT byli w natarciu.
Wczesnym popołudniem wyszliśmy z lasu i w strugach deszczu dobiegliśmy do naszej Skody. Zamiast na kwaterę przejechaliśmy w inny rejon Kielc i powędrowaliśmy na Karczówkę (339 m n.p.m.). To przyjemne i bardzo ładne miejsce, gdyż znajduje się na terenie Rezerwatu Krajobrazowego Karczówka (Pasmo Kadzielniańskie) oraz w pobliżu pięknego Klasztoru Bernardynów i kościoła pw. św. Karola Boromeusza. Klasztorem opiekują się księża pallotyni. Zwiedziliśmy klasztor, a następnie wstąpiliśmy na piwko i obiad do pobliskiej restauracji.
Po znakomitym obiedzie zajechaliśmy w inny rejon miasta. Naszym celem były tereny Zespołu Przyrodniczo-Krajobrazowego Grabina – Dalnia.
Najpierw weszliśmy na Dalnię (317 m n.p.m.), a następnie zboczami dawnego kamieniołomu doszliśmy na Grabinę (304 m n.p.m.). Dawniej wydobywano tu wapienie dewońskie. Obecnie skały i roślinność tworzą ładny krajobraz. Warto tu zajrzeć.
Szybkim krokiem zbiegliśmy w dół, aby schronić się w Skodzie. Mieliśmy szczęście, bo rozpadało się porządnie. Przeczekaliśmy spokojnie i nabraliśmy nieco sił.
Gdy deszcz nieco zelżał, założyliśmy peleryny i zdobyliśmy następny szczyt. To Brusznia (307 m n.p.m.). Na szczycie stoi krzyż harcerski. W czasie Powstania Styczniowego było to miejsce zbiórki powstańców.
Ostatnie dwa wzniesienia, na które udało nam się wejść tego dnia, to: Buk (312 m n.p.m.) i leżąca na wschodzie miasta Świnia Góra (346 m n.p.m.), drugie co do wysokości wzniesienie Wzgórz Szydłówkowskich.
Wieczorem dojechaliśmy do Dąbrowy koło Kielc i tam nocowaliśmy. Nieco zmęczeni, ale bardzo szczęśliwi, uczciliśmy zdobycie szesnastu górek tego dnia. Był to dla nas całodzienny trekking po lesie, a przy okazji odwiedziliśmy kilka ładnych i ciekawych miejsc.
Następnego dnia po śniadaniu udaliśmy się do słynnego Rezerwatu Kadzielnia. Znajduje się tu ścisły rezerwat Skałka Geologów, podziemna trasa turystyczna, amfiteatr oraz coś dla miłośników mocnych wrażeń: Podniebna Trasa Widokowa w formie tzw. tyrolki. Spędziliśmy w Kadzielni kilka godzin i było warto.
Górska Korona Kielc to dla nas coś nowego. Nie było jakoś ekstremalnie, ale wesoło, przyjemnie i bardzo leśnie. Będziemy miło wspominać te leśne kopczyki. Wiluś i Wiesiu – dziękuję.

Łukasz Lasicz

zdobywcy Górskiej Korony Kielc w rezerwacie Kadzielnia

Ten wpis został opublikowany w kategorii kronika - 2026. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.