Mroźny zimowy poranek, dziesiątego stycznia 2026 roku. Parkingi nieopodal dolnej stacji kolejki krzesełkowej na Wielką Czantorię w Ustroniu Polanie w okamgnieniu zapełniają się samochodami, z których wylewa się, wciąż wzbierający, pochód ludzi. Barwny, radosny, wśród nich widać mnóstwo klubów morsów z terenu całego niemal kraju. Zahartowani w bojach z zimnem, mają na sobie często tylko krótkie spodenki, inni nieco ostrożniej odziani dodatkowo w górną, lub pełną odzież. Nie brak też fantazyjnych przebierańców, flag i proporców. Wśród nich znalazło się również kilkunastu członków naszego bielsko-bialskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego.
Cały ten – od samego początku eksplodujący radością i pozytywnymi emocjami – pochód rusza, zdobywa szturmem polanę Stokłosica powyżej stacji kolejki krzesełkowej. W górze częściowo ukryta we mgle, sroży się bielą, potężny masyw Wieljkiej Czantorii. To dziś, wszyscy razem, będziemy zdobywać jej stoki, podążając, zamkniętą dla uczestników wydarzenia, nartostradą do górnej stacji kolejki w ramach VII edycji „Zimowego wejścia na Czantorię w krótkich gaciach”.
Krótka rozgrzewka przy rytmicznej muzyce i ruszamy, w górę, ku bieli, ku chmurom, z werwą i radością w sercu. Ze względu na długość pochodu oraz indywidualne tempo, członkowie PTT O/Bielsko-Biała zdobywali szczyt w kilku grupach. Podejście było chwilami intensywne, nikt jednak nawet o tym nie myślał. Rozgrzewał nas wspólny cel – wsparcia akcji i zbiórki dla ciężko chorego, trzyletniego Kazika Sromka, chorego na dystrofię mięśniową Duchenne’a.
Podczas przejścia, jak i na mecie, towarzyszyli nam wolontariusze kwestujący na rzecz Kazika. Każdy z nas mógł wesprzeć go w tej trudnej walce, na każdego uczestnika czekał również na mecie medal, gorąca kawa i herbata, a na chętnych balie z lodowatą i gorącą wodą. Nie zabrakło oprawy muzycznej, różnych smakołyków oraz licytacji na poczet zbiórki dla Kazika.
Przede wszystkim jednak nie zabrakło w uczestnikach poczucia wspólnoty, uśmiechu i radości – bo tym właśnie powinno być pomaganie, wiarą w drugiego człowieka, wyciągniętą dłonią, by wesprzeć go w trudnych chwilach, w walce z chorobą, lub innymi wyzwaniami rzuconymi przez los – bo razem można przecież przenosić i góry. Było to piękne, nie do przecenienie wydarzenie, o wspaniałym wydźwięku. Tym bardziej cieszy tu niezmiernie, tak liczne stawienie się członków naszego oddziału.
Sebastian Nikiel

wzięliśmy udział w VIII Zimowym wejściu na Czantorię