Ostatni lipcowy weekend członkowie i sympatycy Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego Oddział Bielsko-Biała spędzili na szlakach Beskidu Sądeckiego. Pod opieką przewodniczki beskidzkiej Katarzyny Halamy wyruszyliśmy z Jaworek przez Ruski Wierch, Obidzę i Wielki Rogacz na najwyższy szczyt pasma – Radziejową (1266 m n.p.m.). Był to pierwszy etap naszego dwudniowego wyjazdu. Pogoda tym razem okazała się dla nas łaskawa i ostatnie weekendowe wyprawy postanowiła nam wynagrodzić od samego rana pięknymi widokami, a dzień dopiero się rozpoczynał. Wycieczka miała również wyjątkowy charakter, ponieważ wśród uczestników znalazło się kilka osób biorących udział w kursie na przewodnika beskidzkiego organizowanym przez Oddział PTT w Bielsku-Białej. Dla kursantów był to prawdziwy wyjazd szkoleniowy. Katarzyna przez cały dzień dzieliła się swoją wiedzą, opowiadała o prowadzeniu grupy, historii regionu, charakterystycznych miejscach na trasie oraz zwracała uwagę na zagadnienia, które często pojawiają się podczas egzaminów przewodnickich. Takiej wiedzy zdobytej w terenie nie zastąpi żadna sala wykładowa… a na tematy związane z przewodnictwem i kursantami to bym chyba musiał napisać kolejny post… i to nie jeden!
Już podczas przejazdu autokarem poznawaliśmy historię Szczawnicy oraz rodu Szalayów. To właśnie Józef Szalay przyczynił się do rozwoju miejscowości, dzięki czemu niewielka osada stała się jednym z pierwszych i najważniejszych polskich uzdrowisk. Równie ciekawie było także na szlaku, gdzie nie zabrakło opowieści o Beskidzie Sądeckim, jego historii i przyrodzie. Kasia, z zamiłowania biolog, co krok niemal bezbłędnie rozpoznawała przeróżne rodzaje kwiatów i przekazywała o nich wiedzę całej grupie wraz ze szkolącymi się na przewodników górskich kursantami. Mogliśmy się dowiedzieć o endemicie występującym w Pieninach – pszonaku pienińskim, który występuje wyłącznie w Pieninach, jak również o chabrze barwnym, rozchodniku karpackim czy też dziewięćsile bezłodygowym.
Na trasie nie brakowało oczywiście pięknych widoków. Z grzbietu Pasma Radziejowej mogliśmy podziwiać panoramy Beskidu Sądeckiego, Wyspowego, Makowskiego i Śląskiego, Gorców, Pienin, a przy tak dobrej widoczności również majestatyczne Tatry, które jak zwykle przyciągały wzrok każdego z nas. Tutaj, żeby nasi kursanci nie czuli się zbyt swobodnie i aby wycieczka szkoleniowa nie była tylko monologiem Kasi, zostali poproszeni kolejno o przedstawienie panoramy. Tutaj uruchamiał się narodowy duch walki i wzajemnej współpracy. Kolejno „przeszliśmy” przez widoczne szczyty, najpierw z pomocą Kasi, a idąc krok po kroku dalej, do kolejnego wzniesienia, coraz łatwiej utrwalały nam się w pamięci widoczne szczyty. Niektórzy nawet, drogą skojarzeń dla punktów orientacyjnych, nazywali te punkty „wielorybami” czy „pryszczami”, ale o które szczyty chodzi, to już pozostanie naszą słodką tajemnicą!
Tradycyjnie nie mogło zabraknąć również wspólnego zdjęcia z flagą naszego Oddziału na szczycie Radziejowej (1266 m n.p.m.). Jak to latem bywa, po drodze znaleźli się także amatorzy leśnych przysmaków. Dorodne borówki skutecznie spowalniały tempo marszu, ale przecież trudno przejść obok nich obojętnie. Była również okazja odwiedzić bacówkę i zaopatrzyć się w świeże serki owcze, które po kilku godzinach wędrówki smakowały wyjątkowo.
Przyroda także pokazała swoje najpiękniejsze oblicze. Pajęczyny ozdobione kroplami porannej rosy wyglądały niczym małe dzieła sztuki, a otaczające nas krajobrazy po raz kolejny przypomniały, dlaczego tak chętnie wracamy w Beskidy.
Po odpoczynku w schronisku PTTK na Przehybie zeszliśmy przez Czeremchę do Szczawnicy, kończąc pierwszy etap naszej weekendowej przygody. Po zakwaterowaniu w hotelu Trzy Korony każdy mógł w końcu odpocząć i nabrać sił przed kolejnym dniem. A ten zapowiadał się równie ciekawie, bo przed nami było zdobycie Lubania i drugi etap naszej beskidzkiej przygody.
Jak zwykle największą wartością wyjazdu okazało się jednak świetne towarzystwo. Wspólnie spędzony czas, piękne widoki, ogrom przekazanej przez Katarzynę wiedzy oraz doskonała atmosfera sprawiły, że pierwszy dzień naszego beskidzkiego weekendu z pewnością na długo pozostanie w pamięci wszystkich uczestników.
Łukasz Gierczyk











