„Garma Ciega – moja speleoprzygoda” – prelekcja Tomasza Grzegrzułki – 19 maja 2026 r.

Czasem do tych samych miejsc wraca się po latach. Z sentymentu, z ciekawości, ale też po to, by sprawdzić, jak bardzo zmienił się świat – i jak bardzo zmieniliśmy się my sami.
We wtorek, 19 maja 2026 r., wyruszyliśmy – przynajmniej wirtualnie – do hiszpańskich Gór Kantabryjskich. Wszystko za sprawą Tomasza Grzegrzułki, który podczas prelekcji „Garma Ciega – moja speleoprzygoda” zabrał nas w fascynującą podróż do świata podziemnych korytarzy, wielkich sal i wspomnień rozciągniętych na cztery dekady.
Tomek, członek Speleoklub Bielsko-Biała i instruktor taternictwa jaskiniowego PZA, opowiadał nie tylko o samej eksploracji jaskini Garma Ciega, ale również o zmianach, jakie zaszły w środowisku speleologicznym przez ostatnie kilkadziesiąt lat.
Historia zaczęła się jeszcze w 1985 roku, gdy odbyła się pierwsza wyprawa bielskich grotołazów w Góry Kantabryjskie. Tomek nie brał jeszcze wtedy udziału w ekspedycji, ale podczas spotkania pokazał archiwalne fotografie z tamtych czasów – zdjęcia dziś już niemal historyczne.
Dziesięć lat później, w 1995 roku, nasz prelegent uczestniczył już w dwutygodniowej wyprawie do Hiszpanii. Jak wspominał, chęć wejścia do jaskini zgłaszano wtedy… tradycyjnym listem. Trzydzieści lat później, podczas powrotu do Garma Ciega w okrojonym składzie, wszystko załatwiono już e-mailem. Znak czasów.
Nie zabrakło również licznych ciekawostek z podziemnego świata. Na dnie jaskini znajdują się tabliczki klubów, które eksplorowały ten system już od lat 60. XX wieku. Sama jaskinia okazała się dla speleologów wręcz „za ciepła” – przy temperaturze około 14°C uczestnicy wyprawy zdejmowali część odzieży podczas działań pod ziemią.
Zmieniły się także warunki eksploracji. Dawne lampy karbidowe zastąpiło nowoczesne oświetlenie elektryczne, choć – jak można było odnieść wrażenie z opowieści Tomka – duch przygody pozostał dokładnie taki sam.
Publiczność szczególne zainteresowanie okazywała zdjęciom z monumentalnej Sali Tytanów, położonej około 500 metrów pod ziemią. Sama droga przez tę ogromną komorę zajmuje około godziny marszu. Nie mniej interesujące były opowieści o środkowych partiach jaskini, gdzie dwa równoległe ciągi potrafią skutecznie zdezorientować nawet doświadczonych grotołazów.
Były też historie pokazujące mniej romantyczną stronę wypraw. Choć dziś można podjechać znacznie bliżej otworu jaskini niż przed trzydziestu laty, miejscowe krowy potrafią „docenić” obecność samochodów po swojemu – rysując je rogami.
Tomek wspomniał również o sąsiednim otworze Cellagua, położonym około 70 metrów niżej niż Garma Ciega, który – jego zdaniem – jest jeszcze bardziej urokliwy. Członkowie Speleoklub Bielsko-Biała dokonali trawersu systemu Garma Ciega – Cellagua, wracając w ten rejon po trzech dekadach od pierwszej historycznej ekspedycji.
W 2026 roku uczestnicy wyprawy spędzili pod ziemią aż 16 godzin. Jak podkreślał prelegent, eksploracja Garma Ciega możliwa jest głównie od czerwca do lipca – poza tym okresem problemem staje się zbyt wysoki poziom wody.
Spotkanie było nie tylko opowieścią o jaskiniach, ale także historią pasji, wytrwałości i ludzi, którzy po latach wracają w miejsca ważne dla siebie i swojego środowiska. A sądząc po reakcjach słuchaczy, podziemny świat Gór Kantabryjskich jeszcze długo pozostanie w naszej pamięci.
Więcej o samej wyprawie można przeczytać na stronie Speleoklubu Bielsko-Biała.

SB

na chwilę przed rozpoczęciem prelekcji

Ten wpis został opublikowany w kategorii kronika - 2026. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.